Pierwsze słowa Czarnka po nominacji na ministra. Zapowiedział, że kwestie LGBT "spotkają się ze sprzeciwem"

Przemysław Czarnek został nominowany na stanowisko ministra edukacji i nauki. Swoim krytykom mówi, że "będzie się za nich modlił" i już zapowiada, że jako minister będzie miał "obowiązek sprzeciwu wobec postaw, które z polskim prawem nie mają nic wspólnego. Te postawy widzi zaś w "ideologii LGBT".

Nowym ministrem połączonych resortów edukacji i nauki ma zostać Przemysław Czarnek, dotychczas poseł PiS, a wcześniej wojewoda lubelski. Czarnek jest znany ze swoich skrajnie prawicowych poglądów. Część z nich opisaliśmy TUTAJ

Krytycy "eliminują się z poważnej dyskusji" 

Czarnek środowy wieczór spędził na rozmowach z mediami. W krótkim wywiadzie dla TVP Info pracownik tej stacji pytał przyszłego ministra o "hejt" wymierzony w jego stronę i przytoczył wypowiedź Włodzimierza Czarzastego, który nazwał Czarnka "homofobicznym świrem".

- Dobrych słów, słów wsparcia i zaufania do tego, co mam robić, jeśli pan prezydent powoła mnie ostatecznie na tę funkcję, jest dużo więcej niż tego tzw. hejtu, na którego w ogóle nie zwracam uwagi - powiedział poseł. Dodał, że jest "otwarty na krytykę", ale "to z krytyką nie ma nic wspólnego". Zaapelował do krytyków o "powstrzymanie emocji, uspokojenie się i refleksję nad tym, co mówią". - Bo ktoś, kto wypowiada takie słowa, siłą rzeczy sam się eliminuje z poważnej dyskusji, więc ja z takimi osobami - dopóki nie zmienią sposobu przekazu i formułowania swoich opinii - po prostu dyskutować nie będę - stwierdził. 

- Środowisk, które są otwarte na merytoryczną dyskusję, jest więcej niż tych, które zwracają się w nienawistny sposób - przekonywał i dodał: - Nie lękajcie się, ja jestem prostym, naprawdę spokojnym człowiekiem.

Czarnek o kwestiach LGBT: Będą musiały spotkać się ze sprzeciwem

W rozmowie z PAP Czarnek stwierdził z kolei, że "wszelkie działania niezgodne z prawem oświatowym i prawem powszechnie obowiązującym w Polsce będą musiały spotkać się ze sprzeciwem". Wyjaśnił przy tym, że chodzi o sprawy związane z orientacją seksualną. 

Minister edukacji i nauki nie jest od atakowania i wykluczania kogokolwiek w sposób generalny. Wręcz przeciwnie. Niemniej jednak, stojąc na gruncie przepisów prawa, ma obowiązek sprzeciwu wobec postaw, które z polskim prawem nie mają nic wspólnego. M.in. takie postawy znajdujemy u niektórych przedstawicieli ideologii LGBT. Trzeba odróżnić ideologię LGBT od ludzi LGBT, ludzi o odmiennej orientacji seksualnej

- powiedział poseł. Jego zdaniem "w ideologii LGBT mamy założenia rewolucji społecznej, genderowskiej i rewolucji obyczajowej, zmierzającej do oderwania sfery seksualnej człowieka od moralności i przekazywania coraz to młodszym pokoleniom, że jest to coś dobrego", a to z kolei "nie ma nic wspólnego z polskimi przepisami prawa i prawem oświatowym". - Tego typu postawy będą musiały spotkać się ze sprzeciwem w granicach przepisów prawa. Na tym polega praworządność - mówił.

Czarnek twierdzi, że słowa o "promocji dewiacji" nie były o Marszu Równości. A jednak 

Przyszły minister do słów krytyki - Czarzastego oraz Radosława Sikorskiego, który nazwał go "chamem i nieukiem" - odniósł się też w rozmowie z Polsat News. - Biedni ludzie, będę się za nich modlił i prosił, aby Pan Bóg obdarzył ich mądrością - powiedział.  

Zobacz wideo Politycy PiS uderzają w osoby LGBT. Biedroń: Wiele matek boi się o swoje dzieci

Prowadzący program przytoczył słowa Czarnka z 2018 roku, kiedy to o Marszu Równości powiedział, że "służy promocji dewiacji, zboczeń i wynaturzeń" oraz sprzed kilku miesięcy, gdy stwierdził, że trzeba "skończyć słuchać idiotyzmów o jakichś prawach człowieka". 

Nowy minister zaprzeczył, że określił tak dwa lata temu Marsz Równości. Przypomnijmy jednak, że takie słowa nie tylko wypowiedział, ale również został za nie pozwany przez organizatora Lubelskiego Marszu Równości Barta Staszewskiego. Staszewski domagał się od ówczesnego wojewody przeprosin, na co przystał sąd. Czarnek w ramach ugody nagrał film, w którym stwierdzał:

Uprzejmie informuje, że nie było nigdy moim zamiarem obrażenie ani dyskryminowanie kogokolwiek moimi słowami wypowiedzianymi w dniu 27 września 2018 r. na temat planowanego wówczas w Lublinie Marszu Równości, w tym żadnej grupy społecznej.

Dzień później jednak rzecznik wojewody rozesłał do mediów oświadczenie, w którym podano, że Czarnek "w myśl treści ugody nikogo nie przeprasza za ani jedno słowo wypowiedziane na temat Marsz Równości". Usunięty został też film z przeprosinami, łamiąc tym samym warunki ugody. 

- Nie wycofuję się z tych słów. Byłby to skandal, gdyby człowiek aspirujący do teki ministra edukacji to zrobił - powiedział w Polsacie. 

Gender studies? "Ideologizowanie na siłę polskiego społeczeństwa" 

Nominat na stanowisko ministra stwierdził, że "wojnę ideologiczną wzniecają aktywiści ideologii LGBT i na siłę próbują zrobić w Polsce rewolucję". - Nie ma na nią zgody, bo jest sprzeczna z prawem - przekonywał. W kontekście gender studies, które są wykładane na wielu uniwersytetach, stwierdził zaś, że "nie ma miejsca na rzeczy, które byłyby ideologizowaniem na siłę polskiego społeczeństwa".