Politycy PiS zaniepokojeni protestami w małych miejscowościach. Ustalają plan zminimalizowania strat

W poniedziałek członkowie Prawa i Sprawiedliwości do późnego wieczora debatowali o protestach, które organizowane są po orzeczeniu Trybunału Konstytucyjnego ws. przepisów aborcyjnych. Kierownictwo partii rządzącej zastanawia się nad tym, by mimo wyroku TK zostawić prawną możliwość aborcji przy najcięższych wadach wrodzonych płodu.

W czwartek Trybunał Konstytucyjny orzekł, że przepisy zezwalające na aborcję w przypadku stwierdzenia ciężkiego uszkodzenia lub nieuleczalnej choroby płodu są niezgodne z konstytucją. Decyzja TK burzy kompromis z 1993 roku i prowadzi niemal do całkowitej delegalizacji aborcji w Polsce - w 2019 roku niemal 97 proc. wszystkich legalnych zabiegów przeprowadzono ze względu na przesłankę embriopatologiczną.

Zobacz wideo Protesty w Warszawie po orzeczeniu Trybunału Konstytucyjnego w sprawie aborcji [Puławska, róg Narbuta, 26.10]

Władze PiS próbują zminimalizować straty wizerunkowe. Nie chcą nowelizacji ustawy i debaty w Sejmie

W poniedziałek 26 października w sprawie tej obradowały władze Prawa i Sprawiedliwości. Według nieoficjalnych ustaleń RMF FM politycy ustalają plan zminimalizowania strat wizerunkowych. Dodatkowo mają zastanawiać się nad pozostawieniem prawnej możliwości aborcji w przypadku najcięższych wad płodu i to mimo wyroku TK. Władze PiS starają się uniknąć nowelizowania przepisów aborcyjnych, by nie dopuścić do debaty na ten temat w parlamencie.

Dodatkowo politycy PiS są bardzo zaniepokojeni tym, że protestujący wychodzą na ulice nie tylko dużych miast, ale też w wielu małych miasteczkach. Informatorzy dziennikarza RMF FM Patryka Michalskiego nieoficjalnie dodają, że obawiają się, że zostanie to odebrane jako utrata "słuchu społecznego".

Protesty z powodu decyzji TKŚląscy ginekolodzy szykują protest. "Nie można z kobiet robić trumien"

"Protest w obronie polskich kobiet wczoraj wyszedł poza duże miasta. Dziś jest wszędzie"

"Protest w obronie polskich kobiet wczoraj wyszedł poza duże miasta. Dziś jest wszędzie" - napisał na Twitterze senator Bogdan Klich. Wielu użytkowników portali społecznościowych zauważa, że protesty po wyroku Trybunału Konstytucyjnego mają miejsce nawet w tych regionach, w których Prawo i Sprawiedliwość może cieszyć się dużym poparciem.

Przykładem jest między innymi Kraśnik w województwie lubelskim. W ostatnich wyborach prezydenckich Andrzeja Dudę poparło tu 61,42 proc. wyborców. W Kraśniku protest w ramach Strajku Kobiet zorganizowano właśnie w ostatni poniedziałek.

Protestowano także w Lubaczowie w województwie podkarpackim. W samym powiecie lubaczowskim poparcie dla Andrzeja Dudy w drugiej turze wyborów przekraczało niekiedy 80 proc., a w gminie Lubaczów było to już bardzo wysokie 83,27 proc.

Przeciwko wyrokowi TK protestowały także miejscowości w województwie małopolskim. Dotyczy to między innymi Bochni, Nowego Sącza i gminy Olkusz. W drugiej turze wyborów prezydenckich mieszkańcy tych regionów w większości poparli kandydata Prawa i Sprawiedliwości. Na Andrzeja Dudę zagłosowało kolejno 55,55 proc., 59,91 proc. i 56,34 proc. wyborców.