Zatrzymanie posła Lewicy w trakcie protestów w Katowicach. "Podarcie ciuchów, zniszczenie okularów"

W trakcie wieczornej sobotniej manifestacji w sprawie orzeczenia TK dotyczącego aborcji został zatrzymany poseł Lewicy Maciej Kopiec. Jak twierdzi, został "zglebowany", a także podarto mu ubrania i zniszczono okulary. Polityk został zwolniony i wrócił na protest. Katowicka policja przekonuje, że parlamentarzysta "zaatakował mundurowych" i "kopał w tarcze".

W wielu miastach w Polsce trwają protesty po czwartkowym orzeczeniu Trybunału Konstytucyjnego. Trybunał uznał, że aborcja w przypadku ciężkiego i nieodwracalnego upośledzenia płodu lub jego nieuleczalnej choroby zagrażającej życiu jest niezgodna z Konstytucją. Orzeczenie zapadło większością głosów.

TK analizował przepisy ustawy z 1993 roku, o planowaniu rodziny, ochronie płodu ludzkiego i warunkach dopuszczalności przerywania ciąży. Wniosek w tej sprawie złożyła w 2019 roku grupa ponad stu posłów PiS, PSL-Kukiz'15 oraz Konfederacji.

Kilka tysięcy osób zgromadziło się w sobotę po godz. 19 przed katedrą Chrystusa Króla w Katowicach. Jak informuje "Gazeta Wyborcza", doszło do starć uczestników manifestacji z policją, miały miejsce również zatrzymania.

Maciej Kopiec: Sześciu funkcjonariuszy powaliło mnie na ziemię

Jednym z zatrzymanych był poseł Lewicy Maciej Kopiec. - Razem z europosłem Łukaszem Kohutem podeszliśmy do policjantów, którzy podejmowali czynności wobec obywateli. Pełniąc mandat, mam prawo zapytać, dlaczego czynności są wykonywane - mówi polityk w rozmowie z Gazeta.pl.

- Powiedzieliśmy, że jesteśmy posłami. Próbowałem dostać się do "kotła", w którym trzymali obywateli. Zostałem wypchnięty, policjant w cywilu złapał mnie za kaptur i za ramiona. Próbowałem się wyrwać, podejść i wykonać interwencję. W tym momencie sześciu funkcjonariuszy powaliło mnie na ziemię, skuli mnie z tyłu kajdankami, zniszczyli mi ciuchy, okulary, wsadzili do "suki" i poinformowali, że jestem zatrzymany - relacjonuje.

- Powiedziałem, że jestem posłem, powiedzieli "ch*j nie poseł. Pojechali na zamknięty parking pod komendą wojewódzką i wyrzucili mnie z radiowozu. Na pytanie o wylegitymowanie powiedzieli "wypier*alaj". W raporcie do komendanta wojewódzkiego kłamią, bo twierdzą, że ja stawiałem opór i atakowałem policjantów, zachowywałem się agresywnie. To jest nieprawda - dodaje.

Polityk zapowiada, że będzie domagał się wyjaśnienia sprawy na posiedzeniu sejmowej komisji administracji. - Będę jechał na obdukcję: mam uszkodzoną nogę, boli mnie bark, mam ślady po kajdankach - mówi nam.

Z kolei posłanka Nowoczesnej poinformowała na Twitterze, że wraz z posłem Łukaszem Kohutem została "trochę poturbowana" przez policję. - Widzieliśmy, jak złapali Maćka Kopca, chcieliśmy podejść, interweniować. Trzymaliśmy legitymacje poselskie przed policją, przepchnęli nas parę metrów dalej, dość brutalnie - relacjonuje portalowi Gazeta.pl.

"Policjanci interweniowali wobec Posła Macieja Kopca, który zaatakował mundurowych, kopał w tarcze, odmówił podania swoich danych, mężczyzna dopiero w radiowozie, w trakcie doprowadzenia do KMP, wylegitymował się, po spisaniu jego danych policjanci zakończyli czynności" - komentuje na Twitterze Komenda Wojewódzka Policji w Katowicach.

Po godz. 21 uczestnicy nadal, choć mniejszej liczbie, znajdowali się pod katedrą.

Zobacz wideo Protesty po orzeczeniu Trybunału Konstytucyjnego. "Wypier****ć!". Warszawa, 23.10