PiS reaguje na list 50 ambasadorów ws. LGBT. Brudziński o "prześladowaniach ludzi cytujących Biblię"

Politycy PiS odpowiadają na list 50 ambasadorów, wspierający społeczność LGBT w Polsce. Szef KPRM Michał Dworczyk stwierdził, że podpisanie się pod listem miało "charakter ideologiczno-politycznego eventu". Z kolei Joachim Brudziński w odpowiedzi pisze o "zamykanych w więzieniach działaczach pro-life".

- To nie jest list skierowany do rządu, tylko list otwarty, a podpisanie się pod nim ma charakter pewnego ideologiczno-politycznego eventu, a nie formalnego wystąpienia tych dyplomatów - powiedział na antenie RMF FM Michał Dworczyk, szef kancelarii premiera. Jak stwierdził, teza, że "osoby, które reprezentują środowisko LGBT mają jakieś kłopoty, to jest po prostu teza nieprawdziwa". - Pod tezą, że wszyscy jesteśmy równi wobec prawa niezależnie od płci, wyznawanej religii, narodowości, etc. przecież podpisze się każdy - powiedział.

Dworczyk zaznaczył, że "żaden z tych podpisanych pod listem dyplomatów z tą sprawą nie występował do MSZ czy innych agend rządowych".

Brudziński: Czekamy na list w obronie mordowanych chrześcijan

W serii wpisów do listu 50 ambasadorów, dotyczącego sytuacji osób LGBT, odniósł się europoseł Joachim Brudziński.  

"My w Polsce również się zgadzamy. Dlatego z nadzieją czekamy na kolejny list, tym razem w obronie mordowanych chrześcijan, zamykanych w więzieniach działaczy pro-life, wyrzucanych z pracy i prześladowanych ludzi, cytujących Biblię, ludzi poddawanych wbrew swej woli eutanazji" - napisał Brudziński.

Zobacz wideo Uzgodnienie płci w Polsce. Bodnar: Politycy mają wyrzut sumienia

W kolejnych tweetach polityk pisał m.in. o rzekomym zmuszaniu do oddawania sierot parom jednopłciowym, wyrzucaniu z pracy za łańcuszek z krzyżykiem, czy "chuliganerii atakującej na ulicach działaczy pro-life".

"Czy ktoś przypomni ambasadorom 41 art. Konwencji Wiedeńskiej z 1961. Konwencja zakazuje dyplomatom ingerowania w wewnętrzne życie polityczne w kraju urzędowania" - skomentował z kolei Witold Waszczykowski, były szef MSZ, obecnie deputowany do Parlamentu Europejskiego.

W niedzielę wieczorem do listu odniósł się podsekretarz w MSZ Paweł Jabłoński. "Polskie prawo w równym stopniu chroni wszystkich ludzi: nikt nie może być dyskryminowany w życiu politycznym, społecznym ani gospodarczym - z jakiejkolwiek przyczyny. W pełni zgadzamy się z tym przesłaniem dzisiejszego listu ambasadorów akredytowanych w Warszawie" - napisał na Twitterze Paweł Jabłoński. "Pozytywnie oceniamy też fakt, że w opublikowanym dziś liście nie powtórzono rozpowszechnianych w ostatnim czasie fake newsów nt. rzekomych 'stref wolnych od LGBT'. Debata publiczna powinna opierać się na faktach, nie na fałszywych narracjach kreowanych przez media i 'aktywistów'" - dodał.

List 50 ambasadorów dot. społeczności LGBT w Polsce

W niedzielę ambasadorowie akredytowani w Polsce opublikowali w mediach społecznościowych list otwarty skierowany do społeczności LGBT. Sygnatariusze wyrażają poparcie "dla starań o uświadamianie opinii publicznej w kwestii problemów, jakie dotykają społeczność gejów, lesbijek, osób biseksualnych, transpłciowych i interpłciowych (LGBTI) oraz innych mniejszości w Polsce stojących przed podobnymi wyzwaniami". "Prawa człowieka są uniwersalne i wszyscy, w tym osoby LGBTI, mają prawo w pełni z nich korzystać. Jest to kwestia, którą wszyscy powinni wspierać" - czytamy w piśmie. 

Pismo opublikowała m.in. Georgette Mosbacher, ambasadorka USA. "Prawa człowieka to nie ideologia - są one uniwersalne. 50 ambasadorów i przedstawicieli się z tym zgadza" - napisała na Twitterze.