Lekarze rodzinni oburzeni opinią Biura Rzecznika Praw Pacjenta. "Wstyd czytać takie wypowiedzi"

- Będziemy zwracać się do lekarzy POZ, aby tak jak ich koledzy na SOR-ach [Szpitalnych Oddziałach Ratunkowych - red.] i izbach przyjęć, byli otwarci i działali na rzecz pacjentów, zgodnie z powołaniem - zapowiedział Jarosław Chmielewski z Biura Rzecznika Praw Pacjenta. Na słowa urzędnika ostro zareagowali w mediach społecznościowych sami lekarze rodzinni. "Porozmawiajmy o zamkniętych rehabilitacjach, poradniach specjalistycznych, czy stomatologach. A może o przekładanych w nieskończoność zabiegach planowych" - odpowiedział jeden z nich.

W rozmowie z "Faktem" minister zdrowia skomentował ostatnie ustalenia gazety, mówiące o tym, że pacjenci godzinami czekają na teleporadę lub nie mogą dodzwonić się do rejestracji, by umówić się na wizytę ze specjalistą. Szef resortu zaapelował do lekarzy, by otworzyli swoje gabinety dla osób potrzebujących konsultacji.

"Lekarz Podstawowej Opieki Zdrowotnej to lekarz pierwszego kontaktu i do tego pierwszego kontaktu, w przychodni, musimy powrócić [...]. Teleporada była i jest skutecznym narzędziem konsultacji lżejszych schorzeń, która sprawdziła się w czasie lockdownu kraju. Dziś jednak jesteśmy już na innym etapie walki z epidemią. Potrzeba nam powrotu do lekarza w celu skutecznej diagnostyki, nie tylko COVIDu-19, ale również innych schorzeń, które późno wykryte będą dawały mniejsze szanse na wyleczenie" - ocenił Adam Niedzielski.

Zobacz wideo Adam Niedzielski i Zbigniew Rau dołączyli do rządu. Duda: "Kontynuacja i wielkie wyzwania"

Szef resortu zdrowia dodał, że dostrzega problemy, z jakimi zmagają się w ostatnim czasie pacjenci. Przyznał też, że niepokoi go coraz większa liczba zgłoszeń i skarg składanych w NFZ na gabinety lekarzy podstawowej opieki zdrowotnej. "Nie ma i nie będzie mojej zgody na to, by pacjenci w Polsce byli diagnozowani wyłącznie w oparciu o teleporadę, to bowiem wypacza samą jej ideę. Nie ma mojej zgody byśmy zrezygnowali z kontaktu bezpośredniego z chorym" - mówił minister. Zaznaczył też, że COVID-19 nie jest jedyną chorobą, która zagraża zdrowiu pacjentów. 

Przedstawiciel Rzecznika Praw Pacjenta: Będziemy apelować do lekarzy POZ, by działali zgodnie z powołaniem

W czwartek Filip Nowak, p.o. prezesa Narodowego Funduszu Zdrowia (wcześniej na jego czele stał Niedzielski), spotkał się z przedstawicielami Związku Powiatów Polskich i Ogólnopolskiego Związku Pracodawców Szpitali Powiatowych. Tematem rozmowy była m.in. jesienna strategia walki z epidemią koronawirusa. 

- Intensywnie rozmawiamy z przedstawicielami szpitali o szczegółach jesiennej strategii Ministerstwa Zdrowia dotyczącej walki z epidemią. Wyjaśniamy m.in. sposoby finansowania szpitali powiatowych w dobie COVID-19 - powiedział po spotkaniu Nowak. - Szpitale powiatowe są na pierwszej linii. Trafią do nich pacjenci z podejrzeniem choroby - dodał. 

- Chcemy, aby odpowiedzialność za pacjenta, szczególnie w dobie epidemii, dotyczyła wszystkich szczebli: od POZ, przez AOS [Ambulatoryjną Opiekę Specjalistyczną - red.], po szpitale. Pacjent nie może być pozostawiony sam sobie, dlatego ważną rolę musi odegrać tu POZ - stwierdził Waldemar Malinowski, prezes zarządu OZPSP.

Podczas briefingu głos zabrał również Jarosław Chmielewski z Biura Rzecznika Praw Pacjenta, "Będziemy zwracać się do lekarzy POZ, aby tak jak ich koledzy na SOR-ach [Szpitalnych Oddziałach Ratunkowych - red.] i izbach przyjęć, byli otwarci i działali na rzecz pacjentów, zgodnie z powołaniem" - zapowiedział. 

Ostra reakcja lekarzy rodzinnych na słowa Chmielewskiego. "Wstyd czytać takie wypowiedzi"

Wypowiedź Chmielewskiego spotkała się w mediach społecznościowych ze sporą falą krytyki, przede wszystkim ze strony lekarzy. Co istotne, nie podzielają oni też przytoczonej wcześniej opinii szefa resortu zdrowia Andrzeja Niedzielskiego.

"Skąd ten atak na POZ? Moja przychodnia przyjmuje w sposób otwarty od czerwca, jak wiele innych. Porozmawiajmy o zamkniętych rehabilitacjach, poradniach specjalistycznych, czy stomatologach. A może o przekładanych w nieskończoność zabiegach planowych. Znowu divide et impera ["dziel i rządź" - red.]?" - tak wpis z wypowiedzią Chmielewskiego skomentował Maciej Biardzki, lekarz, publicysta, a w przeszłości zastępca dyrektora DOW NFZ ds. medycznych.

"Wstyd czytać takie wypowiedzi. Pojedyncze POZ stanowią problem, więc naganiamy jedną część środowiska na drugą. Wstyd. Nie tak powinno wyglądać zarządzanie systemem ochrony zdrowia" - napisał na Twitterze Mikołaj Sinica z Naczelnej Rady Lekarskiej i Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Lekarzy. 

"Codziennie konsultuję pacjentów, przyjmuję ich osobiście w praktyce, szczepię, diagnozuje, zlecam badania profilaktyczne, edukuje i czuję się urażony kolejną wypowiedzią szkalującą lekarzy pracujących w POZ. Nie zgadzam się na budowanie antagonizmów w środowisku!" - to z kolei wpis Dominika Lewandowskiego, prezesa organizacji Młodzi Lekarze Rodzinni, działającego w ramach Kolegium Lekarzy Rodzinnych w Polsce.

"Jeżeli Pan Jarosław Chmielewski uważa, że jako lekarz POZ nie działam na rzecz pacjentów i działam niezgodnie z powołaniem, to niech to udowodni albo przeprosi, jeśli nie ma podstaw do podważania mojej postawy. Podobnej reakcji oczekuję od NFZ" - tak na słowa przedstawiciela Rzecznika Praw Pacjenta zareagował Tomasz Zieliński, prezes Lubelskiego Związku Lekarzy Rodzinnych-Pracodawców.