Zjednoczona Prawica traci przewagę nad Koalicją Obywatelską. Polityczny rachunek za koronawirusa? [WYKRES DNIA]

Rozlewająca się coraz mocniej po Polsce fala zakażeń koronawirusem nie pozostaje bez wpływu na sondażowe notowania partii i poszczególnych polityków. Zaczyna być widać, że Polacy wystawiają rządzącym rachunek za epidemiczny chaos. Wyjątkiem jest tutaj prezydent Andrzej Duda, który o koronawirusie praktycznie nie mówi.

- Mamy pierwszą, drugą, trzecią i czwartą linię obrony - zapewnił podczas sejmowej debaty nad działaniami rządu ws. epidemii koronawirusa premier Mateusz Morawiecki.

Pierwsza linia obrony, to nasze obostrzenia: maseczki, testy, testowanie, wyłapywanie przypadków osób chorych. Druga linia obrony, to cały system szpitali, kwarantanny, izolacje, ale przede wszystkim ludzie, czyli nasi medycy. Trzecia linia obrony, to dodatkowe łóżka. I właśnie tych łóżek jeszcze dzisiaj nie ma, ale za kilka dni 13 tysięcy łóżek pojawi się w systemie

- wyjaśnił. Jak dodał, czwartą linią obrony są "nasze szpitale tymczasowe, które już dzisiaj budujemy tak, żeby za dwa, trzy, cztery tygodnie one były gotowe".

Rządowi trudno jest odbudować w oczach Polaków wiarygodność ws. epidemii koronawirusa. W ostatnich tygodniach politycy obozu władzy i podlegli rządowi urzędnicy udzielali w tym temacie wielu sprzecznych wypowiedzi, z których wiele się wzajemnie wykluczało.

Jedna z fundamentalnych zasad komunikacji kryzysowej brzmi: powinien być jeden ośrodek komunikacyjny, bo to daje poczucie spójności. Z kolei jej brak rodzi problemy z poczuciem bezpieczeństwa, pojawiają się obawy, że krajem steruje pięciu kapitanów, a każdy żegluje w innym kierunku. Teraz w obozie władzy mamy nieskoordynowaną komunikację ws. epidemii

- tak przed tygodniem w rozmowie z Gazeta.pl komunikacyjne działania rządu ocenił dr Olgierd Annusewicz z Uniwersytetu Warszawskiego, politolog i ekspert od marketingu politycznego.

Zobacz wideo Prezes PSL Władysław Kosiniak-Kamysz nie zostawia suchej nitki na zachowaniu prezydenta Andrzeja Dudy w obliczu jesiennej fali zachorowań na koronawirusa

PiS w dół, PO i Hołownia w górę

Wiele wskazuje na to, że komunikacyjna zapaść połączona z bolesnym zderzeniem z jesienną falą zachorowań na COVID-19 i coraz większymi obawami Polaków zaczyna odbijać się Zjednoczonej Prawicy polityczną czkawką. Na początku miesiąca poparcie dla Zjednoczonej Prawicy oscylowało nawet w granicach 40-42 proc. - pokazują to sondaże CBOS-u (przeprowadzony między 28 września a 8 października) oraz IBRiS-u dla Wirtualnej Polski (2 października).

Jednak nawet wówczas dało się zauważyć pierwsze zwiastuny nadchodzącej bessy - i to w sondażu pracowni Social Changes, w której rządzący na ogół wypadają bardzo dobrze. Sondażownia zbadała dwa warianty - bez Polski 2050 Szymona Hołowni i z uwzględnieniem jego formacji. W pierwszym przypadku Zjednoczona Prawica dostała 38, natomiast w drugim 36 proc. poparcia.

Ten trend potwierdził się w kolejnych październikowych sondażach - Kantara (data przeprowadzenia badania: 4-9 października), Social Changes dla serwisu wPolityce.pl (9-12 października), IBRiS-u dla Wirtualnej Polski (16 października) oraz IBRiS-u dla Onetu (20 października). Rządzący otrzymali w nich poparcie na poziomie odpowiednio: 36, 36, 36,1 oraz 37 proc.

embed

Sam spadek, na razie kilkuprocentowy, notowań Zjednoczonej Prawicy być może nie byłby jeszcze dla Nowogrodzkiej dużym zmartwieniem, ponieważ przewaga obozu władzy nad resztą stawki była bardzo duża. Jednak w tym samym czasie wzrost notowań zaliczyła Koalicja Obywatelska, czyli największa formacja opozycyjna. W badaniu IBRiS-u z początku miesiąca KO ma 22,1 proc. poparcia. W sondażu tej samej pracowni dla tego samego portalu z połowy października jest to już 28,2 proc. Zjednoczona Prawica na przestrzeni tych dwóch sondaży straciła 5,5 pkt proc.; ich główni konkurenci "urośli" o ponad sześć "oczek"

Co więcej, niepokojące dla Nowogrodzkiej może być to, że pojawienie się na scenie politycznej formacji Szymona Hołowni przestało szkodzić Koalicji Obywatelskiej. A taki trend był we wcześniejszych miesiącach zauważalny - Polska 2050 odbierała wyborców KO, PSL i Lewicy. Teraz widać zmianę. W przeprowadzonym 2 października badaniu IBRiS-u dla Wirtualnej Polski Koalicja Obywatelska ma 22,1, a Polska 2050 9 proc. poparcia. Badania tej samej pracowni dla Wirtualnej Polski i Onetu z połowy miesiąca pokazują, że KO "urosła" - odpowiednio do 28,2 i 26,8 proc. - podczas gdy Polska 2050 zachowuje swój stan posiadania (9,4 i 8,7 proc. głosów).

Premia za unikanie koronawirusa?

Lepiej dla Zjednoczonej Prawicy, a w zasadzie jej najbardziej prominentnych polityków (choć nie wszystkich), sytuacja wygląda, jeśli chodzi o zaufanie Polaków. W październikowym badaniu CBOS-u stawkę otwiera Andrzej Duda, któremu ufa 59 proc. rodaków, a nieufność deklaruje prawie co trzeci respondent (31 proc.). To o tyle ciekawe, że prezydent był w ostatnich dniach mocno krytykowany przez opozycję i część mediów za to, że unika zabierania głosu w kwestii szalejącej epidemii koronawirusa, chociaż wiosną w szczytowym momencie kampanii wyborczej było go w tym temacie pełno.

Drugie miejsce w zestawieniu zajął premier Morawiecki. Szefowi rządu ufa 51 proc. Polaków, przeciwne odczucia deklaruje natomiast 35 proc. Pozytywne oceny pozostają bez zmian względem wrześniowego badania, negatywnych jest mniej o 2 pkt proc. Podium polityków cieszących się największym zaufaniem zamyka Szymon Hołownia - 48 proc. pozytywnych i 23 proc. negatywnych wskazań.

Najbardziej spolaryzowane reakcje wzbudzają dwaj liderzy największych formacji politycznych w Polsce. Jarosław Kaczyński cieszy się zaufaniem 38 proc. badanych, natomiast nie ufa mu 45 proc. (to najgorszy wynik w zestawieniu). Z kolei w przypadku Rafała Trzaskowskiego - on jest nieformalnym liderem opozycji i Koalicji Obywatelskiej - te liczby wyglądają następująco: 35 proc. pozytywnych i 43 proc. negatywnych wskazań. Piątkę polityków, którym Polacy ufają najmniej uzupełniają minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro (42 proc.), przewodniczący Platformy Borys Budka (39 proc.) oraz wicepremier i minister aktywów państwowych Jacek Sasin (37 proc.).

Dla rządzących niepokojącym faktem może być, że wśród dziesięciu - a w zasadzie dwunastu, bo ostatnie miejsce zajmują ex-aequo trzy osoby - polityków, którym Polacy ufają najmniej większość (siedmiu) stanowią przedstawiciele Zjednoczonej Prawicy. Chociaż wyniki te nie są w pełni zadowalające dla obozu władzy, to prawdziwy moment próby dopiero przed nimi. Jeśli rząd w opinii Polaków nie udźwignie ciężaru walki o ich zdrowie i życie w dobie pandemii, to w kolejnym badaniu te liczby mogą wyglądać zupełnie inaczej.

Ludzie idą za władzą wyłącznie pod warunkiem, że ta władza daje sobie radę. Jeśli władza ma problem i nie ogarnia rzeczywistości, to ludzie szukają kogoś innego, choćby największego populisty, byle dał im nadzieję

- przewidywał w rozmowie z Gazeta.pl dr Olgierd Annusewicz.