Emilewicz ma by odpowiedzialna za porozumienie ws. aborcji? Kaczyski mia postawi ultimatum

Zjednoczona Prawica musi rozwiza problem, jaki spowodowao naruszenie trwajcego od 27 lat kompromisu aborcyjnego, m.in. na wniosek posw PiS. Orzeczenie TK ws. zakazu aborcji ze wzgldu na nieodwracalne wady podu wywoao ogromne protesty w caej Polsce. Na stole jest propozycja Andrzeja Dudy, ktra najwyraniej nie zadowala jednak ani jednej, ani drugiej strony. Osob odpowiedzialn za znalezienie porozumienia ma by Jadwiga Emilewicz.
Zobacz wideo Kaczyński atakuje protestujących. Ścigaj: To dolewanie oliwy do ognia

To Jadwiga Emilewicz - wybrana z list PiS, niegdyś posłanka Porozumienia, obecnie bezpartyjna, ale wciąż w klubie parlamentarnym partii rządzącej - ma być odpowiedzialna za ustalenie ponadpartyjnego kompromisu ws. aborcji - podaje WP.

Jadwiga Emilewicz będzie odpowiedzialna za porozumienie ws. aborcji?

Emilewicz pytana w poniedziałek o publikację orzeczenia TK ws. aborcji, stwierdziła, że jej zdaniem może ona zostać wstrzymana z racji wpłynięcia w piątek do Sejmu projektu zmian w ustawie o planowaniu rodziny z 1993 roku. Zmiany zaproponował Andrzej Duda, którego propozycja zakłada legalną aborcję w przypadku wystąpienia wad letalnych, czyli takich, które prowadzą do śmierci dziecka. Dokładny zapis w propozycji prezydenta brzmi, że aborcja byłaby możliwa, gdy "badania prenatalne lub inne przesłanki medyczne wskazują na wysokie prawdopodobieństwo, że dziecko urodzi się martwe albo obarczone nieuleczalną chorobą lub wadą, prowadzącą niechybnie i bezpośrednio do śmierci dziecka, bez względu na zastosowane działania terapeutyczne".

- [...] wydaje się, że w stanie, w którym dziś jesteśmy, mamy zgłoszony do Sejmu projekt legislacji, który wprost odnosi się do orzeczenia TK, wydaje się, że szef RCL-u może podjąć decyzję o odsunięciu publikacji właśnie dlatego, że procedowana jest ustawa, która konsumuje jakoś wyrok TK. To moja prywatna opinia - powiedziała Jadwiga Emilewicz na antenie Polsat News.

Z kolei w TVN24 Emilewicz sama przyznała, że osobiście zreferowała propozycję prezydenta Jarosławowi Kaczyńskiemu, który miał następnie dać jej zielone światło. WP podaje jednak, że prezes PiS miał jednak postawić ultimatum, że ustawa ma być "maksymalnie dopracowana i doprecyzowana", a także ma "nie wywoływać wojny między partią rządzącą a Trybunałem Konstytucyjnym" oraz "zagwarantować szerokie poparcie polityczne, wykraczające poza Zjednoczon Prawic".

Mateusz Morawiecki apeluje do protestujących: Proszę, żebyśmy usiedli do rozmówMorawiecki apeluje do protestujących: Proszę, żebyśmy usiedli do rozmów

Czy porozumienie ws. aborcji ponad podziałami jest możliwe?

Możliwe jednak, że zadanie to będzie dość trudne do wykonania, bo przeglądając wypowiedziom w tej sprawie, można pokusić się o twierdzenie, że ilu polityków, tyle opinii. Także w koalicji rządzącej zdania są podzielone. Na przykład Janusz Kowalski z Solidarnej Polski, która jest częścią Zjednoczonej Prawicy, napisał na Twitterze, że "nie zagłosuje za ustawą rozszerzającą aborcję" i czeka na publikację orzeczenia TK.

Z kolei Jarosaw Gowin, lider Porozumienia, które wchodzi w skład koalicji rządzącej, sam określa się mianem "zwolennika kompromisu aborcyjnego z 1993 roku". Gowin decyzję TK nazwał "nieprzemyślaną", jednak co najmniej siedmioro polityków Porozumienia (część nazwisk pod wnioskiem jest nieczytelna) podpisało się pod wnioskiem do TK: Kamil Bortniczuk, Stanisław Bukowiec, Iwona Michałek, Wojciech Murdzek, Andrzej Sośnierz i Jacek Żalek. 

Co na to opozycja? Lewica chce liberalizacji przepisów aborcyjnych i aborcji dostępnej na żądanie do 12 tygodnia ciąży. Z kolei Koalicja Obywatelska nie chce rozmawiać z rządem. - Gdy pseudotrybunał wydawał pseudoorzeczenie, to pan prezydent się z tego orzeczenia cieszył. A dzisiaj składa projekt ustawy, który nie ma nawet poparcia większości parlamentarnej. Nie będziemy rozmawiać o oszustwie. Nie weźmiemy udziału w pracach nad czymś, co jest absolutnie wbrew temu, czego domaga się w zdecydowanej większości polskie społeczeństwo - mówił Borys Budka. Z kolei PSL proponuje referendum ws. aborcji, gdy epidemia koronawirusa się skończy.

Strajk kobiet. Muzeum Gdańska zbiera transparenty, flagi i zdjęcia z protestówStrajk kobiet. Muzeum Gdańska zbiera transparenty, flagi i zdjęcia z protestów

Orzeczenie TK ws. aborcji

22 października Trybunał Konstytucyjny rozpatrzył wniosek ponad stu posłów Zjednoczonej Prawicy, Konfederacji i Kukiz'15 z 2019 o zbadanie zgodności z konstytucją ustawy z 1993 roku o planowaniu rodziny, ochronie płodu ludzkiego i warunkach dopuszczalności przerywania ciąży.

TK orzekł, że przerywanie ciąży z powodu "dużego prawdopodobieństwa ciężkiego i nieodwracalnego upośledzenia płodu albo nieuleczalnej choroby zagrażającej jego życiu" jest niezgodne z konstytucją.

Decyzja praktycznie zakazuje legalnej aborcji w Polsce, gdyż według oficjalnych statystyk (które nie wliczają podziemia aborcyjnego) w 2019 roku w Polsce przerwano łącznie 1110 ciąż. 1074 z nich, czyli prawie 97 proc., miało miejsce z powodu "dużego prawdopodobieństwa ciężkiego i nieodwracalnego upośledzenia płodu albo nieuleczalnej choroby zagrażającej jego życiu". Zaledwie 3 proc. zabiegów terminacji ciąży w 2019 roku dokonano z powodu dwóch pozostałych przesłanek, które są zawarte w ustawie z 1993 roku, czyli gdy "ciąża stanowi zagrożenie dla życia lub zdrowia kobiety ciężarnej" oraz "zachodzi uzasadnione podejrzenie, że ciąża powstała w wyniku czynu zabronionego".

Orzeczenie TK - wydane w trakcie trwającej od kilku miesięcy pandemii - wywołało ogromny sprzeciw Polek i Polaków, którzy mimo zagrożenia koronawirusem od kilkunastu dni wychodzą na ulice wielu miast i mniejszych miejscowości, by wyrazić sprzeciw wobec decyzji TK.