Zakaz marszów równości. Śmiszek do Godek: to chęć wprowadzenia szariatu i kpina z demokracji

Projekt ustawy zakazujący marszów równości narusza podstawowe wolności zapisane w konstytucji i jest "kpiną z intelektu, kpiną z Konstytucji, kpiną z demokracji" - mówił w Polsat News poseł Krzysztof Śmiszek. Kaja Godek, jedna z osób odpowiedzialnych za projekt, przekonywała, że to parady równości rzekomo "łamią konstytucję".
Zobacz wideo Magdalena Biejat o projekcie "Stop LGBT" Kai Godek

W poniedziałek 9 listopada Fundacja Życie i Rodzina, której założycielką jest Kaja Godek, wraz z Obywatelskim Komitetem Inicjatywy Ustawodawczej złożyły w Sejmie podpisy pod obywatelskim projektem ustawy "Stop LGBT". Jego najważniejszym założeniem jest de facto zakaz organizowania parad równości, czy też - jak piszą autorzy - manifestacji, których celem jest "kwestionowanie małżeństwa jako związku kobiety i mężczyzny", propagowanie związków partnerskich i małżeństw jednopłciowych.

O tym projekcie Godek rozmawiała we wtorek w Polsat News. Gościem programu był także poseł Lewicy Krzysztof Śmiszek. W serii homofonicznych, niemających wiele wspólnego z rzeczywistością wypowiedzi Godek przekonywała do swojego projektu. Mówiła, że rzekomy "ruch LGBT" dąży do "totalitaryzmu, dominacji całkowitej przestrzeni politycznej, kulturalnej, do realizacji swoich postulatów i to najbardziej radykalnych". Jej zdaniem "radykalnym" postulatem jest np. posiadanie dzieci przez pary homoseksualne. Wskazywała jako rzekomy problem fakt, że takie pary mogą leganie korzystać z surogacji w niektóych krajach.

- To jest efekt tego, co osiągnął ruch LGBT między innymi właśnie poprzez regularnie odbywające się parady równości - mówiła Godek. Twierdziła, że parady równości dążą "do obalenia porządku konstytucyjnego". Chodziło jej o rzekome dążenie do obalenia art. 18 konstytucji, który mówi o ochronie rodziny i małżeństwa. - Postuluje się na zrównanie z normalnym małżeństwem innego typu różnych związków, postuluje się adopcję dzieci przez homoseksualistów, postuluje się uczenie, że jest więcej niż dwie płci - mówiła. Stwierdziła także, że adopcja dzieci przez pary homoseksualne ma być rzekomo zagrożeniem dla tych dzieci i łączyła homoseksualizm z pedofilią, co jest niezgodne z wiedzą naukową.

Prowadząca program Agnieszka Gozdyra upomniała Godek, gdy ta zaczęła mówić o "dewiacjach". - W programie nie obrażamy nikogo i nie naruszamy niczyjej godności. Nie będziemy osób homoseksualnych nazywać dewiantami - podkreśliła. - Czy pedofil nie jest dewiantem - wcinała się wtedy w słowo Godek.

Śmiszek: Projekt Godek jest kpiną z demokracji

- Miałem okazję przeczytać ten projekt i pozwolę go sobie ocenić jako prawni, ale też jako osoba homoseksualna, która będzie dotknięta jego skutkami, jeśli taka ustawa weszłaby w życie - powiedział Śmiszek. Argumentował, że projekt ustawy, który złożyła Godek, narusza podstawowe wolności zapisane w konstytucji i jest "kpiną z intelektu, kpiną z Konstytucji, kpiną z demokracji".

Jak stwierdził, jego założenia łamią zasadę wolności zgromadzeń, wolność wyrażania swoich opinii, wolność ekspresji, wolność stowarzyszenia się, wolność od dyskryminacji, nakaz równego traktowania. - Ten projekt powinien trafić nie tylko do zamrażarki Sejmowej, powinien trafić do śmietnika - powiedział, po czym podarł wydruk projektu na wizji. 

Przekonywał, że Godek chce Polski, w której będzie obowiązywała "jedna, ekstremistyczna opcja światopoglądowa".

Poseł wytykał, że po złożeniu projektu Sejm będzie "tracił czas" na jego procedowanie, zamiast zajmować się sprawami związanymi z epidemią i kryzysem. - Dziś polska rodzina nie jest zagrożona przez marsze równości, marsz równości jeszcze nikogo nie pozbawił godności, nie ukradł nikomu męża ani żony. Dzisiaj zagraża jej niepewność jutra i przemoc domowa, bieda i brak perspektywy, a nie marsze, które propagują równość, miłość i tolerancję - powiedział. 

Podkreślał, ze dyskryminacja i hejt na osoby LGBT nieraz prowadzi do samobójstw. - Część osób temu uległo, nie zniosło tej duchoty, tego szariatu, jaki chce wprowadzić Kaja Godek i jej koledzy - powiedział.