Ziobro skomentował głosowanie w PE ws. Polski. "Zamach na demokrację", "Rozhisteryzowane elity"

- Odbieranie nam ogromnych środków finansowych ma posłużyć jako element szantażu wymuszający wprowadzenie zmian w obszarze społecznym. Nie zawaham się nawet powiedzieć, że jest to zamach na demokrację w wykonaniu elit unijnych - stwierdził minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro, odnosząc się do uchwalonej w czwartek rezolucji Parlamentu Europejskiego ws. stanu praworządności w Polsce. Dodał, że polskie władze będą "twardo bronić polskiej racji stanu w sporze z rozhisteryzowanymi elitami UE".

W czwartek Parlament Europejski przyjął rezolucję, w której wskazano, że w Polsce dochodzi do ciągłego pogarszanie się stanu praworządności. "Za" zagłosowało 513 europosłów, "przeciw" było 148 europarlamentarzystów, a 33 wstrzymało się od głosu.

Rezolucja, którą przygotował szef Komisji Wolności Obywatelskich, Sprawiedliwości i Spraw Wewnętrznych Parlamentu Europejskiego Juan Fernando Lopez Aguilar, dotyka takich tematów jak funkcjonowanie systemu legislacyjnego i wyborczego w Polsce, niezależność sądownictwa oraz ochrona praw podstawowych, w tym praw osób należących do mniejszości.

W dokumencie znalazł się m.in. apel do polskiego rządu o "przestrzeganie wszystkich postanowień dotyczących praworządności i praw podstawowych" zapisanych w traktatach, Karcie Praw Podstawowych Unii Europejskiej i Europejskiej Konwencji Praw Człowieka, a także o podjęcie bezpośredniego dialogu z Komisją" i jak najszybsze wdrożenia orzeczeń Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej oraz do poszanowania nadrzędności prawa Wspólnoty.

>>>Parlament Europejski przyjął rezolucję o pogarszającym się stanie praworządności w Polsce

Ziobro: Odbieranie Polsce ogromnych środków finansowych ma posłużyć jako element szantażu

Do czwartkowego głosowania w PE, jak i treści samej rezolucji odniósł się już minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro

- Wielu nie dowierzało, gdy wskazywałem, że UE chce wprowadzić tzw. mechanizm praworządności po to, by blokować wydawanie środków europejskich na rzecz Polski. Motywowane byłoby to względami ideologicznymi, m.in. rzekomą homofobią oraz nieprzestrzeganiem wartości europejskich, które oznaczają np. wprowadzenie małżeństw homoseksualnych, adopcji dzieci przez takie pary czy też seksualizację w sferze edukacji - powiedział Ziobro podczas konferencji prasowej.

Zobacz wideo Michał Woś gościem Porannej rozmowy Gazeta.pl (17.09)

- Wielu twierdziło, że to nie może się stać. Ale wypowiedzi przewodniczącej i wiceprzewodniczącej Komisji Europejskiej wskazują, że takie właśnie są plany KE i Parlamentu Europejskiego. By stosować wobec polskiej demokracji tego rodzaju narzędzie przymusu oraz przemoc. Odbieranie nam ogromnych środków finansowych ma posłużyć jako element szantażu, wymuszający wprowadzenie zmian w obszarze społecznym, obyczajowym zgodnym z widzimisię elit europejskich - stwierdził minister sprawiedliwości. 

- To jest właśnie uderzenie w istotę demokracji. To zaprzeczenie demokracji. Nie zawaham się nawet powiedzieć, że jest to zamach na demokrację w wykonaniu elit unijnych. Ale polski rząd się na to się nie zgodzi i nie ulegnie tej demagogii. Będziemy twardo bronić polskiej racji stanu w sporze z tymi rozhisteryzowanymi elitami UE, które chciałyby z takich nienawistnych powodów narzucać nam swoją agendę wartości, nie licząc się z demokratycznym wyborem Polaków - wskazywał.

Ziobro podkreślił, że te zamiary polityków europejskich "znalazły swoje uzewnętrznienie w formie uchwalonej w czwartek rezolucji PE". Zaapelował też, by poszczególne kraje wspólnoty, w tym oczywiście Polska, nie wyraziły zgody na powiązanie praworządności z wydatkowaniem środków unijnych. - Naszym obowiązkiem jest sprzeciwienie się temu mechanizmowi. Solidarna Polska uczyni wszystko, by tak się stało - dodał. 

- Można wiele mocnych słów powiedzieć o rezolucji PE. Pokazuje ona, jak szeroko organy europejskie interpretują pojęcie tej tzw. praworządności, wskazując m.in. na sfery mediów, kultury czy edukacji, a nie tylko sądownictwa. To oznacza, że mechanizm praworządności miałby być maczugą służącym straszeniu Polski - ocenił minister sprawiedliwości.