Lider AgroUnii: Dla rolnika nie ma już różnicy, czy powiesi się w stodole, czy umrze na COVID

"Kto dziś będzie zwracał uwagę na epidemię, gdzie nie ma już różnicy jak ten człowiek zginie: czy się powiesi w stodole, czy oborze wartej kilka milionów złotych, bo ktoś wymyślił, by w tej oborze nie było zwierząt, czy też zginie na COVID" - powiedział w rozmowie z "Rzeczpospolitą" Michał Kołodziejczak, lider AgroUnii. We wtorek rolnicy pojawią się w Warszawie, by wyrazić swój sprzeciw wobec zapisów tzw. Piątki dla zwierząt.

W piątek nad projektem nowelizacji ustawy o ochronie praw zwierząt pochyli się senacka Komisja Rolnictwa i Rozwoju Wsi. Pod obrady Senatu "Piątka dla zwierząt" ma trafić natomiast 13 października - wówczas senatorowie zdecydują o ewentualnym wprowadzeniu do niej poprawek lub odrzuceniu projektu w całości. 

"Piątka dla zwierząt" zaproponowana przez Forum Młodych PiS i prezesa Jarosława Kaczyńskiego zakłada m.in. wprowadzenie zakazu hodowli zwierząt futerkowych, ograniczenie uboju rytualnego, a także zaostrzenie przepisów dotyczących trzymania zwierząt na uwięzi.

Zobacz wideo "Piątka dla zwierząt" PiSu. Jarosław Kaczyński zapowiada zakaz hodowli zwierząt futerkowych

Kołodziejczak o "Piątce dla zwierząt": To nóż wbity w plecy rolników

Ustawie autorstwa PiS sprzeciwiają się posłowie PSL i Konfederacji oraz część środowisk rolniczych. W czwartek AgroUnia zorganizowała blokady dróg na terenie całego kraju. Z kolei we wtorek rolniczy protest ma odbyć się w Warszawie.

Lider AgroUnii Michał Kołodziejczak ocenił w wywiadzie dla "Rzeczpospolitej", że "Piątka dla zwierząt" jest "nożem wbitym w plecy polskim rolników". Ten nóż wbili oczywiście rządzący, choć zdaniem Kołodziejczaka równie chętnie "łapała za niego opozycja". 

"[Ustawa - red.] Wprowadza to ogromny problem, ponieważ przerywa wiele procesów, które zachodzą w rolnictwie, i które hodowla zwierząt łączy. Ta ustawa w żaden sposób nie poprawia bytu zwierzętom, a pogarsza byt ludzi, jest wprost skierowana przeciwko rolnikom" - stwierdził lider AgroUnii.

Prawo i Sprawiedliwość zapowiedziało, że złoży w Senacie poprawki do ustawy o ochronie praw zwierząt. Mają one dotyczyć m.in. odszkodowań, które - w założeniu - mają być wypłacane producentom mięsa dotkniętym przez ograniczenie uboju rytualnego. Zgodnie z ustawą pozyskiwanie mięsa w ten sposób ma być dozwolone jedynie z przeznaczeniem na rynek krajowy.  

>>>PiS złoży poprawki do "Piątki dla zwierząt". Senatorowie PSL chcą odrzucenia ustawy

"Nie spodziewam się po tej nowelizacji za wiele, po wczorajszym wysłuchaniu ministra rolnictwa [Grzegorza Pudy - red.], mam wrażenie, że sprawiał wrażenie człowieka, który został wsadzony na to stanowisko tylko po to, aby realizować czyjeś polecenia. Minister nie ma własnego pomysłu na rolnictwo, czeka na to co wydarzy się w Sejmie i Senacie, a ja chciałbym, żeby on sam miał coś do zaproponowania - powiedział działacz AgroUnii.

Kołodziejczak o proteście rolników: Nie ma już różnicy, czy człowiek powiesi się w stodole, czy umrze na COVID

Kołodziejczak podkreślił też, że podczas wtorkowego protestu w Warszawie rolnicy zamierzają "pokazać swoje niezadowolenie".

"Jedziemy w bardzo trudnym okresie, ponieważ z jednej strony mamy czas zasiewów i kończenia prac polowych, a z drugiej czas epidemii. Ale kto dziś będzie zwracał uwagę na epidemię, gdzie nie ma już różnicy jak ten człowiek zginie: czy się powiesi w stodole, czy oborze wartej kilka milionów złotych, bo ktoś wymyślił, by w tej oborze nie było zwierząt, czy też zginie na COVID. Dla rolników dzisiaj nie ma tu najmniejszej różnicy - mówił lider AgroUnii w wywiadzie dla "Rzeczpospolitej". 

Więcej o: