W poniedziałek kierownictwo PiS podejmie decyzję ws. koalicji. Posłanka sugeruje dymisje w rządzie

W poniedziałek kierownictwo PiS ma zebrać się i podjąć decyzję na temat przyszłości Zjednoczonej Prawicy. Tymczasem politycy partii rządzącej przez weekend dawali do zrozumienia, że koalicja przestała istnieć. - Wydaje mi się, że zarówno Solidarna Polska, jak i Porozumienie traktują te deklaracje i zapowiedzi jako jakiś rodzaj strategii negocjacyjnej. Tak nie jest - tłumaczyła Joanna Lichocka.

Ustawa o odpowiedzialności urzędniczej w czasie epidemii koronawirusa, a także głosowanie nad tzw. Piątką dla zwierząt wywołały poważny kryzys w Zjednoczonej Prawicy. Politycy Prawa i Sprawiedliwości otwarcie mówią o tym, że Solidarna Polska i Porozumienie to już ich "byli koalicjanci", a partia mogłaby sama pójść do przyspieszonych wyborów. Scenariusza, w którym kadencja Sejmu zostałaby skrócona, nie wykluczają też politycy ugrupowania Zbigniewa Ziobry, gdyby minister sprawiedliwości został odwołany ze stanowiska. 

Wicerzecznik PiS Radosław Fogiel mówił w TVN24, że koalicja "nie może funkcjonować jeżeli jej poszczególni członkowie mają jakieś odrębne programy albo jeśli próbują boksować powyżej swojej wagi politycznej".

Z naszej strony informacja jest jasna: w tym momencie funkcjonalnie koalicji już nie ma. Nie sądzę, żeby to któraś z ustaw była zarzewiem problemu, one wyłoniły się na powierzchnię, bo jeśli po kilku dniach zrywa się ustalenia i można je było w zasadzie odkładać na półkę

- stwierdził Fogiel. 

Czytaj też: Brak miejsca dla Ziobry w PiS, spór o bezkarność i "wywrócenie stolika". "Problemy narastały od dawna"

Jego zdaniem głosownie ziobrystów nad tzw. ustawą o bezkarności jest niezrozumiałe, ponieważ jego treść jest autorstwa właśnie Solidarnej Polski. - Ponieważ nie zgadzali się na naszą propozycję, wypracowano koncepcję, powiedzmy, że kompromisową. Kompromis ten polegał na tym, że my przyjęliśmy słowo w słowo, przecinek w przecinek to, co Solidarna Polska zaproponowała - wyjaśnił i dodał, że "koledzy z Solidarnej Polski, którzy teraz mówią, że oni będą przeciwko i to ich oburza, są po prostu niewiarygodni".

Lichocka sugeruje dymisje w rządzie

Głos ws. problemów partii rządzącej zabrała też posłanka Joanna Lichocka. Stwierdziła, że kryzysu w koalicji rządzącej nie ma, bo ta "praktycznie nie istnieje". - Konsekwencje tego są oczywiste, także jeśli chodzi o stanowiska w rządzie - dodała.

Wydaje mi się, że zarówno Solidarna Polska, jak i Porozumienie traktują te deklaracje i zapowiedzi jako jakiś rodzaj strategii negocjacyjnej. Tak nie jest. Trzeba wyciągnąć konsekwencje z tego, że nie mamy większości w Zjednoczonej Prawicy, jeśli chodzi o najważniejsze, fundamentalne sprawy programowe

- powiedziała posłanka na antenie Polskiego Radia. 

Lichocka oceniła, że po poniedziałkowym zebraniu kierownictwa PiS może dojść do dymisji przedstawicieli koalicjantów z rządu, a wówczas PiS będzie "próbować rządzić i przeprowadzać program rządem mniejszościowym". Posłanka stwierdziła również, że należy mieć z tyłu głowy perspektywę przedterminowych wyborów.

Czytaj też: Tusk o kryzysie w koalicji: Kaczyński cierpiał fizycznie, jeśli nie miał dominacji nad wspólnikami

Gowin przestraszony perspektywą przyspieszonych wyborów 

W zupełnie innym tonie wypowiadał się Jarosław Gowin, co nie powinno dziwić, bowiem ma zdecydowanie więcej do stracenia.

Polityk ocenił, że koalicja wciąż istnieje, skoro obowiązuje umowa koalicyjna. Przekonywał też, że przedterminowe wybory byłyby "całkowicie niezrozumiałe" dla wyborców oraz "zakończyłyby się porażką każdej z partii i odsunięciem prawicy od władzy na wiele, wiele lat".

Były wicepremier wskazał, że problemy wywołuje partia Zbigniewa Ziobry. - Przydatne byłoby też, żeby koledzy z Solidarnej Polski w większym stopniu konsultowali swoje propozycje z pozostałymi koalicjantami. W ostatnich miesiącach byliśmy bowiem często przez nich zaskakiwani - stwierdził.

Zobacz wideo Sejm przegłosował ustawę o ochronie zwierząt. Komentuje Franek Sterczewski