Polacy popierają "kompromis aborcyjny" i antyrządowe protesty, krytykują wyrok TK. PiS fatalnie oceniło sytuację [SONDAŻE]

Łukasz Rogojsz
Najnowsze badania opinii publicznej pokazują, że w wojnie o aborcję Zjednoczona Prawica mocno rozminęła się z nastrojami społecznymi. Zarówno w kontekście samych zmian w prawie, jak również oceny wyroku Trybunału Konstytucyjnego czy trwających na ulicach polskich miast protestów.

Wojna kulturowa wokół zaostrzenia prawa aborcyjnego trwa od dwóch tygodni. W tym czasie sondażowe poparcie dla Zjednoczonej Prawicy pikuje, w jednym z badań osiągając nawet najniższy pułap od 2015 roku (pisaliśmy o tym w tym tygodniu na Gazeta.pl). Inne przeprowadzone w ostatnich dniach badania pokazują, że Polacy patrzą na obecną sytuację w kraju zupełnie inaczej od wierchuszki z Nowogrodzkiej - chcą utrzymania zakwestionowanego przez Trybunał Konstytucyjny "kompromisu aborcyjnego", popierają antyrządowe protesty wywołane przez wyrok TK, a decyzję Trybunału oceniają krytycznie. Co więcej, światopoglądowa batalia wokół aborcji sprawiła, że większy niż dotychczas odsetek naszego społeczeństwa opowiada się za liberalizacją prawa aborcyjnego oraz aborcją na żądanie.

Zjednoczona Prawica znalazła się więc w arcytrudnym położeniu. Wyrok Trybunału Konstytucyjnego miał zmarginalizować Solidarną Polskę oraz Konfederację, scalić wewnętrznie PiS i jego bazę po turbulencjach wywołanych przez "Piątkę dla zwierząt" i wreszcie wywołać spore zamieszanie w społeczeństwie, mediach i na scenie politycznej, odwracając tym samym uwagę od szalejącej epidemii koronawirusa, z którą rząd radzi sobie słabo. Jarosław Kaczyński był przekonany, że podobnie jak to bywało w minionych pięciu latach, tak i tym razem PiS zyska na wojnie kulturowej. Epidemia, towarzyszący jej kryzys gospodarczy oraz strach i frustracja ludzi zupełnie zmieniły jednak zasady gry. PiS to zlekceważyło i kompletnie rozminęło się z nastrojami społecznymi. Teraz ma problem, jak z tej drogi zawrócić, bo ani społeczeństwo, ani partyjny aktyw nie chcą zrobić kroku w tył i odbudować zniszczonego status quo.

Zobacz wideo Czy protesty przeciwko zaostrzeniu prawa aborcyjnego staną się typowymi „protestami antyPiS”?

Przeciwko Trybunałowi, za protestami

Przeprowadzane i publikowane jeden po drugim badania społeczne pokazują skalę tego, jak źle PiS oceniło sytuację i, co równie ważne, jak samo przyspieszyło zmiany światopoglądowe, które są kompletnie wbrew interesom koalicji rządzącej.

Ten wyrok jest całkowicie zgodny z konstytucją, co więcej w świetle konstytucji innego wyroku w tej sprawie być nie mogło

- grzmiał w swoim wystąpieniu z 27 października prezes Kaczyński.

Polacy o wyroku TK mają zgoła odmienne zdanie. Zdecydowanie bardziej krytyczne. Grubo ponad dwie trzecie społeczeństwa - 73 proc. w sondażu Kantara dla "Gazety Wyborczej" i 70,7 w badaniu SW Research dla "Rzeczpospolitej" - się z nim nie zgadza. Jeszcze wyższy odsetek krytycznych odpowiedzi padł w badaniu Estymatora dla serwisu DoRzeczy.pl - "zdecydowanie źle" wyrok oceniło 57,4 proc. respondentów; "raczej źle" - kolejne 21,5. Łącznie to aż 78,9 proc., czyli niemal cztery piąte populacji.

embed

Warto odnotować, że wyborcy Zjednoczonej Prawicy są w kwestii wyroku TK podzieleni niemal po równo - 37 proc. go popiera, a 36 ocenia krytycznie. Co dziesiąty wyborca "dobrej zmiany" jest za legalną aborcją do 12. tygodnia ciąży, a 40 proc. sympatyków Zjednoczonej Prawicy chciałoby pozostania przy tzw. kompromisie aborcyjnym. Do myślenia dają również wyniki u osób deklarujących swój stosunek do Kościoła jako "przychylny i życzliwy" oraz "bardzo przychylny i całkowicie popierający Kościół". W pierwszej grupie źle wyrok Trybunału ocenia 57, a w drugiej 38 proc. respondentów. Co ciekawe, pozytywnych ocen wyroku TK jest mniej niż odpowiedzi "Nie mam zdania/Trudno powiedzieć" - w sondażu Kantara to 13, a SW Research 13,2 proc.

Badanie Kantara poza samym poparciem bądź krytyką orzeczenia pokazuje też interesujący wątek poboczny. 69 proc. mężczyzn i 63 kobiet jest zdania, że termin ogłoszenia wyroku jest nieprzypadkowy i jego celem było odciągnięcie uwagi mediów i społeczeństwa od spraw niewygodnych dla rządzących. Tylko 22 proc. pań i 17 panów wierzy, że Trybunał Konstytucyjny działał w ramach konsekwentnej realizacji programu PiS-u.

embed

Sondaże z ostatnich dni pokazują też niemal jednorodny obraz stosunku Polaków do protestów przeciwko wyrokowi TK i zaostrzeniu prawa aborcyjnego w Polsce. W każdym przypadku popiera je między 50 a 60 proc. badanych. W sondażu IBRiS-u dla Wirtualnej Polski po stronie protestujących stoi 55,9 proc. Polaków (40,6 proc. "zdecydowanie", a 15,3 "raczej"). Kantar dla "Gazety Wyborczej" pokazuje, że antyrządowe demonstracje popiera 54 proc. obywateli. Co ciekawe, więcej mężczyzn (57 proc.) niż kobiet (51). Najwięcej zwolenników protestów wskazuje sondaż Estymatora dla DoRzeczy.pl - 56,1 proc.

Status quo, a nie liberalizacja

Chociaż Polacy krytycznie oceniają wyrok Trybunału Konstytucyjnego, a także popierają rodaków i rodaczki, którzy wyszli z tego powodu na ulice, to jednak wciąż niespieszno im do realizacji postulatu części protestujących - liberalizacji prawa do aborcji. Przeprowadzone i opublikowane w ostatnim czasie badania pokazują, że większość Polaków jest zwolennikami utrzymania status quo, czyli tzw. kompromisu aborcyjnego z 1993 roku.

62 proc. społeczeństwa uważa, że aborcja powinna być legalna w określonych prawem przypadkach. To wynik z sondażu Kantara dla "Gazety Wyborczej". Z tej grupy najwięcej osób popiera aborcję w sytuacji zagrożenia życia i zdrowia matki (63 proc.). Na dalszych miejscach znalazły się: trwałe i nieodwracalne uszkodzenie płodu (59), ciąża będąca wynikiem gwałtu (54) i udokumentowana trudna sytuacja osobista matki (10). Interesująco układa się relacja między zwolennikami liberalizacji i zaostrzenia prawa aborcyjnego. Co piąty badany (22 proc.) chce aborcji dostępnej na żądanie do 12. tygodnia trwania ciąży, natomiast o połowę mniej wskazań (11 proc.) ma odpowiedź, że aborcja powinna być w Polsce zakazana.

embed

Z kolei w badaniu IBRiS-u dla Wirtualnej Polski nieco mniejszy odsetek (51,6 proc.) twierdzi, że prawo aborcyjne powinno pozostać w niezmienionym kształcie. Zwolenników zaostrzenia prawa aborcyjnego jest tutaj mniej więcej tyle samo, co w sondażu Kantara (12,2 proc.), ale już osób opowiadających się za liberalizacją prawa aborcyjnego mamy wyraźnie więcej - 32,4 proc.

W kontekście politycznej dyskusji o konieczności prawnego doprecyzowania wad letalnych płodu interesujący pogląd daje badanie United Surveys dla "Dziennika Gazety Prawnej" i RMF FM. Badani zostali zapytani, w jakich przypadkach zabieg aborcyjny powinien być legalny. Pięć odpowiedzi z największym procentem wskazań to: zagrożenie dla życia matki (87,7), ciąża w wyniku gwałtu (82,1), zagrożenie zdrowia matki (79), ciąża w wyniku kazirodztwa (77) i pewność na podstawie badań medycznych, że dziecko urodzi się z poważnymi wadami (74,6). Najmniejsze poparciem cieszą się tzw. przesłanki społeczne - zła sytuacja osobista matki (21,4 proc.), trudna sytuacja materialna (23,3) i niechęć matki do posiadania dziecka (23,7).

embed

Elektorat PiS-u bardziej liberalny od polityków

Badanie United Surveys pokazuje też, że 57 proc. wyborców Zjednoczonej Prawicy popiera aborcję w sytuacji, gdy po badaniach lekarskich wiadomo, że dziecko urodzi się z poważnymi wadami. Ta sama odpowiedź, ale z wyłączeniem diagnozy zespołu Downa, ma zaledwie o jeden punkt procentowy mniej. Wyborcy "dobrej zmiany" najliczniej popierają aborcję w sytuacji zagrożenia życia (77) i zdrowia (64) matki, a także w przypadku ciąży będącej wynikiem gwałtu (65) oraz kazirodztwa (73).

Bardziej liberalne podejście do kwestii aborcji niż można byłoby przypuszczać, mają seniorzy (60-69 i +70 lat), czyli kluczowa grupa elektoratu obozu rządzącego. Z sondażu United Surveys wynika, że zakwestionowaną przez Trybunał Konstytucyjny przesłankę aborcyjną popiera 66 proc. respondentów z grupy 60-69 lat i aż 81 z grupy +70. Co więcej, aż 94 proc. badanych w wieku +70 lat popiera usunięcie ciąży w przypadku zagrożenia życia matki. To najwyższy odsetek w tej kategorii we wszystkich grupach wiekowych. W przypadku zagrożenia zdrowia kobiety za przerwaniem ciąży opowiada się 85 proc. respondentów z grupy +70, a w przypadku gwałtu i kazirodztwa odpowiednio 78 i 76 proc.

embed

Przesłankę embriopatologiczną popiera również ponad dwie trzecie mieszkańców wsi (69 proc.), czyli kolejnego wyborczego bastionu Zjednoczonej Prawicy. Tę samą przesłankę po wyłączeniu ciąż z wykrytym zespołem Downa - 56 proc. Zwłaszcza pierwsza z tych wartości jest ciekawa, bo mniejsze poparcie (67 proc.) dla usunięcia ciąży w ramach przesłanki embriopatologicznej jest w miastach dużych miastach od 250 do 500 tys. mieszkańców.

Wychodzi więc na to, że rządzący nie tylko źle odczytali nastroje ogółu społeczeństwa w temacie aborcji, ale rozminęli się nawet z poglądami własnego elektoratu w tej kwestii. Dzisiaj próbują ratować się inicjatywą ustawodawczą prezydenta Andrzeja Dudy, która doprecyzowałaby prawnie tzw. wady letalne płodu, jednak - jak nieoficjalnie wiadomo - projekt nie ma wystarczającego poparcia w klubie parlamentarnym PiS-u. I tu koło się zamyka, bo bez przyjęcia tej ustawy rządzący nie będą w stanie choćby zminimalizować strat i gniewu społeczeństwa. Pozostanie im liczenie na to, że protesty wypalą się same z siebie albo ucichną w wyniku wprowadzonego lockdownu państwa (ta decyzja władz może zapaść już w połowie przyszłego tygodnia). Tyle że to gra w rosyjską ruletkę - może się udać, a może się nie udać. Jeśli się nie uda, polityczne i wizerunkowe straty będą postępować.