Dyrektor szpitala: Miesiące, które upłynęły pod znakiem względnego spokoju zostały zmarnowane

W szpitalu w Częstochowie zakażonych pacjentów leczymy na oddziale geriatrii. Trudno w to uwierzyć, ale trwa to od dziewięciu dni. A powinni oni przebywać w zupełnie innej placówce, jednak z powodu braku miejsc leżą u nas. Gdy nasz lekarz zadzwonił do szpitala w Raciborzu, okazało się, że jesteśmy na 14., 15. i 16. miejscu w kolejce do wolnych łóżek - powiedział w Porannej rozmowie Gazeta.pl Wojciech Konieczny, dyrektor Miejskiego Szpitala Zespolonego w Częstochowie i senator Lewicy.

Gościem Porannej rozmowy Gazeta.pl był Wojciech Konieczny, lekarz, dyrektor Miejskiego Szpitala Zespolonego w Częstochowie, a także senator Lewicy. Naszego gościa zapytaliśmy m.in. o to, w jakim stopniu polska służba zdrowia była przygotowana na nową, jesienną falę zachorowań na COVID-19. 

- Od początku pandemii zwracaliśmy uwagę, że nasza służba zdrowia wyróżnia się na tle innych właśnie z powodu braków w personelu medycznego. Gdy epidemia przybierze rozmiary niepokojące rozmiary, a tak właśnie się dzieje, to wiadomo było, że będziemy radzić sobie gorzej, ponieważ mamy mniej szpitali, lekarzy, pielęgniarek, ratowników i karetek. To musiało więc skutkować tym, co obserwujemy w tej chwili - powiedział Konieczny

- Miesiące, które upłynęły pod znakiem względnego spokoju - mniej więcej do połowy września - zostały zmarnowane - dodał. 

Konieczny: W szpitalu w Częstochowie zakażonych pacjentów leczymy na oddziale geriatrii

Nasz gość mówił też o tym, jak kierowana przez niego placówka radzi sobie w czasie gwałtownego wzrostu zachorowań na COVID-19. 

- Poradzimy sobie z epidemią, ale nie poradzimy sobie z innymi chorobami. Do tego nie można dopuścić. Jeśli będziemy zajmować się chorymi na COVID-19 w szpitalach powiatowych, I stopnia, spowoduje to, że dla innych pacjentów będzie brakowało miejsca, a personel zacznie się zakażać - mówił dyrektor Miejskiego Szpitala Zespolonego w Częstochowie.

- Nie powinno dojść do likwidacji szpitali jednoimiennych. Gdy powstawały, nie były tak naprawdę bardzo potrzebne, ponieważ zarządzono lockdown i udało się opanować sytuację epidemiczną. Jednak, gdy nie zakładamy już lockdownu, bo chcemy ratować gospodarkę, powinniśmy inaczej planować działania w służbie ochronie zdrowia. A teraz każdy szpital ma leczyć wszystko, w tym COVID-19 - tłumaczył Konieczny.  

- W naszym szpitalu zakażonych pacjentów leczymy na oddziale geriatrii. Trudno w to uwierzyć, ale trwa to od dziewięciu dni. A powinni oni przebywać w zupełnie innej placówce, jednak z powodu braku miejsc leżą u nas. Gdy nasz lekarz zadzwonił do szpitala w Raciborzu, okazało się, że jesteśmy na 14., 15. i 16. miejscu w kolejce do wolnych łóżek - mówił gość Porannej rozmowy Gazeta.pl. 

Polecane dla Ciebie