Horała twierdzi, że protestuje "młodzież wychowana przez Netfliksa". "Wszelkim złem jest Kościół, rodzina"

Marcin Horała został poproszony o komentarz do ostatniego orzeczenia Trybunału Konstytucyjnego w sprawie aborcji, oraz protestów, które od czwartku organizowane są w całej Polsce. Poseł PiS powiedział o dziesiątkach gróźb, które dostaje i odniósł się do dewastacji swojego biura. Uważa, że "szpicą" protestów są "skrajni lewacy", a udział w nich bierze w dużej mierze młodzież wychowana na Netfliksie czy Tik Toku.
Zobacz wideo Zawisza o protestach po wyroku TK: To wojna, która dotyczy podstawowych praw. Mówimy o torturach

Poseł Prawa i Sprawiedliwości w rozmowie z portalem onet.pl powiedział, że dwaj mężczyźni, którzy w miniony weekend wtargnęli do jego biura poselskiego w Gdyni, od razu zostali ujęci przez policję i usłyszą zarzuty. Marcin Horała został zapytany, czy nie jest zażenowany tym, że przepisy aborcyjne są zaostrzane w czasie epidemii, kiedy wielu ludzi traci pracę, zdrowie lub życie.

Marcin Horała o protestach po wyroku TK: Spodziewałem się tego ataku na wszystkie fundamenty cywilizacji chrześcijańskiej

Horała jest zdania, że odpowiedzialność za demonstrację w pandemii ponoszą ci, którzy ją organizują. Polityk przyznał, że termin ogłoszenia wyroku był niefortunny, jednak podkreślił, że był on ustalony we wrześniu, a sam wniosek został złożony trzy lata temu. Prawdą jest, że pierwszy wniosek został złożony trzy lata temu, jednak - ponieważ był wnioskiem grupy posłów - stracił ważność wraz z końcem kadencji Sejmu. Kolejny wniosek, czyli ten, który doprowadził do orzeczenia TK, został złożony w grudniu ubiegłego roku.

Poseł PiS dodał, że spodziewał się, że po wyroku Trybunału Konstytucyjnego dojdzie do "ataku kontrkulturowego":

Spodziewałem się, że ten atak na wszystkie fundamenty cywilizacji chrześcijańskiej będzie przeprowadzony także i przy okazji tego orzeczenia (...). Są pewne zmiany pokoleniowe. To, że uczestniczy w tym młodzież. Że młodzież jest teraz głównie wychowywana przez Netflixa, Tik Toka i tego rodzaju instytucje, gdzie ten liberalno-lewicowy światopogląd dominuje. Gdzie wszelkim złem jest Kościół, rodzina, ojczyzna. I to jest sączone młodym do głowy. Nie mamy jako konserwatyści na to odpowiedzi. Jako partia, jako rząd nie gramy w tej lidze

- argumentował polityk. Marcin Horała uważa, choć nie potwierdzają tego choćby badania opinii publicznej, że zdecydowana większość protestujących nie chce wycofania "najbardziej skrajnego przypadku" przesłanki, która mówi o legalnym przerwaniu ciąży w sytuacji, gdy lekarze stwierdzą u płodu ciężkie wady wrodzone. Poseł uważa jednak, że szpicą protestów, "ludźmi, którzy nadają ton tym manifestacjom, są skrajni lewacy, którzy chcą aborcji na życzenie".

Scheuring-Wielgus pokazała Horale tabliczkę z napisem 'w*********ć'.Scheuring-Wielgus pokazała Horale tabliczkę z napisem "w*********ć"

Dziennikarka zadała politykowi pytanie, co ma zrobić kobieta, która po wyroku TK nie będzie mogła dokonać aborcji z przesłanki embriopatologicznej, gdy wiadomo, że dziecko umrze zaraz po porodzie. - Jeżeli pojawi się jakiś projekt ustawy, który definiowałby właśnie takie wyjątkowe przypadki, to rzeczywiście pewne rzeczy warto doprecyzować. I za tym bym był. Mówię tu za siebie, prywatnie, nie w imieniu kogokolwiek. Natomiast uważam, że podstawowe dobro jest ochronienie tych kilkuset osób właśnie z zespołem Downa czy z innymi niepełnosprawnościami - odpowiedział.

"Improwizacja" w PiS. "Naszym najlepszym obrońcą jest prof. Zoll w TVN"