"Kompletna improwizacja" w PiS po wyroku ws. aborcji. "Naszym najlepszym obrońcą jest prof. Zoll w TVN"

Brak przygotowania na rewoltę, popłoch i pretensje - tak można opisać sytuację w obozie rządzącym. Ale raczkować zaczyna też próba przekonania centrali PiS do znowelizowania ustawy antyaborcyjnej w taki sposób, aby dopuścić aborcję w razie pewności wad śmiertelnych płodu.

Zobacz nagranie. W Warszawie protesty po orzeczeniu Trybunału Konstytucyjnego. "Wypier****ć!":

Zobacz wideo

- To, co teraz widzimy, jest kompletną improwizacją. Nie ma żadnego planu. Naszym najlepszym obrońcą jest prof. Andrzej Zoll występujący w TVN - mówi ważny polityk Zjednoczonej Prawicy.

To, czyli działania obozu władzy wobec rewolty na ulicach wywołanej wyrokiem Trybunału Konstytucyjnego pod wodzą Julii Przyłębskiej. TK 22 października orzekł, że aborcja ze względu na "duże prawdopodobieństwo ciężkiego i nieodwracalnego uszkodzenia płodu lub nieuleczalnej choroby zagrażającej jego życiu" jest niezgodna z konstytucją.

Dlaczego teraz?

Jak PiS zgotowało sobie ten kryzys? Nasz rozmówca, parlamentarzysta PiS drwi: - Charyzma pani Julii Przyłebskiej nie pozwala jej na samodzielne decyzje.

Samowolki Przyłębskiej w obozie Zjednoczonej Prawicy nikt nie podejrzewa. Zwłaszcza, że termin 22 października na ogłoszenie wyroku wyznaczony został przez nią w momencie, gdy trwały negocjacje PiS, Solidarnej Polski i Porozumienia ws. rekonstrukcji rządu i nowej umowy koalicyjnej. Zwłaszcza partii Zbigniewa Ziobry bliski jest postulat rozstrzygnięciu ustawy antyaborcyjnej.

Solidarna Polska ani Porozumienie nie stawiały rozstrzygnięcia przez TK ws. ustawy antyaborcyjnej jako swojego oczekiwania podczas rozmów koalicyjnych. Temat ustawy antyaborcyjnej jednak pojawił się, gdy rozmawiano o "piątce dla zwierząt", która to (obok ustawy o bezkarności dla urzędników) rozsadzała obóz Zjednoczonej Prawicy od środka. W czasie negocjacji padło, że PiS forsuje prawa dla zwierząt, a cały czas "mrozi" w TK wydanie orzeczenia ws. dopuszczalności aborcji ze względu na wady płodu.

Wedle naszych informacji, w trakcie tychże negocjacji prezes PiS powiedział, że być może będzie ogłoszony przez TK termin na ogłoszenie wyroku ws. ustawy antyaborcyjnej, ale zastrzegał - w co nikt nie wierzył - że on sam nie ma żadnego wpływu na to, jakie będzie orzeczenie Trybunału. Dla wszystkich było oczywiste, że TK uzna przesłankę o wadach płodu za niekonstytucyjną.

Prezes i Julia

Deklaracja Jarosława Kaczyńskiego o możliwym terminie dla TK i wyznaczenie terminu rozprawy przez Julię Przyłębską miały miejsce w podobnym czasie. Nasi rozmówcy z obozu rządzącego wiążą te dwa fakty.

Polityk PiS, bliski Nowogrodzkiej: - Julia dba i podkreśla swoją bliską współpracę z PiS. Co do kierunkowych decyzji ws. ustawy antyaborcyjnej to na pewno rozmawiali [Przyłębska z Kaczyńskim - red.].

Data ogłoszenia decyzji TK była symboliczna: stało się to w dniu 22 października Kościół w Polsce obchodzi bowiem wspomnienie Jana Pawła II. Z naszych informacji wynika, że nawet autorzy tego wniosku do TK i reprezentujący tę ok. 120-osobową grupę parlamentarzystów poseł PiS Bartłomiej Wróblewski nie spodziewali się, że faktycznie dojdzie do ogłoszenia wyroku. Przeczuwali odłożenie ogłoszenia wyroku. TK jednak wyrok wydał, co wywołało protesty na ulicach.

Wielka improwizacja

Widać brak przygotowania obozu rządzącego na ogłoszenie wyroku przez TK i na demonstracje odbywające się nie tylko w Warszawie czy Krakowie, ale także w małych miejscowościach. Choć strach przed zakażeniem koronawirusem ogranicza ich liczebność, to i tak są one bardzo duże i robią w PiS piorunujące wrażenie.

Poseł PiS: - W jakiś sposób są te protesty pod kontrolą, ale jak się rozwiną? Nie sposób powiedzieć. Tak radykalnych się nie spodziewałem.

Inny rozmówca z obozu rządzącego: - Protesty wyglądają różnie. W jednym miasteczkach są duże, bo przychodzi po kilkaset zrewoltowanych osób, a w innych przychodzą uczniowie i zapalą trochę świeczek.

Polityk PiS bliski Nowogrodzkiej: - Pamiętamy "czarne protesty", więc brano pod uwagę możliwość powtórki.

Kolejny przekonuje: - Jest problem, ale covid i zimno spowodują swoje. Z biegiem czasu demonstracje powinny maleć.

W PiS można usłyszeć, że protesty są tak emocjonalne, bo ludzie już przed nimi byli... sfrustrowani pandemią. - Dziś wszyscy jesteśmy wkurzeni, bezsilni wobec koronawirusa, a to rodzi emocje i agresję - słyszymy.

Mechaniczna propaganda zawiodła

Od strony inżynierii politycznej obóz rządzący się pogubił.

Poseł PiS: - Zanim ruszy piechota, to ostrzału dokonuje artyleria. A tu nie było przygotowania artyleryjskiego. Naszą artylerią są media publiczne, zwłaszcza TVP. Przed wyrokiem powinna być już jakaś narracja o aborcji. A co zrobiła TVP? Po ogłoszeniu wyroku Jacek Kurski puścił dwa filmy: "Nieplanowane" i "Każde życie jest cudem".

Inny rozmówca kontruje: - Te filmy obejrzało parę milionów ludzi, więc to było akurat dobre.

Prezes TVP Jacek Kurski chwalił się na Twitterze wykresem oglądalności. Podkreślał, że "Nieplanowane" miało 1,6 miliona widzów.

TVP zwykła przygotować opinię publiczną na wydarzenia, które mogą stać się powodem kryzysów politycznych. - Przy ustawie futerkowej "Wiadomości" grzały biednymi norkami i liskami - to był klasyczny przykład przygotowywania pola walki przez artylerię. A w sprawia aborcji? Nic. Nie było synchronizacji działań.

Narracja o barbarzyństwie

Obecnie trzon narracji PiS to przekonywanie, że protesty są wulgarne i barbarzyńskie. Próbka. Jeden z najbliższych współpracowników prezesa PiS, poseł Krzysztof Sobolewski podkreślał: - To, co stało się wczoraj [protesty w kościołach - red.], to jest niedopuszczalne i jest to obraz największego zdziczenia, bo w niektórych miejscach naruszono powagę miejsc świętych.

Wedle naszych wszystkich rozmówców z szeregów obozu władzy, niszczenie pomników Jana Pawła II i wchodzenie z protestami do kościołów jest - to cytat z jednego z nich - "przez milczącą większość przyjmowane bardzo źle". Ten radykalizm demonstrantów, to też powszechna w PiS opinia, jest dla obozu władzy - kolejny cytat - jak "błogosławieństwo". - Bo radykalizm odstrasza ludzi. Polacy spośród wszystkich polskich świętych najbardziej cenią sobie święty spokój - dodaje osoba z szeregów PiS.

Nieodwracalne przesunięcie w prawo

Orzeczenie TK o niezgodności z konstytucją zawartej w ustawie antyaborcyjnej przesłanki o "dużym prawdopodobieństwie ciężkiego i nieodwracalnego uszkodzenia płodu lub nieuleczalnej choroby zagrażającej jego życiu" jest trwałym oraz nieodwracalnym przesunięciem PiS w prawo.

Ten skręt nie jest przypadkiem. To próba zgniecenia Konfederacji, która wyrosła między PiS a ścianą. Próba pozyskanie głosów twardej konserwatywnej katolickiej prawicy, kosztem zabiegania i utraty części wyborców umiarkowanych.

- To Konfederacja ma teraz największy problem - podkreśla nasz rozmówca, parlamentarzysta PiS.

Rozmowy raczkują

Wedle naszych informacji, w obozie rządzącym zaczynają raczkować rozmowy o nowelizacji ustawy antyaborcyjnej. Decyzji wiążących jednak brak. Nawet wśród posłów o wybitnie konserwatywnych poglądach akceptowana jest idea, aby dopuszczać aborcję w razie pewności, że wady płodu są śmiertelne. O takiej możliwości wspomnieli już publicznie poseł PiS Bolesław Piecha i wicepremier Jarosław Gowin.

Ich postulat komentował w RMF FM szef kancelarii premiera Michał Dworczyk. - Wypowiedzi [Gowina i Piechy - red.] dotyczą wad letalnych dzieci poczętych to jest bardzo ważny temat, którego nie wolno bagatelizować. Na ten temat przede wszystkim powinni się najpierw wypowiedzieć eksperci. W tej chwili nie ma żadnych prac nad taką zmianą legislacyjną, ale nie wolno lekceważyć żadnych głosów. Najpierw powinni się wypowiadać w tej sprawie eksperci, lekarze, a nie politycy.

Desperacja

Planu jednak brak. Szef klubu PiS, wicemarszałek Ryszard Terlecki przekonywał, że od zmian w prawie antyaborcyjnym jest nie Sejm, ale minister zdrowia. MZ jest skoncentrowane na tym, aby przez epidemię już kompletnie nie zawaliła się cała służba zdrowia.

W Sejmie - co jest aktem desperacji - we wtorek wystąpić ma minister rodziny i polityki społecznej Marlena Maląg. To jedyna (!) kobieta wśród ministrów. Ma przedstawić informację na temat funkcjonowania programu wsparcia dla rodzin "Za życiem", który powstał w 2016 r. w odpowiedzi na "czarne protesty". Ma też mówić o skutków, jakie wywołuje wyrok Trybunału Konstytucyjnego.