Obrońcy: "Giertych nieprzytomny podczas stawiania zarzutów". Przedstawicielka RPO: Nie poznał mnie

Roman Giertych był nieprzytomny podczas stawiania zarzutów i czynności prokuratorskich z jego udziałem, które zostały przeprowadzone w Szpitalu Bródnowskim - twierdzą jego obrońcy. O "poważnym stanie zdrowia" Giertycha mówi też przedstawicielka biura Rzecznika Praw Obywatelskich, której pozwolono wejść do sali, w której leży. - Nie poznał mnie - przyznała.

Obrońcy Romana Giertycha poinformowali, że był on nieprzytomny podczas stawiania zarzutów i innych działań procesowych prokuratury, które odbyły się w piątek z jego udziałem - podaje RMF FM. - Jest nieprzytomny, nie ma kontaktu z rzeczywistością, z obrońcami. Podczas czynności [procesowych - red.] nie miał kontaktu z prokuratorem, nie złożył oświadczenia w sprawie treści zarzutów - powiedział w rozmowie z rozgłośnią adwokat Błażej Biedulski. Mecenas Jacek Dubois również przekazał w mediach społecznościowych, że Giertych był nieświadomy podczas stawiania zarzutów. "Prokurator odczytała zarzut podejrzanemu, on wtedy podłączony do aparatury medycznej, spał" - napisał.

Roman Giertych w szpitalu. Obrońcy: Był nieprzytomny podczas stawiania zarzutów

Czynności procesowe z udziałem Romana Giertycha odbyły się w Szpitalu Bródnowskim w Warszawie, do którego trafił po tym, jak podczas przeszukania CBA stracił przytomność. Prokuratura wydała komunikat, w którym przekazała, że jego stan zdrowia pozwala na przesłuchanie w szpitalu. W odpowiedzi na to w szpitalu zjawili się przedstawiciele samorządu adwokackiego oraz przedstawicielka Biura Rzecznika Praw Obywatelskich, Hanna Machińska.

- Dostałam zezwolenie prokuratora pierwotnie na rozmowę z panem mecenasem Giertychem w towarzystwie agentów CBA, jednakże upierałam się, że nasz [RPO - red.] mandat jest taki, że mogę z nim rozmawiać bez obecności osób trzecich - powiedziała w rozmowie z dziennikarzami po wyjściu ze szpitala. Jej słowa cytuje TVN 24.

Jak dodała, stan Romana Giertycha jest jej zdaniem poważny.

Ku mojemu wielkiemu zaskoczeniu uważam, że jego stan zdrowia jest bardzo poważny. Mecenas Giertych powiedział, że nie pamięta mnie, mimo że znaliśmy się z różnych konferencji. Nie poznał mnie. Kiedy przedstawiłem się i podałam moje nazwisko, powiedział: "bardzo panią przepraszam, ale nie pamiętam". I za chwilę zapadł w taki półsen

- opowiadała, dodając, że Giertych "jest zdecydowanie człowiekiem ciężko chorym". 

"On coś zrobił, straciłem przytomność i nie wiem, co się dalej stało"

Machińska w rozmowie z dziennikarzami zrelacjonowała także, co Giertych powiedział jej na temat zdarzenia, do którego doszło podczas przesłuchania CBA w jego domu (stracił wówczas przytomność).

Powiedział, że zdarzyła mu się sytuacja niesłychana, że nigdy w życiu nie zemdlał, że znalazł się w łazience w mieszkaniu razem z agentem i następnie, cytuję: "on coś zrobił, straciłem przytomność i nie wiem, co się dalej stało. Obudziłem się dopiero w szpitalu

- powiedziała.

Obrońcy Romana Giertycha przekazali, że opinia lekarska, według której Giertych mógł zostać przesłuchany, jest "bardzo lakoniczna". - Jest sporządzona przez trzech lekarzy biegłych, niezwiązanych ze szpitalem Bródnowskim, powołanych przez prokuraturę - powiedzieli.

Do zatrzymania Romana Giertycha doszło w przeddzień rozpoznanie wniosku aresztowego wobec Leszka Czarneckiego, którego jest obrońcą. Współpracownicy Giertycha twierdzą, że na posiedzeniu ws. Czarneckiego miał on ujawnić nowe dowody, które mogły obciążyć "jedną z najważniejszych osób w państwie". - To jest próba zamknięcia ust obrońcy. On zadzwonił do mnie dzień przed swoim zatrzymaniem i poinformował, że w związku z przygotowywaną obroną Leszka Czarneckiego znalazł fragmenty, które obciążają w tej sprawie jedną z najważniejszych osób w państwie - mówił w rozmowie z TVN 24 mecenas Dubois.

Zobacz wideo Sasin mówi o braku woli pracy części lekarzy. Arłukowicz: To jest skandal