Protest rolników w Warszawie: "Stop dyktatury Kaczyńskiego i Kota jego!"

Pod hasłem "Strajk rolników! Obronimy polską wieś!" działacze AGROunii zorganizowali w środę na ulicach Warszawy protest przeciwko głośnej "piątce dla zwierząt". Uczestnicy poza banerami z hasłami pokroju "Kaczyński matole, przez ciebie rolnicy będą się wieszać w stodole", przeszli też przez miasto z dwiema trumnami, które mają symbolizować pogrzeb polskiej wsi i hodowli zwierząt futerkowych.

Protest rolników rozpoczął się o godzinie 8 rano na warszawskim rondzie Romana Dmowskiego. Na samym początku uczestnicy odpalili race, odśpiewali Rotę, a później ruszyli z pochodem przez ulice miasta, niosąc trumny symbolizujące oczywiście pogrzeb polskiej branży hodowlanej. Szef AGROunii, Michał Kołodziejczak, już wcześniej wykazał się upodobaniem do estetyki performansu, czego dał wyraz, organizując przed Sejmem happening z 356 główkami kapusty, które z kolei miały symbolizować posłów, którzy zagłosowali za przyjęciem nowelizacji ustawy o ochronie zwierząt.

>>> Warszawa. Protest rolników z AGROunii w centrum. "Palenia opon nie będzie"<<<

Rolnicy protestują z trumnami

Rolnicy z ronda Dmowskiego przeszli na plac Trzech Krzyży, a stamtąd ruszyli pod Sejm. Na czele pochodu znajdował się korowód żałobny z trumnami i towarzyszącymi im kostuchami, zaś z głośników puszczono "Marsz żałobny" Fryderyka Chopina. W pochodzie poza trumnami z napisami "Pogrzeb polskich wsi" i "Hodowle polskie idą do piachu", widać było także flagi i transparenty z hasłami pokroju "Nie zabijajcie polskiej wsi", "Nie damy zniszczyć swojej pracy", "Kaczyński matole, przez ciebie rolnicy będą się wieszać w stodole", "Łapy precz od rolników i myśliwych", "Stop dyktatury Kaczyńskiego i Kota jego!" czy baner "Pozwólmy 'zbawcy narodu' odejść na emeryturę" ze zdjęciem Jarosława Kaczyńskiego trzymającego kota w objęciach.

Agrounia protestuje w WarszawieAgrounia protestuje w Warszawie Fot. Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta

Spod Sejmu uczestnicy protestu udali się na Krakowskie Przedmieście, by zrobić dłuższy przystanek pod Pałacem Belwederskim. Na trasie przemarszu doszło do incydentu; w jednym z okien na ulicy Nowy Świat wywieszono transparent w obronie praw zwierząt. Uczestnicy pochodu zaczęli rzucać przezwiskami, do budynku weszła policja - po tej interwencji baner został zdjęty.

>>> Piotr Zgorzelski o głosowaniu nad ustawą o ochronie zwierząt: PSL może opuścić większość senacką <<<

W okolicach godziny 13 odbyć się miało spotkanie Andrzeja Dudy z delegacją rolników, zaś ze specjalnie przygotowanego stanowiska przemawiali działacze oraz politycy. W trakcie przemówień słychać było, że kiedy rząd się rekonstruuje "rolnik bankrutuje", lider AGROunii z mównicy rzucił, iż "Kaczyński pokazał swoje zdradzieckie oblicze", by później razem z tłumem skandować "Kaczyński, zdrajca wsi" - relacjonuje TVN24.

Choć zgromadzenie zorganizowali działacze AGROunii, wzięli w nim udział także przedstawiciele innych związków oraz politycy PSL, Konfederacji czy była posłanka Samoobrony Renata Beger.

- Błagam Jarosława Kaczyńskiego, niech się opamięta. Niech się opamięta i wycofa projekt "piątka dla zwierząt" - krzyczała na Krakowskim Przedmieściu Renata Beger. - Nie będzie nas, nie będzie was. Niech Warszawa to usłyszy, bez rolnictwa nie ma ludzi - krzyczała do zebranych była posłanka Samoobrony.

Oprócz apelu do Jarosława Kaczyńskiego postanowiła też przytoczyć słowa nieżyjącego już Andrzeja Leppera, by przekonać uczestników zgromadzenia, by ci nie przestawali walczyć przeciwko kontrowersyjnej ustawie. - Świętej pamięci Andrzej Lepper, który był solą w ich oku, a którego zamordowali, choć nie mam na to dowodu, a którego znałam tak dobrze jak siebie, zawsze mówił na spotkaniach taką anegdotę, kiedy ludzie nie chcieli iść na protesty: Idzie dziad, niesie worek na plecach, i co chwilę się zatrzymuje i miesza w tym worku. Idę za nim i pytam, co tam cały czas miesza. Odpowiada mi, "Proszę pana, jak ja zamieszam w tym worku, to te szczury w środku żrą się między sobą, jak nie będę mieszał, to będą gryzły w plecach mnie". No i tak oni mieszają, żebyśmy my ich nie żarli - wspominała była posłanka Samoobrony.

Zobacz też: PiS zwraca się ku wyborcom z centrum? „To próba oszukania młodych ludzi”

Zobacz wideo

Zgodnie z zapowiedziami środowy protest był tylko jedną z zaplanowanych na najbliższe tygodnie manifestacji. Następna akcja odbędzie się za dwa tygodnie. Kołodziejczak przekazał mediom:

Niedługo będzie ostro i to jest zapowiedź tego, co niedługo może być tutaj w stolicy, w Warszawie, bo nie damy zabrać nam tego wszystkiego, co sobie przez lata wypracowaliśmy. (...) musicie wiedzieć, że jesteśmy gotowi na wszystko.

Jeśli rozmowy z władzami nie będą satysfakcjonujące dla protestujących rolników, planują także marsz gwiaździsty na Warszawę, blokadę głównych dróg w kraju oraz budowę zielonego miasteczka przed Sejmem.

Protest rolników a "piątka dla zwierząt"

"Piątka dla zwierząt", zwana inaczej ustawą futerkową, to projekt nowelizacji ustawy o ochronie praw zwierząt, którego autorami są działacze Forum Młodych Prawa i Sprawiedliwości, a który bardzo popiera Jarosław Kaczyński. Jest dla niego na tyle ważny, że zawiesił w prawach kilkudziesięciu członków partii, którzy nie głosowali za przyjęciem nowego projektu. Pojawiły się nawet głosy, że to właśnie ustawa futerkowa obali obecny rząd.  

Zapisy "piątki dla zwierząt" zakładają m.in. wprowadzenie zakazu hodowli zwierząt futerkowych z wyjątkiem królików. Mowa w nich też o ograniczeniu uboju rytualnego oraz zakazie trzymania zwierząt na krótkiej uwięzi. Przeciwni tego typu rozwiązaniom są głównie rolnicy, w tym działacze AGROunii. Twierdzą, że zaostrzenie przepisów dotyczących praw zwierząt "uderza z siłą bomby atomowej w polskie rolnictwo, w polskie rodziny utrzymujące się z pracy na roli". A to dlatego, że nowe przepisy ubój rytualny ograniczą tylko do potrzeb polskich wspólnot religijnych. Poseł PSL Marek Sawicki podczas drugiego czytania noweli argumentował, że eksport mięsa z uboju rytualnego w 2017 roku był wart 7 mld zł, a 2020 roku jego wartość może przekroczyć 20 mld złotych.

Pomysł PiS spotkał się naturalnie ze sprzeciwem branży futrzarskiej oraz niektórych posłów, np. Krzysztofa Bosaka z Konfederacji, który mówił m.in. że Jarosław Kaczyński "kłania się lewicy", a nauka Kościoła pozwala na wykorzystywanie zwierząt zarówno dla pozyskiwania mięsa, jak i skóry. Nie zgodził się z nim również minister Jan Krzysztof Ardanowski.