Komendant Stoeczny Policji wyda instrukcje ws. protestw. "Dziaamy, nie negocjujemy!"

Uczestnikw poniedziakowego protestu przed gmachem MEN policja siowo usuna z ulicy. Dotychczas funkcjonariusze niezwykle rzadko uciekali si do uycia rodkw przymusu bezporedniego w czasie manifestacji organizowanych przez Strajk Kobiet. T nag zmian w sposobie dziaania moe tumaczy instrukcja wydana przez Komendanta Stoecznego Policji, do ktrej dotar portal Onet.

W poniedziałek wieczorem przed gmachem Ministerstwa Edukacji Narodowej odbył się protest pod hasłem "Czarnek, idź do diabła", a jego organizatorem był Warszawski Strajk Kobiet. Już na początkowym etapie manifestacji jej członkowie usiedli na jezdni i zablokowali ją, a al. Szucha była nieprzejezdna. 

Zobacz wideo Dziemianowicz-Bąk: Nie możemy dać sobie odebrać tej kobiecej agendy

Protest przed MEN. Uczestnicy zostali usunięci z ulicy przez policję

Początkowo funkcjonariusze wygłaszali komunikat z informacją: "Zgromadzenie jest nielegalne, prosimy o rozejście się". Później jednak policja zdecydowała się na rozbicie blokady i siłowe usunięcie protestujących z jezdni. Funkcjonariusze wylegitymowali i chcieli czasowo zatrzymać Klementynę Suchanow, jedną z liderek Strajku Kobiet.

Komenda Stołeczna Policji poinformowała na Twitterze, że osoby, wobec których policjanci musieli zastosować działania siłowe "lekceważyły wezwania do zachowania zgodnego z prawem". "Wobec uczestników nielegalnego zgromadzenia podjęte zostały środki przewidziane prawem. Osoby, które odmówią przyjęcia mandatów muszą się liczyć ze skierowaniem do sądu wniosków ich ukaranie. Odpowiednie informacje zostaną przekazane do inspekcji sanitarnej" - czytamy w komunikacie. 

Onet: Komendant Stołeczny Policji wydał zalecenia ws. protestów. "Działamy, nie negocjujemy!!!"

Z tak zdecydowanymi działaniami policjantów w czasie protestów organizowanych przeciwko wyrokowi Trybunału Konstytucyjnego mieliśmy do czynienia jedynie dwukrotnie. Gdy podczas jednej z manifestacji protestujący próbowali dostać się pod dom prezesa PiS Jarosawa Kaczyskiego, użyto wobec nich gazu pieprzowego. Do licznych interwencji dochodziło też w trakcie największej jak dotąd manifestacji, "Marszu na Warszawę", choć dotyczyły one w przeważającej części chuliganów, którzy kilkukrotnie atakowali pochód. Zwykle działania funkcjonariuszy ograniczały się do zabezpieczania poszczególnych protestów, a ich uczestników nie usuwano z ulic. 

Jak ustalił Onet, ostrzejsza reakcja stołecznej policji w czasie poniedziałkowego protestu przed MEN nastąpiła dwa dni po tym, jak Komendant Stołeczny Policji wydał komunikat adresowany do komendantów rejonowych i powiatowych na terenie garnizonu stołecznego i naczelników Komendy Stołecznej Policji.

W piśmie z 7 listopada nadinsp. Paweł Dobrodziej jasno wskazuje, w jaki sposób funkcjonariusze mają reagować w przypadku blokowania dróg czy ulic. "Zgodnie z poleceniem Komendanta Stołecznego [...] należy po podaniu komunikatów wzywających do zachowania zgodnego z prawem, w sytuacji niezastosowania się do wydawanych poleceń niezwłocznie przystępować do natychmiastowego działania zmierzającego do przywrócenia ruchu na zablokowanych odcinkach i egzekwowania zachowań zgodnych z prawem (DZIAŁAMY, NIE NEGOCJUJEMY!!!)" - czytamy w dokumencie, do którego dotarli dziennikarze Onetu. 

Protesty po wyroku TK ws. aborcjiPolki o decyzji TK. "Czuję się jak w niewoli", "Koszmar"

Komendant Stołeczny Policji: Dotychczasowe polecenia kierownictwa dotyczące ochrony biur poselskich i miejsc kultu "pozostają aktualne"

"Ponadto mając na uwadze aktualną sytuację dotyczącą planowanych protestów organizowanych przez środowiska związane z Ogólnopolskim Strajkiem Kobiet (jego przedstawicielki zapowiadają kontynuację protestów w każdy poniedziałek), proszę kierowników jednostek i komórek organizacyjnych począwszy od 9 listopada br. o uwzględnianie przedmiotowej informacji przy planowaniu służby [...]. W przypadku wystąpienia opisanych sytuacji proszę o natychmiastowe przekazywanie informacji do służby dyżurnej KSP" - dodano. 

Szef KSP przypomniał też podwładnym, że dotychczasowe polecenia kierownictwa dotyczące ochrony biur poselskich i miejsc kultu "pozostają aktualne".

O wyjaśnienia ws. pisma wydanego przez Dobrodzieja poproszono rzecznika KSP nadkom. Sylwestra Marczaka. "Polecenia dotyczące zdecydowanych działań odnosiły się do soboty. I nie różnią się one niczym od taktyki, którą stosujemy na co dzień [...]. W sobotę nie doszło do przypadków blokowania ruchu - powiedział Marczak w rozmowie z Onetem. 

Według ustaleń Onetu i "Gazety Wyborczej", bardziej zdecydowanej reakcji policji w czasie protestów po wyroku TK domagało się kilku najważniejszych polityków PiS, w tym prezes partii Jarosław Kaczyński. Silne naciski na Komendanta Głównego Policji miały spowodować, że gen. Jarosław Szymczyk miał grozić złożeniem dymisji. Wśród jego ewentualnych następców wymieniało się m.in. szefa KSP Pawła Dobrodzieja.