Terlecki zapewnił, że ustawa covidowa zostanie opublikowana. Jednak dopiero po naprawieniu "błędu"

Wicemarszałek Sejmu Ryszard Terlecki zapewnił, że uchwalona przez Sejm i podpisana przez prezydenta ustawa zapewniająca dodatkowe wynagrodzenie personelowi medycznemu "zostanie opublikowana", i że nie dochodzi w tym przypadku do "żadnego łamania prawa". Zaznaczył jednak, że stanie się to dopiero po tym, jak za pomocą nowelizacji PiS naprawi swój błąd, do którego doszło podczas głosowania nad projektem.

21. posiedzenie Sejmu rozpoczęło się od kłótni w sali plenarnej. Poseł Koalicji Obywatelskiej Robert Kropiwnicki przypomniał z mównicy, że wciąż, mimo podpisu prezydenta, nie została opublikowana ustawa zapewniająca zwiększone wynagrodzenie dla personelu medycznego. Sejm uchwalił ją wraz z poprawką Senatu mówiącą o tym, że taki dodatek otrzymają wszyscy walczący z epidemią koronawirusa. Według pierwotnego projektu PiS miało to jednak dotyczyć jedynie tych członków personelu, których do szpitali skierowali wojewodowie. 

Zobacz wideo „Jeżeli będziemy szli w zaparte, będzie to ze szkodą dla obywateli”

Kropiwnicki o niepublikowaniu ustawy "covidowej": To zamach stanu

- Cieszę się, że pani marszałek do nas dotarła, ponieważ trzeba ratować szacunek do wysokiej izby. Premier nie publikuje ustawy uchwalonej 28 października. Prezydent podpisał ją 3 listopada. Ludzie tracą pieniądze - mówił Kropiwnicki. 

- To przypomina zamach stanu. Przecież są Sejm i Senat, a prezydent podpisał ustawę. Pomimo tego premier i tak mówi "Nie opublikuję". To wymaga stanowczej reakcji marszałka Sejmu. Ogrodziliście Sejm, ale płotu wam nie wystarczy, bo przyjdą po was wkurzeni ludzie. Pielęgniarki, lekarze, restauratorzy tu przyjdą. Publikujcie szybciutko i uciekajcie - dodał poseł KO. W odpowiedzi Łukasz Schreiber, szef komitetu stałego Rady Ministrów, stwierdził, że "zamach stanu, o którym mówił poseł Kropiwnicki, jest oparty na przepisach, które powstały za czasów premiera Tuska". - Na podstawie uchwalonych wtedy przepisów Rządowe Centrum Legislacji ma odpowiedni czas na opublikowanie ustawy - powiedział polityk PiS.

Terlecki: Mieliśmy do czynienia z paradą kłamstw. Ustawa zostanie opublikowana po nowelizacji

Do zarzutów wysuniętych z mównicy sejmowej przez Kropiwnickiego odniósł się wicemarszałek izby i przewodniczący Klubu Parlamentarnego PiS Ryszard Terlecki.

- Na początku obrad mieliśmy natomiast paradę kłamstw. Mnożyły się wnioski formalne. Opozycja jak zwykle próbuje wykorzystać Sejm do swoich niepoważnych wystąpień - stwierdził polityk.

Poinformował też, że ustawa zawierająca m.in. zapisy o dodatkach dla personelu medycznego "zostanie opublikowana", i że nie dochodzi w tym przypadku do "żadnego łamania prawa". - Do Sejmu trafi jednak nowelizacja tej ustawy, która poprawi ewidentny błąd popełniony przez kilku naszych posłów. W wyniku nieporozumienia zagłosowali oni inaczej, niż planowaliśmy. Przyjęcie tej ustawy rujnowałoby budżet resortu zdrowia, a my oczywiście nie możemy do tego dopuścić - mówił Terlecki.

Jarosław Kaczyński na sejmowej mównicy. Warszawa,28 października 2020Senator Jackowski: Pohukiwanie i zastraszanie posłów PiS już nie działa

Wicemarszałek Sejmu wspomniał też o sejmowym wystąpieniu posła KO i szefa Nowoczesnej Adama Szłapki. Stwierdził on, że zamieszki, do których doszło 11 listopada w Warszawie, są efektem publicznego apelu Jarosława Kaczyńskiego. W pierwszych dniach protestów kobiet prezes PiS wzywał do "obrony kościołów".

- Jeden z posłów mówił też o tym, że prezes naszej partii wezwał ludzi do wyjścia na ulice. Tak oczywiście nie było. To opozycja wspierała nielegalne zgromadzenia. Prezes deklarował tylko, że będziemy troszczyć się o bezpieczeństwo świątyń. A jeśli będzie to potrzebne, to parafianie czy zwolennicy naszego punktu widzenia będą w tej obronie uczestniczyć. Nie było mowy o burdach ulicznych, które wszczyna opozycja. Właściwie to nie wszczyna, ale dołącza się do nich i próbuje wesprzeć - powiedział Terlecki w rozmowie z dziennikarzami.

Zapewnił też, że pogłoski o tym, jakoby Zjednoczona Prawica straciła większość w Sejmie, są "niepoważne".