Polska i Węgry powołają wspólny instytut. Chcą same badać praworządność w Unii Europejskiej

Polska i Węgry zamierzają w ramach wspólnego instytutu oceniać praworządność w krajach Unii Europejskiej - przekazał w poniedziałek szef węgierskiego MSZ Péter Szijjártó. Jak tłumaczył, ma być to sposób na uniknięcie "podwójnych standardów". Tymczasem Niemcy przedstawiły propozycję powiązania unijnych pieniędzy z kwestią praworządności.

Niemcy, kierujące w tym półroczu pracami Unii, przedstawiły propozycję powiązania funduszy z praworządnością. Chodzi o zapisy warunkujące wypłatę pieniędzy z unijnego budżetu po 2020 roku.

Polscy dyplomaci w rozmowie z brukselską korespondentką Polskiego Radia Beatą Płomecką komentują krótko - "Nie jest to pełna realizacja postanowień Rady". Chodzi o lipcowy szczyt, na którym powiązanie funduszy z praworządnością zostało osłabione i rozwodnione, a w ustaleniach było ponadto odniesienie do jednomyślności.

Niemcy zaproponowały podejmowanie decyzji większością głosów. W dokumencie jest zastosowany wprawdzie tzw. hamulec bezpieczeństwa, czyli możliwość przeniesienia dyskusji na unijny szczyt, ale takie blokowanie decyzji nie może trwać dłużej niż trzy miesiące. Później wniosek Komisji dotyczący wstrzymania wypłaty funduszy miałby trafić na unijną naradę ministerialną, gdzie decyzja podejmowana byłaby większością głosów.

Polscy dyplomaci krytykują nie tylko brak pełnej realizacji ustaleń lipcowego szczytu, mówią też, że w niemieckiej propozycji jest sporo niejasności. - Ale oczywiście możemy i będziemy nad tym dalej pracować - powiedział jeden z dyplomatów.

Polska i Węgry o "podwójnych standardach"

Tymczasem Polska i Węgry planują powołanie wspólnego instytutu, który ma ocenić praworządność w krajach Unii Europejskiej. Taką informację przekazał minister spraw zagranicznych Węgier Péter Szijjártó na konferencji po poniedziałkowym spotkaniu z szefem polskiego MSZ Zbigniewem Rauem.

Szijjártó stwierdził, iż "ma dość tego, że niektórzy zachodnioeuropejscy politycy używają nas jako worka treningowego" - podaje Reuters. Jak dodał węgierski polityk, instytut ma pomóc w uniknięciu "podwójnych standardów", które są jego zdaniem stosowane wobec Polski i Węgier.

"Wiecie, że Polska rządzą przez PiS i Węgry rządzone przez Orbana tworzą instytut zajmujący się praworządnością? To mniej więcej tak jakby Korea Północna i Wenezuela utworzyły instytut zajmujący się rozkwitem kapitalizmu..." - skomentował na Twitterze poseł KO Marcin Kierwiński.

"A Białoruś i Turcja instytut zajmujący się standardem ochrony praw człowieka - w szczególności w zakresie aresztowań, zatrzymań i odbywania kary" - napisała adwokatka Sylwia Gregorczyk-Abram.

Raport o stanie praworządności w Unii Europejskiej ma zostać opublikowany na początku października. Jak mówiła w niedawnym wywiadzie dla tygodnika "Der Spiegel" wiceszefowa Komisji Europejskiej Vera Jourova, jego wyniki kontroli są "alarmujące". "To, że po raz pierwszy porównujemy praworządność we wszystkich krajach UE, pomaga nam w sporze z Węgrami i Polską" - stwierdziła Jourova.

Zobacz wideo Bortniczuk komentuje wejście Kaczyńskiego do rządu