Patryk Jaki mówi, że w Polsce nie ma "stref anty-LGBT". Starł się z Ochojską. "Kłamie w europarlamencie"

- W Polsce nie ma żadnych stref anty-LGBT. Lewicowi aktywiści zrobili żart i państwo się na to nabrali - przekonywał Patryk Jaki podczas poniedziałkowego wystąpienia w Parlamencie Europejskim. Na jego słowa zareagowała Joanna Ochojska. "Poseł Patryk Jaki kłamie w europarlamencie. [...] Proszę bardzo np. Zamość, Końskawola, Skierniewice. Takich miast, miasteczek jest więcej" - napisała, zamieszczając zdjęcia zrobione przez aktywistę Bartosza Staszewskiego. Jaki zarzuca jej jednak kłamstwo. Jak jest naprawdę?

Nie milkną echa dyskusji o praworządności w Polsce, która odbyła się w poniedziałek w Parlamencie Europejskim - przedstawiciele PE z różnych krajów zabierali głos w sprawie - jak podkreślali - łamanych w Polsce praw mniejszości, ataków na osoby LGBT i języka nienawiści stosowanego wobec nich m.in. przez wysokich rangą polskich polityków. Głos zabrał wówczas m.in. europoseł PiS Patryk Jaki, który przekonywał innych parlamentarzystów, że "w Polsce nie ma stref wolnych od LGBT". - W Polsce nie ma żadnych stref wolnych od LGBT. Jest tylko wasz lewicowy działacz, który tworzy te tabliczki, nielegalnie je wiesza i wysyła wam zdjęcia. A wy w to wierzycie. Wzywam was do zachowania powagi waszych urzędów! - mówił Jaki. W odpowiedzi wiceprzewodnicząca komisji Vera Jourowa stwierdziła później. - W Unii nie ma miejsca na dyskryminację. Musimy jasno powiedzieć, że środki unijne nie trafią do Polski, jeśli będą naruszane podstawowe prawa grup LGBT.

Zobacz wideo Jaki krzyczy w PE: Wszystko, co nie jest lewicowe, jest uznawane za naruszanie praworządności. W Polsce nie ma żadnych stref anty-LGBT

Patryk Jaki twierdzi, że w Polsce "nie ma stref wolnych od LGBT". Jak jest? Wyjaśniamy

Wypowiedź Jakiego była żywo komentowana w mediach społecznościowych - wiele osób zarzuciło europosłowi PiS, że mija się z prawdą, mówiąc, że w Polsce nie ma tzw. stref anty-LGBT. Wśród nich była m.in. europosłanka Janina Ochojska, która napisała na Twitterze: "Poseł Patryk Jaki kłamie w europarlamencie, że w Polsce nie ma 'stref wolnych od LGBT'. Że to tylko oczernianie Polski. Proszę bardzo np. Zamość, Końskowola, Skierniewice. Takich miast, miasteczek jest więcej". Jaki odpowiedział jej słowami: "Dobre. Pani poseł pisze, że 'Jaki kłamie', że nie ma w Polsce 'Stref wolnych od LGBT'. Na dowód podaje wymyśloną i przyklejoną ze złamaniem prawa przez jej kolegę tabliczkę".

O co chodzi i kto ma rację? Faktem jest, że ponad 100 gmin i miast w Polsce przyjęło zapisy projektu organizacji Ordo Iuris oficjalnie nazwanego jako Samorządowa Karty Praw Rodzin. W nazwie dokumentu istotnie nie ma słowa "anty-LGBT", ale eksperci i działacze organizacji walczących o prawa mniejszości w Polsce wskazują zgodnie, że w praktyce zapisy tych uchwał sprowadzają się do dyskryminacji osób LGBT. Uchwalano je m.in. głosami lokalnych polityków PiS w niektórych sejmikach wojewódzkich, w radach 18 powiatów oraz w 16 gminach w Polsce.

Uchwały te nie mają skutków prawnych - są uważane za symboliczne, ale niektóre sądy potwierdziły już, że przyczyniają się do stygmatyzacji części społeczeństwa. Znajdują się w nich wytyczne, które mówią m.in. o tym, że środki publiczne nie powinny być przekazywane na projekty, które podważają instytucję małżeństwa jako związku kobiety i mężczyzny. Podczas przyjmowania uchwał w wielu samorządach radni wprost odnosili się do tego, że są "przeciwni ideologii LGBT" [sformułowanie "ideologia LGBT" nie ma żadnego umocowania w wiedzy naukowej, eksperci wskazują, że jego używanie prowadzi do dehumanizacji - red.]. Z kolei Przemysław Czarnek (dziś poseł PiS, wcześniej wojewoda lubelski) przyznawał medale samorządom, w których uchwały zostały przyjęte.

W niektórych przypadkach radni deklarowali, że przyjmują rezolucje, bo chcą "bronić systemu edukacji przed propagandą LGBT zagrażającą prawidłowemu rozwojowi młodego pokolenia" (tak było m.in. w sejmiku małopolskim). Wskazywano także, że "tu nie chodzi o ludzi, a bliżej nieokreślona 'ideologia LGBT' narusza podstawowe wolności i prawa". Do tego niektóre rady miejskie poszły "za ciosem" i na fali przyjmowania uchwał wydały oświadczenia - i tak np. Rada Miejska w Przemyślu w dokumencie z sierpnia 2019 roku wyraziła "sprzeciw wobec promocji i afirmacji ideologii tak zwanych ruchów LGBT". 

Czytaj więcej: "Ideologia zboczeństwa", "homoterror". Działacze zebrali wypowiedzi radnych ws. stref "wolnych od LGBT"

Z powyższych względów w kontekście mówienia o przyjętych przez samorządy uchwałach używane jest także sformułowanie "uchwały anty-LGBT" bądź "strefy wolne od LGBT", a nie tylko "Samorządowa Karta Praw Rodziny".

Symboliczne tabliczki i realne uchwały samorządów

Patryk Jaki odniósł się do tymczasowych tabliczek, które sfotografował aktywista Bartosz Staszewski w ramach akcji uświadamiającej antydyskryminacyjne działania w części samorządów. Żeby unaocznić problem, aktywista przygotował symboliczne plakietki wjazdu do miast, w których przyjęto tzw. uchwały anty-LGBT. To właśnie ich zdjęcia zamieściła w mediach społecznościowych Janina Ochojska. Staszewski nie ukrywał, że jego tabliczki nie są oficjalnymi oznaczeniami miast - podkreślał jedynie, że ma to zwrócić uwagę na dyskryminację, bo w tych miastach i gminach dokumenty o wydźwięku dyskryminującym społeczność LGBT faktycznie zostały przyjęte.

Dwóch młodych działaczy Porozumienia, członek gabinetu politycznego wicepremiera Jarosława Gowina i pracownik biura ministra cyfryzacji Marka Zagórskiego chcieli nawet złożyć zawiadomienie do prokuratury ws. nielegalnego postawienia znaków. Zwolennicy akcji przekonywali z kolei, że happening to wyłącznie nazwanie obowiązującej rzeczywistości. Samo sformułowanie "stref wolnych od LGBT" spopularyzowała natomiast "Gazeta Polska", która w ubiegłym roku do jednego ze swoich wydań dołączyła naklejki z takim napisem oraz z symbolem przekreślonej flagi. Sąd nakazał wycofanie tego wydania "GP" z dystrybucji.

Czytaj więcej: W "strefach wolnych od LGBT" mieszka już 30 proc. Polaków. Ale oburzenie wywołują tabliczki, nie homofobia