Kaczyński grozi senatorom, że ich powyrzuca. Powód? Ustawa o ochronie zwierząt

Jarosław Kaczyński wysłał imiennie zaadresowane listy do senatorów PiS. Oczekuje, by głosowali za ustawą o ochronie zwierząt, a jak nie, to ich powyrzuca. Wśród senatorów jest opór, ale milczący. Głośno wetem za to grozi Andrzej Duda - to wpływ nieformalnie doradzającego mu Jana Krzysztofa Ardanowskiego. Paradoksalnie prezydent domaga się tego, co opozycyjne PSL.

Zobacz nagranie. Nowy skład rządu zaakceptowany. Premier podał nazwiska ministrów: 

Zobacz wideo

Prezes PiS Jarosław Kaczyński zdecydował się na blitzkrieg w obronie zwierząt. Chce przeforsować ustawę o ochronie zwierząt w ekspresowym tempie i w restrykcyjnej formie - tej, którą uchwalił Sejm. Między centralą PiS a posłami, senatorami, a także prezydentem nie ma żadnej dyskusji.

Mówi polityk PiS: - Jarosław Kaczyński jeszcze się przekona, co znaczy wkurzyć rolników. Do tej pory tego nie doświadczył.

List prezesa: ustawa albo wynocha

11 września projekt trafił do Sejmu, a już sześć dni później został uchwalony, po czym wysłano go do Senatu. Ustawa chroni zwierzęta, a uderza w branżę mięsną i likwiduje branżę futerkową. Izba wyższa pod wodzą marszałka prof. Tomasza Grodzkiego się nie spieszy i zajmie się ustawą za dwa tygodnie.

Już teraz prezes PiS dyscyplinuje swoich senatorów. Jak dowiaduje się Gazeta.pl, Jarosław Kaczyński wysłał do nich listy. Do każdego senatora PiS tę przesyłkę od Jarosława Kaczyńskiego zaadresowano imiennie, by presję na nich jeszcze wzmóc.

Prezes PiS zagroził senatorom będącym członkami partii, że jeśli nie poprą ustawy w kształcie, który otrzymali z Sejmu, to wyciągnięte zostaną wobec nich konsekwencje statutowe. Czyli: prezes PiS w mgnieniu oka może ich zawiesić w prawach członków partii, a potem mogą zostać z niej definitywnie wydaleni. Z kolei członkom jedynie senackiego klubu PiS zagroził zastosowaniem kar wynikających z regulaminu klubu, a zatem m.in. wyrzuceniem z niego. Podobną groźbę kierował Kaczyński w przemówieniu do posłów podczas posiedzenia klubu PiS - mimo to kilkunastu posłów mających partyjne legitymacje PiS zbuntowało się przeciwko woli prezesa.

W szeregach senatorów, z liczącym 48 senatorów klubie PiS, ustawa ma wielu krytyków. Uznawana jest za niedopracowaną, a ponadto - co jest podnoszone coraz głośniej - nie notyfikowano jej w Komisji Europejskiej. Niemniej, nawet jeśliby w Senacie doszło do buntu części senatorów PiS, to i tak - podobnie jak to już miało miejsce w Sejmie - ustawa zostanie uchwalona wspólnie z senatorami Koalicji Obywatelskiej i Lewicy.

Duda słucha Ardanowskiego

Coraz ważniejsze staje się pytanie, co prezydent zrobi z ustawą, gdy już trafi na jego biurko. Prezes PiS w tej sprawie zwyczajnie ignoruje prezydenta. Andrzej Duda jest krytyczny wobec ustawy.

Z każdym dniem nabrzmiewa różnica zdań pomiędzy Jarosławem Kaczyńskim a Andrzejem Dudą. A jest ona ogromna. Prezes PiS chce zakazać hodowania zwierząt na futra i uboju rytualnego (jeśli mięso miałoby być eksportowane), a tymczasem Andrzej Duda przyjął w Pałacu Prezydenckim delegację protestujących przeciwko temu rolników - w tym i Szczepana Wójcika, największego polskiego hodowcę zwierząt futerkowych. Z naszych informacji wynika, że będą też kolejne spotkania z przedstawicielami rolników i branży mięsnej.

- Duda słucha rad Ardanowskiego - słyszymy od osoby bliskiej Pałacu Prezydenckiego. Prezydenta i ministra rolnictwa, który straci stanowisko w rządzie, mają bardzo bliskie relacje. Ostra postawa Dudy wynika m.in. z zaufania właśnie do Ardanowskiego.

Sondaże są tu dla Pałacu Prezydenckiego nieistotne, nawet jeśli przemawiają za podpisaniem ustawy. W badaniu dla "Rzeczpospolitej" zakaz hodowli zwierząt na futra popiera 68,3 proc., a ograniczenie uboju rytualnego jedynie na potrzeby krajowych grup wyznaniowych pozytywnie ocenia 59,7 proc. Z kolei w badaniu dla wPolityce.pl 59 proc. wyborców Andrzeja Dudy jest za skasowaniem hodowli na futra, a 64 proc. jego wyborców jest też za zakazem trzymania zwierząt na łańcuchach. Polityk PiS: - Ludzie nie zdają sobie sprawy z tego, że ta ustawa będzie miała wpływ na ich życie.

Weto albo TK

Prosty podpis prezydenta pod ustawą nie w chodzi w grę. Prezydent może zatem wysłać ją do Trybunału Konstytucyjnego albo ją zawetować. W Sejmie jest większość 3/5 posłów gotowych odrzucić weto, co oznaczałoby dotkliwą porażkę Dudy. Na taką "opcję atomową", jaką jest weto Dudy, PiS ma więc "tarczę": ok. 200 głosów z klubu PiS i ok. 100 kolejnych z szeregów opozycji. Taka liczba głosów pozwala spokojnie odrzucić weto.

- No ale gdyby Sejm odrzucił prezydenckie weto, to wtedy Duda pokazałby się, że jako jedyny stawał w obronie rolników - ocenia jeden z polityków PiS.

Inny mówi o perspektywie wysłania ustawy do TK: - Jak szybko można się spodziewać wyroku trybunału? Ekspresowo. A po wyroku prezydent i tak będzie musiał ustawę podpisać.

Oba rozwiązania są kłopotliwe dla prezydenta. Z pewnością jednak wysłanie ustawy do trybunału (w trybie kontroli prewencyjnej) dałoby prezydentowi okazję do płomiennego wystąpienia w obronie rolników, a jednocześnie do umycia rąk, bo zepchnąłby odpowiedzialność na PiS i trybunał.

Duda i PSL

Paradoksalnie największym sojusznikiem Andrzeja Dudy jest dziś PSL. Ludowcy mają w Senacie trzech senatorów. PSL ma trzy fundamentalne poprawki do ustawy - zgodne zresztą z oczekiwaniami Dudy - i domaga się od senatorów Koalicji Obywatelskiej poparcia dla nich, grożąc opuszczeniem opozycyjnej większości w Senacie. Poprawki te zakładają: 

  1. eksport drobiu i wołowiny pochodzącej z uboju rytualnego nadal będzie legalny,
  2. vacatio legis dla przepisów zakazującej hodowania zwierząt na futra będzie wydłużone z roku do 10 lat,
  3. brak zgody na wchodzenie do gospodarstw przez organizacje ekologiczne bez inspektorów weterynaryjnych.

PSL sprzeciw wobec obecnego kształtu ustawy wzięło wręcz na swój sztandar. Dla ludowców to sposób na odbijanie wiejskiego elektoratu z rąk PiS. PSL chce wymusić na reszcie opozycji - Koalicji Obywatelskiej i Lewicy - by wsparła wymienione wyżej poprawki.

Mówi senator PSL Jan Filip Libicki: - Od roku jesteśmy lojalnym członkiem demokratycznej większości w Senacie i chcielibyśmy tacy pozostać. Dla nas i naszego elektoratu ustawa o ochronie zwierząt jest kluczowa i dlatego oczekujemy od koleżanek i kolegów z opozycji daleko idącej lojalności w tej właśnie sprawie. Oczekujemy lojalności we wspieraniu trzech poprawek do ustawy. Cieszymy się, że nasze stanowisko wobec oczekiwanych zmian w ustawie wydaje się podzielać prezydent Andrzej Duda - witamy to z zadowoleniem. Liczymy, że nasi koledzy i koleżanki, z którymi tworzymy większość w Senacie, również będą nas wspierali.