TVP Info wspiera Jarosława Kaczyńskiego i obala "mity futrzarzy": "Niemieckie spalarnie" to zbutwiała deska ratunku

Piątka dla zwierząt zaostrzająca przepisy dotyczące ochrony zwierząt to bardzo ważna dla Jarosława Kaczyńskiego ustawa, która wywołała duże poruszenie zarówno wśród polityków prawicy, hodowców zwierząt futerkowych, jak i polskich rolników. Nieczułe na głosy sprzeciwu prawicy TVP Info wytoczyło działa przeciwko "futrzarzom" i dąży do tego, by udowodnić, iż ich argument o dużych stratach finansowych mocno mija się z prawdą.

"Piątka dla zwierząt", zwana inaczej ustawą futerkową, wywołała dużo kontrowersji i sprzeciwu wśród polskiej prawicy. To projekt nowelizacji ustawy o ochronie praw zwierząt, którego autorami są działacze Forum Młodych Prawa i Sprawiedliwości, a który stanowczo popiera Jarosław Kaczyński. Jest dla niego na tyle ważny, że prezes PiS zawiesił w prawach kilkudziesięciu członków partii, którzy nie głosowali za przyjęciem nowego projektu. Pojawiły się nawet głosy, że to właśnie ustawa futerkowa obali obecny rząd.

Zobacz też: Dlaczego doszło do konfliktu w Zjednoczonej Prawicy?

Zobacz wideo

TVP popiera Kaczyńskiego w walce o prawa zwierząt i "obala mity futrzarzy"

Zapisy "piątki dla zwierząt" zakładają m.in. wprowadzenie zakazu hodowli zwierząt futerkowych (z wyjątkiem królików), ale nie tylko. Mowa w nich też o ograniczeniu uboju rytualnego oraz zakazie trzymania zwierząt na krótkiej uwięzi. Przeciwni tego typu rozwiązaniom są głównie rolnicy, w tym działacze AGROunii. Twierdzą, że zaostrzenie przepisów dotyczących praw zwierząt "uderza z siłą bomby atomowej w polskie rolnictwo, w polskie rodziny utrzymujące się z pracy na roli". A to dlatego, że nowe przepisy ubój rytualny ograniczą tylko do potrzeb polskich wspólnot religijnych. Poseł PSL Marek Sawicki podczas drugiego czytania noweli argumentował, że eksport mięsa z uboju rytualnego w 2017 roku był wart 7 mld zł, a 2020 roku jego wartość może przekroczyć 20 mld złotych.

>>> Senator Jackowski o "piątce dla zwierząt": PiS wypina się na wieś, tak to zostało odebrane<<<

Pomysł PiS spotkał się naturalnie ze sprzeciwem branży futrzarskiej oraz niektórych posłów, np. Krzysztofa Bosaka z Konfederacji, który mówił m.in. że Jarosław Kaczyński "kłania się lewicy", a nauka Kościoła pozwala na wykorzystywanie zwierząt zarówno dla pozyskiwania mięsa, jak i skóry. Nie zgodził się z nim również minister Jan Krzysztof Ardanowski. Niezależnie od narracji sprzeciwiających się polityków, TVP pozostaje wierna koncepcji Jarosława Kaczyńskiego. Na portalu TVP Info ukazał się dobitny tekst, w którym dziennikarz Wojciech Mucha skrupulatnie próbuje wykazać, że nowe przepisy nie zaszkodzą polskiej gospodarce.

Narracja o obronie rynku przed 'niemieckimi spalarniami' to dla futrzarzy ostatnia deska ratunku

- pisze dziennikarz, odnosząc się do wypowiedzi protestujących hodowców norek: "Jeśli zlikwidujemy hodowle zwierząt futerkowych, wzrośnie cena mięsa, a Polskę zaleją poubojowe odpady, za których spalenie trzeba będzie płacić niemieckim przedsiębiorcom".

W jego tekście czytamy, że choć faktycznie hodowlane norki i inne zwierzęta futerkowe przyczyniają się do utylizacji odpadów pochodzących z produkcji mięsa, to jednak skala tego zjawiska jest dużo mniejsza niż deklarują "futrzarze" - linię argumentacji nazywa wprost "mitami". Podkreśla, że w Polsce rocznie powstaje 2 mln 310 tys. ton Ubocznych Produktów Pochodzenia Zwierzęcego (UPPZ), ale sami hodowcy podają nieprawdziwe dane dotyczące tego, jak wiele z nich faktycznie zjadają norki.

>>> Jarosław Kaczyński podał listę zawieszonych polityków PiS. Nie głosowali za "piątką dla zwierząt"<<<

Zestawione zostały dane przedstawione przez dyrektorkę Instytutu Gospodarki Rolnej (samą instytucję nazwano wręcz "paraekspercką fundacją założoną przez hodowców") Monikę Przeworską, która na antenie radia Maryja miała informować, że jest to "750 tys. ton odpadów po produkcji mięsnej i rybnej" z danymi uzyskanymi z Głównego Inspektoratu Weterynarii: "w 2019 r. w żywieniu mięsożernych zwierząt futerkowych zużyto w Polsce 336 tys. ton ubocznych produktów pochodzenia zwierzęcego. To dwa razy mniej niż oficjalne deklaracje hodowców" - czytamy. Inny argument przeciwko "futrzarzom" to fakt, że tylko w zeszłym roku mieli dodatkowo sprowadzić z zagranicy ponad 13 tys. ton odpadów, które wykorzystano do produkcji karm.

Tezę o tym, że po wprowadzeniu "piątki dla zwierząt" norek znacząco wzrosną koszty utylizacji odpadów mięsnych, TVP zbija następująco: "w zeszłym roku w przedsiębiorstwach prowadzących działalność w zakresie spalania UPPZ spalono zaledwie… 80 tys. ton UPPZ wszystkich trzech kategorii (przypomnijmy – całość to 2,31 mln ton)". Podobnie zestawionych danych, łącznie z procentowym udziałem przemysłu futrzarskiego w polskim PKB, można znaleźć oczywiście jeszcze więcej.

Warto też zauważyć, że z sondażu przeprowadzonego przez Instytut Badań Pollster na zlecenie "Super Expressu" wynika, że większość Polaków popiera wprowadzenie "piątki dla zwierząt". Pozytywną opinię na temat tego projektu wyraziło 57 proc. badanych.