Rozłam w Zjednoczonej Prawicy? "Partie Ziobry i Gowina miałyby problem"

- Jeśli to wszystko rzeczywiście zakończyłoby się polityczną rewolucją i nowymi wyborami, do których w Polsce bardzo trudno doprowadzić, to z całą pewnością PiS by sobie w nich poradziło. Natomiast partie Zbigniewa Ziobry i Jarosława Gowina miałyby problem z przetrwaniem i byłyby skazane na jakieś polityczne mariaże - mówi w rozmowie z Gazeta.pl prof. Rafał Chwedoruk, politolog z Uniwersytetu Warszawskiego.

Projekty ustaw o zakazie hodowli zwierząt futerkowych oraz zwolnieniu z odpowiedzialności karnej urzędników wywołały niemałe zamieszanie w szeregach Zjednoczonej Prawicy. W środę posłowie Solidarnej Polski Zbigniewa Ziobry zagłosowali za odrzuceniem w pierwszym czytaniu projektu PiS - tzw. Piątki dla zwierząt. Co więcej, lider SP zapowiedział w czwartek, że jego ugrupowanie nie zagłosuje za ustawą, którą ochrzczono już mianem "bezkarność plus". W trakcie negocjacji dotyczących rekonstrukcji rządu minister sprawiedliwości miał zresztą otwarcie wystąpić przeciw premierowi Mateuszowi Morawieckiemu, który żąda od koalicjantów poparcia ustawy o odpowiedzialności urzędniczej w czasie epidemii. 

>>>Spięcie Morawieckiego i Ziobry ws. "bezkarności+". Minister radził premierowi więcej odwagi

Zobacz wideo Rekonstrukcja rządu w toku. Komentuje Michał Woś

Negocjacje dotyczące rekonstrukcji rządu zawieszone. Terlecki mówił o wcześniejszych wyborach

Z kolei Jarosław Gowin dał jasno do zrozumienia, że Porozumienie nie poprze nowelizacji ustawy o ochronie praw zwierząt, jeśli PiS nie zgodzi się na wprowadzenie do niej poprawek dotyczących m.in. zakazu uboju rytualnego. - Jestem przeciwko temu zakazowi - oznajmił w Sejmie lider Porozumienia. 

>>>Kaczyński postraszył koalicjantów. Gowin: Przyspieszone wybory nie są potrzebne Polsce

W czwartek po południu poinformowano, że wewnątrzkoalicyjne rozmowy o kształcie przyszłego rządu zostały zwieszone. Napięcie w obozie Zjednoczonej Prawicy było tak duże, że Jarosław Kaczyński postanowił zwołać spotkanie klubu parlamentarnego, w którym uczestniczyli jedynie politycy PiS-u. 

- Prezes odniósł się do sytuacji negocjacji z naszymi koalicjantami, stwierdzając, że w tej sytuacji nie mają one sensu, skoro nasi czasowi koalicjanci występują z innym programem i pomysłami niż cały klub - dodał Terlecki. Podkreślił też, że "jeżeli sytuacja do tego zmusi, rekonstrukcja rządu nastąpi bez uzgodnień z koalicjantami". Podkreślił, że rząd mniejszościowy jest niemożliwy, ale jeżeli zajdzie taka sytuacja, to PiS pójdzie do wyborów sam. 

Niedługo po zakończeniu spotkania polityków PiS Onet poinformował, że projekt przepisów o odpowiedzialności urzędniczej został już wycofany z Sejmu. Za tę decyzję kierownictwu PiS-u podziękował później Ziobro. Choć konflikt udało się częściowo załagodzić, to wciąż nie wiadomo, jak koalicjanci PiS-u zachowają się podczas głosowania nad "Piątką dla zwierząt". 

Ekspert o zgrzytach w Zjednoczonej Prawicy: Gowin i Ziobro mają zdecydowanie więcej do stracenia

O "tarcia", do jakich doszło w czwartek w obozie Zjednoczonej Prawicy zapytaliśmy prof. Rafała Chwedoruka, politologa z Wydziału Nauk Politycznych i Studiów Międzynarodowych Uniwersytetu Warszawskiego.

- Jeśli spojrzymy na polityczną siłę wszystkich tych podmiotów, to skala ryzyka, które mogliby ponieść Zbigniew Ziobro i Jarosław Gowin, jest dużo większa niż w przypadku Jarosława Kaczyńskiego i PiS-u. Jeśli to wszystko rzeczywiście zakończyłoby się polityczną rewolucją i nowymi wyborami, do których w Polsce bardzo trudno doprowadzić, to z całą pewnością PiS, znajdujące się na szczycie po serii wyborczych triumfów, poradziłoby sobie w nich jako partia. Pewnie by je wygrało. Czy dalej by rządziło, to już inna sprawa - ocenił prof. Chwedoruk. 

Czy komukolwiek zależy więc na przyspieszonych wyborach? - Partie Zbigniewa Ziobry i Jarosława Gowina miałyby problem z przetrwaniem i byłyby skazane na jakieś polityczne mariaże. Solidarna Polska mogłaby związać się z Konfederacją, co byłoby olbrzymim ryzykiem i tak naprawdę biletem w jedną stronę. Z kolei Gowin musiałby ustawić się w kolejce do grona kandydatów na działaczy ruchu ludowego. Tuż obok Pawła Kukiza. A to i tak nie dawałoby gwarancji zdobycia poselskiego mandatu - mówi prof. Chwedoruk w rozmowie z Gazeta.pl. 

- Ziobro walczy o polityczne przeżycie. Solidarna Polska, przepraszam za określenie, wisi na jego osobistej popularności. I na niczym innym. Nie zdołał, póki co, może poza Patrykiem Jakim wykreować innych liderów. Tak silnych, by PiS nie mógł ich lekceważyć - dodał. 

Zdaniem politologa, w negocjacjach nad kształtem nowego rządu - mimo rewolty koalicjantów - wciąż bezsprzecznie najsilniejszą pozycję ma partia Kaczyńskiego. - Jeśli w ramach rekonstrukcji PiS straci kilka resortów, to i tak wyjdzie z tego bez większego szwanku. Dla mniejszych partii obecność w rządzie jest warunkiem przetrwania. PiS chciałoby załatwić kwestię rekonstrukcji jak najszybciej, póki jego przewagi są widoczne - tłumaczy ekspert. 

Chwedoruk: PiS-owi uda się uchwalić "Piątkę dla zwierząt", jednak Kaczyński zażegna konflikt tylko chwilowo

Prof. Chwedoruk przewiduje, że PiS-owi uda się ostatecznie uchwalić projekt zakazujący hodowli zwierząt futerkowych, zwłaszcza, że opowiadają się za nim również posłowie opozycji. Kaczyńskiemu na razie uda się więc doprowadzić do rozejmu wewnątrz Zjednoczonej Prawicy. - Oczywiście czasowego, który odłoży cały spór o kilka tygodni, góra kilka miesięcy. Jeśli uda się załagodzić konflikt, to i tak nie zniknie jego przyczyna, czyli sejmowa arytmetyka. Koalicja rządząca ma pięć mandatów przewagi, jednak pamiętajmy, że 36 posłów to politycy partii-koalicjantów PiS-u. A na razie w większości są oni lojalniejsi wobec własnych ugrupowań niż wobec partii Kaczyńskiego. Pamiętajmy też, że taka jest właśnie specyfika polskiej prawicy. Każdy, kto żył w latach 90. pamięta, że wewnętrzne podziały to nieodłączna cecha tego nurtu - podkreśla ekspert.

- Precedensem było zachowanie Gowina przed majowymi wyborami. To otworzyło możliwości i po raz pierwszy pokazało, że Kaczyński nie jest w stanie w pełni skonsumować owoców wyborczego zwycięstwa - przypomina prof. Chwedoruk. 

***

Aktualizacja: W nocy z piątku na Sejm przyjął "Piątkę dla zwierząt". Przeciw zagłosowało 38 posłów z klubu parlamentarnego PiS