Sondaże są bezsporne. Wcześniejsze wybory bez Porozumienia i Solidarnej Polski, to dla PiS-u gra w rosyjską ruletkę [WYKRES DNIA]

Rozmowy o rekonstrukcji rządu nieoczekiwanie przerodziły się w rozmowy o utrzymaniu lub zerwaniu koalicji Zjednoczonej Prawicy. Poważnie rozważanym scenariuszem jest dziś zarówno rząd mniejszościowy, jak i przedterminowe wybory parlamentarne. W przypadku tych ostatnich PiS ma zdecydowanie więcej powodów do zadowolenia od swoich koalicjantów.

- Nawet w rodzinie kochających się ludzi dochodzi do napięć, sporów, emocji i konfliktów - zapewniał podczas poniedziałkowej konferencji prasowej prezes Solidarnej Polski Zbigniew Ziobro. Minister sprawiedliwości-prokurator generalny przekonywał również, że na przestrzeni ostatnich trzech dekad inne koalicje rządzące przechodziły przez znacznie mocniejsze turbulencje niż te, które aktualnie wstrząsają Zjednoczoną Prawicą. Polityk chwalił też obóz władzy za wiele zwycięstw i realizację polskich interesów.

To właśnie ta zgodna współpraca, przy zachowaniu pewnych odmienności, odrębności dała nam te zwycięstwa. Te dodatkowe głosy różnych środowisk jakie przynosimy, inne wrażliwości, inne wartości sprawiły, że zwyciężamy, że jesteśmy skuteczni. Może nie możemy realizować swojej agendy w 100 proc. ale możemy wygrywać dla Polski i robić wiele dobrych rzeczy dla Polski

- podkreślił Ziobro.

Jego słowa zostały odebrane przez dziennikarzy i publicystów jako skierowane do Jarosława Kaczyńskiego wezwanie do rozmów ostatniej szansy. Ostatniej szansy dla Ziobry i Solidarnej Polski. Jak informował Onet, prezes Prawa i Sprawiedliwości miał już podjąć i zakomunikować najbliższym współpracownikom decyzję o dymisji Ziobry i pozbyciu się jego formacji z koalicji rządzącej. To właśnie minister sprawiedliwości jest dzisiaj największym problemem Kaczyńskiego i Nowogrodzkiej.

Zobacz wideo Czy walcząc o swoje polityczne "być albo nie być" Zbigniew Ziobro sięgnie po "haki" na polityków PiS-u?

Przez ostatnie kilka dni prominentni politycy PiS-u zapewniali w mediach, że koalicji Zjednoczonej Prawicy już nie ma, a Solidarna Polska złamała zasady umowy koalicyjnej. Ci sami politycy zapewniali, że w grze są obecnie takie scenariusze jak przedterminowe wybory bądź rząd mniejszościowy PiS-u lub PiS-u i Porozumienia (ugrupowanie Jarosława Gowina w koalicji rządzącej powinno pozostać).

Właśnie scenariusz przedterminowych wyborów elektryzuje dzisiaj wszystkich najbardziej. Dlaczego? Bo sytuacja do złudzenia przypomina tę z jesieni 2007 roku, kiedy Jarosław Kaczyński podjął decyzję o wcześniejszych wyborach i zerwaniu koalicji z Ligą Polskich Rodzin i Samoobroną. Wówczas również PiS miało wysokie notowania sondażowe, a jednak nie zdołało obronić władzy i na długie osiem lat przeszło do opozycji.

embed

Czarny scenariusz dla „przystawek”

Dzisiaj sondaże są dla PiS-u jeszcze bardziej życzliwe niż trzynaście lat temu. Cztery ostatnie badania, sprawdzające, jaki układ sił wyklarowałby się w wyborach, gdyby Zjednoczona Prawica Przystąpiła do nich osobno, są jednoznaczne. Pokazują nie tylko, że PiS doskonale poradziłoby sobie bez "przystawek". Pokazują też, że formacja Kaczyńskiego miałaby realne szanse, żeby utrzymać samodzielne rządy już bez ugrupowań Ziobry i Gowina.

Pierwsze ze wspomnianych badań - IBRiS dla Wirtualnej Polski - zostało przeprowadzone w dniach 4-5 września. Porozumienie notuje w nim 1,7, a Solidarna Polska 1,4 proc. poparcia. Samodzielnie startujące PiS mogłoby liczyć na 38,3 proc. głosów, czyli o przeszło dziesięć punktów procentowych więcej niż druga w stawce Koalicja Obywatelska. Sondaż IBRiS-u z początku miesiąca nie uwzględniał jeszcze Polski 2050 Szymona Hołowni, więc najniższe miejsce na podium przypadło Konfederacji (8,4 proc.). W Sejmie znalazłyby się jeszcze Lewica (6,7) oraz Koalicja Polska (5,9).

embed

Kolejny sondaż - znów IBRiS dla Wirtualnej Polski - został przeprowadzony w piątek 18 września, a więc już w trakcie potężnych zawirowań w obozie władzy. Uwzględnia też w stawce formację Hołowni, która uzyskuje 10,6 proc., co zapewnia jej status trzeciej siły na polskiej scenie politycznej. Co ciekawe, notowania koalicjantów PiS-u są jeszcze gorsze niż na początku miesiąca - Porozumienie otrzymuje 1,2, a Solidarna Polska 1,5 proc. - ale samo PiS również uzyskało niższe poparcie, bo 35 proc. (wobec 38,3 proc. dwa tygodnie wcześniej). Wychodzi więc na to, że albo PiS traci wizerunkowo na zamieszaniu w rządzie, albo ruch Hołowni odbiera partii władzy nieco poparcia. Oba te czynniki mogą też występować jednocześnie.

Znacznie więcej na wejściu do gry Polski 2050 traci wciąż druga w zestawieniu Koalicja Obywatelska. Otrzymuje już tylko 21,8 proc. (o 6,2 pkt proc. mniej niż na początku września). Niemal niezmienione pozostaje poparcie dla Konfederacji - 8,2 wobec 8,4 proc. Na wejściu Polski 2050 do gry tracą za to Lewica (ma 5,8 proc., czyli o 0,9 pkt proc. mniej) i PSL (3 proc.; spadek o 2,8 pkt proc.).

embed

Samodzielna władza bez koalicjantów

Kolejne badanie to United Surveys dla "Dziennika Gazety Prawnej" i RMF FM. Przeprowadzono je 18 i 19 września, a więc w miniony weekend, gdy emocje w szeregach Zjednoczonej Prawicy buzowały w najlepsze. PiS wciąż pewnie przewodzi stawce (35,7 proc.), wyprzedzając Koalicję Obywatelską (21,2) i Polskę 2050 (9,8). W Sejmie znalazłyby się także Konfederacja (7) i Lewica (6,2). Zabrakłoby za to miejsca dla Koalicji Polskiej (4,5). Koalicjanci PiS-u niezmiennie mocno pod progiem wyborczym - Porozumienie z poparciem rzędu 1,3, a Solidarna Polska 1,5 proc.

embed

Jest też drugi wariant tego samego badania - w nim koalicja Zjednoczonej Prawicy wychodzi cało z trwających turbulencji. Zdobyłaby wówczas 40,5 proc. głosów. Koalicja Obywatelska uzyskałaby 23,3 proc., Polska 2050 9,1, Konfederacja 7,1, Lewica 6, a Koalicja Polska 5.

"DGP" i RMF FM zaprezentowały też, jak wyglądałby skład nowego Sejmu w takim wariancie. PiS miałoby w nim 237 posłów (w pierwszym wariancie 242), czyli o dwóch więcej niż obecnie ma Zjednoczona Prawica. Koalicja Obywatelska miałaby w izbie niższej parlamentu 122 szable (138 w wariancie ze Zjednoczoną Prawicą), Polska 2050 46 (38), Konfederacja 32 (20), a Lewica 22 (15). Koalicja Polska w wariancie ze Zjednoczoną Prawicą mogłoby liczyć na dwanaście miejsce w Sejmie.

Najmniejsza możliwa porażka

Ostatni z sondaży sprawdzających, co czekałoby nas w razie przedterminowych wyborów został przeprowadzony w sobotę 19 września przez IBRiS na zlecenie "Rzeczpospolitej". PiS także tutaj pewnie wygrywa, uzyskując poparcie 36 proc. Wyprzedza Koalicję Obywatelską (21,8) oraz Polskę 2050 (9,2). W Sejmie znajdują się jeszcze tylko dwie formacje - Konfederacja (8,2) i Lewica (6,1). Koalicja Polska znajduje się pod progiem wyborczym (3,4), nie wspominając o Porozumieniu i Solidarnej Polsce (obie partie mogą liczyć na 1,4 proc. głosów).

embed

Według wyliczeń prof. Jarosława Flisa, socjologa i eksperta od systemów wyborczych z Uniwersytetu Jagiellońskiego, w takim układzie PiS mogłoby liczyć na 229 mandatów w Sejmie. To najmniejsza możliwa różnica, która pozbawiałaby PiS władzy. O sześć mandatów mniej, niż Zjednoczona Prawica ma obecnie.

To strata minimalna, ale jak widać po obecnej sytuacji w Senacie, decydująca o wszystkim. Mimo bardziej niż skromnego wyniku partii satelickich koszt ich odcięcia może się więc wydawać nieopłacalnie wysoki

- tłumaczy na łamach „Rzeczpospolitej” prof. Flis. Zaznacza jednak, że to sytuacja tu i teraz, a im mocniej Solidarna Polska i Porozumienie byłyby marginalizowane przez PiS, tym szanse Nowogrodzkiej na lepszy wynik w wyborach by rosły.

Jarosław Kaczyński może więc liczyć na to, że odzyska poparcie gwarantujące nie tylko wygraną, ale przede wszystkim utrzymanie większości, którą bez koalicjantów będzie można uznać za rzeczywiście samodzielną. Tym bardziej że wyborcy mają jednak zwyczaj przyłączać się do silniejszego

- podsumowuje socjolog.