Jadwiga Emilewicz o demonstracjach po orzeczeniu TK ws. aborcji: Nikt nie spodziewał się takich protestów

- Wyrok TK był takim elementem, który uruchomił skumulowaną, złą energię społeczną. Zwłaszcza wśród młodzieży, która nie chodzi do szkoły, nie może wyjść do kawiarni, czy do pubu - stwierdziła Jadwiga Emilewicz, posłanka Zjednoczonej Prawicy i była wicepremier na antenie Polsat News.

Jadwiga Emilewicz ogłosiła, że prezydencki projekt ws. aborcji jest już w Sejmie. - Projekt trafił do Sejmu w piątek po południu. Dziś sprawdzałam, został wysłany w tej chwili do konsultacji. Rozumiem, że jeszcze nie trafił do komisji. Zapewne będzie to komisja zdrowia, biorąc pod uwagę przedmiot ustawy. Więc pewnie niezwłocznie, jak tylko trafi do komisji zdrowia, wszyscy posłowie się tą ustawą zajmą. Być może jeszcze w tym tygodniu - zapowiedziała na antenie Polsat News w poniedziałek wieczorem. - Wszyscy politycy, wszystkich ugrupowań, powinniśmy poważnie potraktować propozycję prezydenta - dodała.

Emilewicz odniosła się też do orzeczenia TK ws. aborcji, które wywołało masowe protesty w całej Polsce.
- Widzimy, że publikacji dziś jeszcze nie ma. Ja myślę, że to dobrze, zwłaszcza w sytuacji, w której tak jak powiedziałam, mamy propozycję pana prezydenta. Jeśli Sejm zajmie się tą ustawą, to, mówiłam o tym już wielokrotnie, wydaje się zasadnym, aby takiej publikacji, do zakończenia prac parlamentu, a przynajmniej do czasu przyjęcia przez Sejm, nie było - powiedziała.

Przypomnijmy, że z sondażu SW Research dla "Rzeczpospolitej" wynika, że aż 70,7 proc. respondentów oceniło orzeczenie TK ws. aborcji negatywnie.

Większość Polaków nie popiera wyroku Trybunału KonstytucyjnegoStrajk kobiet. Ponad 70 proc. Polaków nie popiera wyroku TK ws. aborcji

Zobacz wideo Rudzińska-Bluszcz: Zadaniem organów państwa powinno być tonowanie nastrojów społecznych

Jadwiga Emilewicz o demonstracjach po orzeczeniu TK ws. aborcji: Nikt nie spodziewał się takich protestów

Była wicepremier odniosła się także do samych demonstracji.

Myślę, że nikt nie spodziewał się takich protestów. Wiemy jak my, Polacy, jesteśmy zmęczeni ogólnym stanem w tym roku. I pewnie wyrok TK był takim elementem, który uruchomił, odblokował energię skumulowaną, złą energię społeczną, która, no właśnie, zwłaszcza wśród młodzieży, która nie chodzi do szkoły, która nie może wyjść do kawiarni, restauracji czy do pubu, znalazła ujście właśnie, chociażby w tych protestach

- stwierdziła.

Jeśli mówimy, że są to protesty antyrządowe czy przeciwko władzy, to też przypomnijmy, że w demokracji walczymy z władzą przy urnach wyborczych i myślę, że to będzie właściwe miejsce do tego, aby rozliczyć władzę w kolejnych wyborach parlamentarnych, a dzisiaj skupmy się na tym, abyśmy zagwarantowali wspólnie bezpieczeństwo wszystkim Polakom

- dodała. 

Była minister rozwoju wspiera branżę fitnessEmilewicz tłumaczy słowa o tym, kiedy kończy się wolność kobiety

Jadwiga Emilewicz stwierdziła też, że "przyzwolenie na aborcję na życzenie jest ciągle w Polsce w mniejszości".

- Wydaje się, że biorąc pod uwagę badania, które wskazują ciągle na to, że przyzwolenie na aborcję na życzenie jest ciągle w Polsce w mniejszości, że jednak w dyskusjach, debatach, różnych, które ja przecież też prowadziłam z różnymi posłankami przede wszystkim i to nie teraz w kontekście orzeczenia Trybunału, ale kiedy ta dyskusja, ona przecież pojawia się w debacie publicznej nie po raz pierwszy, to przekonanie, że najsłabszych należy chronić, nie powinniśmy pozwalać na to, aby nie mogły się takie dzieci narodzić, jest, ma szansę na konsensus polityczny - powiedziała.

Tymczasem z sondażu przeprowadzonego przez IBRIS na zlecenie Federacji na rzecz Kobiet i Planowania Rodziny 70 proc. Polaków opowiada się za aborcją na życzenie do 12 tygodnia ciąży. Na pytanie, czy w Polsce kobiety powinny móc samodzielnie decydować o przerwaniu ciąży do 12 tygodnia, niemal 70 proc. badanych odpowiedziało, że tak, z czego 54 proc. powiedziało "zdecydowanie tak", a 15 proc. - "raczej tak".

Orzeczenie TK ws. aborcji

22 października Trybunał Konstytucyjny orzekł, że przerywanie ciąży ze względu na nieodwracalne wady płodu jest niezgodne z konstytucją. TK zajął się tą sprawą na wniosek ponad stu posłów Zjednoczonej Prawicy, Konfederacji i Kukiz'15 z 2019.

Ustawa z 1993 roku o planowaniu rodziny, ochronie płodu ludzkiego i warunkach dopuszczalności przerywania ciąży pozwalała na aborcję w trzech przypadkach: 

  • ciąża stanowi zagrożenie dla życia lub zdrowia kobiety ciężarnej
  • zachodzi uzasadnione podejrzenie, że ciąża powstała w wyniku czynu zabronionego
  • badania prenatalne lub inne przesłanki medyczne wskazują na duże prawdopodobieństwo ciężkiego i nieodwracalnego upośledzenia płodu albo nieuleczalnej choroby zagrażającej jego życiu

Gdy orzeczenie TK zostanie opublikowane w Dzienniku Ustaw, legalna aborcja w Polsce będzie praktycznie niemożliwa, gdyż według oficjalnych statystyk - które nie wliczają podziemia aborcyjnego - w 2019 roku w Polsce przerwano łącznie 1110 ciąż. 1074 z nich, czyli prawie 97 proc., miało miejsce właśnie z powodu wad płodu.