Posłanki PiS po przerwie w obradach weszły ubrane na biało. Potem "uciekły" po niewygodnym pytaniu

Grupa posłanek Prawa i Sprawiedliwości po wznowieniu obrad w Sejmie weszła na salę plenarną w białych strojach mających symbolizować "walkę o ochronę życia". Następnie na korytarzu sejmowym dziesięć z nich ustawiło się w szeregu i miało odpowiadać na pytania dziennikarzy. Po pytaniu Justyny Dobrosz-Oracz, dziennikarki "GW", posłanki - bez odpowiedzi na nie - zakończyły konferencję.

Posłanki Prawa i Sprawiedliwości po zakończeniu przerwy w obradach (poprzedzonej burzliwą dyskusją i "buntem" posłów i posłanek opozycji) weszły na salę plenarną w białych strojach, kontrastujących z barwami "czarnego protestu" i manifestacji organizowanych na ulicach polskich miast po decyzji Trybunału Konstytucyjnego ws. aborcji (biały kolor jest też uznawany za symbol "walki o ochronę życia" - używany jest m.in. na marszach organizacji pro-life). 

"Posłanki PiS przyszły ubrane na biało. Wilk przebrał się w owczą skórę! STOP torturowaniu kobiet!" - napisała posłanka KO Kamila Gasiuk-Pihowicz, która zamieściła zdjęcie parlamentarzystek PiS zrobione w sejmowych ławach.

"Demony zła (na biało), kontra anioły prawdy (na czarno). Kogo wybieracie?" - napisał Krzysztof Gawkowski z Lewicy, porównując zdjęcie posłanek PiS z ubranymi na czarno posłankami swojego klubu.

Posłanki PiS weszły na salę obrad ubrane na biało. Potem "uciekły" po niewygodnym pytaniu

Podczas kolejnej przerwy w obradach dziesięć posłanek - wśród nich posłanki Teresa Wargocka i Anna Milczanowska - udały się na konferencję prasową w sprawie orzeczenia Trybunału Konstytucyjnego. Przypomnijmy - orzekł on, że aborcja wykonana ze względu na ciężkie wady płodu jest niezgodna z konstytucją - doszło tym samym do naruszenia tzw. kompromisu aborcyjnego, który dozwalał aborcję z trzech powodów: ciężkich wad płodu (powodujących często m.in. jego śmierć zaraz po porodzie lub długotrwałe kalectwo), zagrożenia życia lub zdrowia matki, czy też ciąży powstałej w wyniku gwałtu. Po publikacji orzeczenia TK w Dzienniku Ustaw dozwolona jest już tylko aborcja w dwóch ostatnich przypadkach, przed czym od pięciu dni protestują Polki i Polacy na ulicach wielu miast.

Posłanki w rozmowie z dziennikarzami próbowały tłumaczyć orzeczenie TK. - Tam nie ma żadnych postulatów. Jedynym postulatem jest to, żeby robić burdy na ulicach, profanować świątynię, zakłócać msze święte, niszczyć mienie publiczne i prywatne. To są postulaty. Na pewno nie będziemy szli krok wstecz w stosunku do tego, co się dzieje - zaczęła rzeczniczka PiS, Anita Czerwińska.

Ustawa nie obejmuje sytuacji, w której zagrożone jest zdrowie lub życie matki dziecka (...), a także ciąży z gwałtu. O tym państwo zupełnie zapominacie i zapomina o tym ulica, i ci, którzy wyprowadzają ludzi i ich okłamują i nie mówią prawdy

- mówiła z kolei posłanka Anna Milczanowska.

Otwierajmy się na miłość, jesteśmy cywilizacją miłości, cywilizacji chrześcijańską 
Rząd PiS jest pierwszym rząd w historii, który program "Za życiem" wprowadził. (...) Będziemy robić wszystko, aby ten program mógł docierać tam, gdzie na świat przychodzi dziecko z niepełnosprawnością, żeby takie dzieci, ich matki, ojców, rodziny wspierać

- wskazywała dalej.

- Dalej nie poznaliśmy ani jednego konkretu - mówił jeden z dziennikarzy. - Czy pan spóźnił się, czy pana nie było? Proszę dosłuchać sobie, konkrety były - skomentowała rzeczniczka PiS Anita Czerwińska.

Wówczas pytanie zadała kolejna z dziennikarek, Justyna Dobrosz-Oracz z "Gazety Wyborczej". - Chciałabym usłyszeć od pań taką jasną deklarację, czy wszystkie panie, jak tutaj stoicie, uważacie, że rzeczywiście kobieta, która wie już, że w jej ciele rozwija się płód, który nie ma mózgu, nie ma serca, powinna go urodzić i powinno ją państwo do tego zmuszać? - zapytała.

Niektórzy z państwa dziennikarzy tego rodzaju niegodnymi bardzo pytaniami posługujecie się od paru dni

- powiedziała rzeczniczka PiS. - A co tu jest niegodnego? Wie pani, co to są wady letalne? - dopytywała Dobrosz-Oracz.

- To ma również wpływ na nastroje społeczne, które państwo taką narracją podsycają po prostu. My chcemy o tym rozmawiać w ciszy, w spokoju, w atmosferze godnej - mówiła dalej Czerwińska.

- Na czym polega niegodność mojego pytania? To są poważne sprawy i tak się dzieje - mówiła dziennikarka.

- Wszyscy wiemy, że tak się dzieje, pani redaktor... . Pani wchodzi z nami w dyskusję, w polemikę. Chce pani tutaj zrobić happening?

- Chciałabym uzyskać odpowiedź. Nie słyszę odpowiedzi... . Odpowie któraś z posłanek? - pytała Dobrosz-Oracz. Po tej sytuacji posłanki PiS opuściły konferencję prasową.

"Kiedy wymyśliliście z kolegami, że bierzecie babki na biało do wygłoszenia oświadczenia, ale nie przygotowaliście ich na trudne pytania" - skomentowała blogerka Kataryna.