Kaczyński wzywa obywateli do obrony kościołów. "Nawoływanie do nienawiści"

Mnóstwo komentarzy wśród polityków i publicystów wywołała odezwa Jarosława Kaczyńskiego. Część dostrzega nawet w oświadczeniu wicepremiera i szefa PiS nawoływania do wojny domowej.

Jarosław Kaczyński odniósł się w oświadczeniu do trwających w Polsce protestów. Na nagraniu zaapelował do sympatyków o obronę Kościoła. - Trzeba się temu przeciwstawić, to obowiązek państwa, ale także nasz, obywateli. Musimy bronić polskich kościołów za wszelką cenę. Wzywam wszystkich członków Prawa i Sprawiedliwości i wszystkich, którzy nas wspierają do tego, by wzięli udział w obronie Kościoła, w obronie tego, co dziś jest atakowane - mówił Kaczyński.

Zobacz wideo Jarosław Kaczyński: Demonstracje będą kosztowały życie wielu ludzi. Państwo ma prawo, ale też obowiązek przeciwstawiania się takim wydarzeniom

Przemówienie Kaczyńskiego od razu stało się głównym tematem w mediach społecznościowych. "Kiedy kobiety w Polsce są zaatakowane, Jarosław Kaczyński wzywa: brońcie kościołów. Musi być bardzo źle w Zjednoczonej Prawicy, jeśli wódz osobiście próbuje nas dyscyplinować i wysyłać nam zawoalowane groźby" - skomentowała Hanna Gill-Piątek, posłanka i członkini ugrupowania Polska 2050.

"Po wystąpieniu PJK: jeśli chce krzyczeć o ruskiej agenturze, to powinien ustawić sobie lustro. Czegoś tak antypaństwowego, tak dla Polski niebezpiecznego, wyniszczającego jak to wystąpienie, w III RP nie było" - stwierdziła Estera Flieger z portalu ngo.pl.

"Fatalne wystąpienie Jarosława Kaczyńskiego. Fatalne. Zero empatii. Zero zrozumienia dla powodów protestu. Tonacja wojny domowej i pospolitego ruszenia. Historia pamięta takie zachowania przywódców politycznych. I rzadko kończyły się dla nich dobrze" - ocenił Konrad Piasecki z TVN24.

"Nawoływanie do nienawiści, podżeganie do wojny domowej"

"Kaczyńskiemu chcę przypomnieć, że nawoływanie do nienawiści, podżeganie do wojny domowej oraz wykorzystywanie do ataku na obywateli partyjnych bojówek to zbrodnia. Zapewniam, że nikomu nie zadrży ręka, gdy przyjdzie czas na postawienie go przed Trybunałem Stanu" - napisał Borys Budka, szef PO.

"Jeśli dojedzie do nieszczęścia, ten człowiek będzie za to odpowiedzialny. Jeśli dojdzie do nieszczęścia, Kościół będzie musiał za to nieszczęście wziąć odpowiedzialność. To jest wezwanie do wojny domowej" - skomentował Jarosław Makowski teolog.

"Na świetne wystąpienie Jarosława Kaczyńskiego pewien cień rzuca brak munduru" - napisał Wojciech Szacki z Polityki Insight. "Sprawa druga. Jeśli wicepremier ds. bezpieczeństwa przyznaje, że państwo nie potrafi zagwarantować bezpieczeństwa kościołom, to powinien podać się do dymisji, a nie organizować partyjne bojówki" - skomentował Szacki w drugim wpisie.

"To przerażające, ale Kaczyński naprawdę oszalał! Wezwał swoich wyznawców do walki z protestującymi kobietami i młodzieżą! Wypowiedział wojnę społeczeństwu, tak?" - oceniła Izabela Leszczyna z Koalicji Obywatelskiej. 

Jarosław Kaczyński wydał oświadczenie. Ekspertka: Ten człowiek nie jest wybitnym strategiem

- Kaczyński stawia się na pozycji człowieka, który wolę mniejszości, do której sam należy, uważa za coś, co powinno być bronione i powinno dominować. Tym wystąpieniem Jarosław Kaczyński stanął przeciwko demokracji, poszanowaniu praw człowieka. Ten człowiek nie jest wybitnym strategiem, bo przejechał się na swoich kalkulacjach, ale to wszystko było zrobione z predemytacją - powiedziała w rozmowie z Next.gazeta.pl politolożka i socjolożka dr hab. Mieńkowska-Norkiene

Politolożka zwróciła także uwagę, że kobiety są bardzo mocno zdeterminowane i nie chodzi tu tylko o działaczki polityczne. Według niej protesty można uznać za szansę dziejową na zmianę roli kobiet. 

- Jarosław Kaczyński wrzucił zapaloną zapałkę do kanistra z benzyną i namawia ludzi do bicia się na ulicach. Jest cynikiem, który nigdy się nie cofnie i raz zdobytej władzy nie odda, bo wie, że jeśli ją utraci, to on i jego koledzy będą siedzieć. On nie rozumie, że wojna, o której mówią kobiety, to wojna o wartości - oceniła z kolei posłanka Lewicy Joanna Scheuring-Wielgus.