Brak miejsca dla Ziobry w PiS, spór o bezkarność i "wywrócenie stolika". "Problemy narastały od dawna"

To niesubordynacja Solidarnej Polski w sprawie tzw. ustawy o bezkarności miała zaważyć o zerwaniu negocjacji wewnątrz koalicji rządzącej. Kaczyński sprzeciw ziobrystów miał odebrać jako atak na siebie, premiera i cały rząd.

- Pewne problemy narastały już od dawna - powiedział w rozmowie z "Faktami" TVN wicerzecznik PiS Radosław Fogiel, pytany o przyczyny rozłamu koalicji rządzącej. - Wszyscy partnerzy koalicyjni muszą zdawać sobie sprawę z tego, ile przynoszą do stołu i jak dalece duża jest ich waga - dodał

Dziennikarze ruch Jarosława Kaczyńskiego - który głosowaniem ws. ustawy o ochronie zwierząt powiedział "sprawdzam" w środku trwających negocjacji - nazywają "wywróceniem stolika". Z informacji "Faktów" wynika, że po głosowaniu w czwartek zerwane zostały wszelkie bezpośrednie kontakty między liderami ugrupowań wchodzących w skład Zjednoczonej Prawicy.

"Lepiej mieć grupę węższą, ale bardziej skonsolidowaną"

Jeszcze przed serią nocnych głosowań, Kaczyński miał mówić podczas narady w Sejmie, że nie ugnie się pod naciskami koalicjantów, bo muszą znać swoje miejsce w szeregu. Z kolei na posiedzeniu klubu miały paść słowa, że głosowania pokażą, czy obóz przetrwa, bo "lepiej mieć grupę węższą, ale bardziej skonsolidowaną". 

Politycy PiS w ostatnich dniach w większości wypowiadają się stanowczo. Rzeczniczka PiS oceniła, że koalicja przestała istnieć, Marek Suski stwierdził, że byli koalicjanci powinni pakować biurka, a rzecznik rządu Piotr Müller zapowiedział, że koalicjanci mogą niebawem wylecieć z rządu.

Ale ostre deklaracje padają również ze strony koalicjantów. Michał Wypij z Porozumienia ocenił, że wyrzucenie kogokolwiek lub zerwanie negocjacji jest "zdradą Zjednoczonej Prawicy". Posłowie Solidarnej Polski stają z kolei murem za Ziobrą i przekonują, że próba jego odwołania "oznacza wybory, które są prezentem dla PO, LGBT i mafii".

Ziobro bez zgody prezesa na powrót do PiS

O tym, że to nie tzw. ustawa futerkowa miała przeważyć szalę, mówił w piątek Radosław Fogiel. Nie podał jednak innej przyczyny, oprócz ogólnego stwierdzenia, że koalicja nie może działać, jeśli podmioty "próbują wbrew partnerom koalicyjnym forsować swoich odrębnych koncepcji programowych". "Fakty" podają, że kluczowa była tzw. ustawa o bezkarności. Po miesiącu nieudanych negocjacji między PiS a Ministerstwem Sprawiedliwości, Kaczyński sprzeciw ziobrystów miał odebrać jako atak na siebie, premiera i cały rząd.

Dziennikarze zauważają również, że według nieoficjalnych informacji przed kilkoma miesiącami Kaczyński miał odmówić Ziobrze wejścia do PiSu, a tym samym zablokował możliwość walki o schedę po prezesie. Mówi się, że na listopadowym kongresie partii funkcję wiceprezesa partii ma objąć Mateusz Morawiecki, z którym Ziobro pozostaje w konflikcie.

Zobacz wideo Sejm przegłosował ustawę o ochronie zwierząt. Komentuje Franek Sterczewski