Bodnar o wyborze nowego RPO. "Wystarczy zrezygnować z politycznych zamiarów w odniesieniu do instytucji"

- Do czasu zakończenia urzędowania nie mogę się wiązać, czy nie mogę wykazywać jakichś deklaracji politycznych - powiedział Adam Bodnar w rozmowie z Jackiem Gądkiem. Jak dodał, z prawnego punktu widzenia teraz powinno się odbyć głosowanie nad jedyną kandydatką na Rzecznika Praw Obywatelskich Zuzanną Rudzińską-Bluszcz.

Przez ostatnie pięć lat Adam Bodnar pełnił funkcję Rzecznika Praw Obywatelskich. Jego następca powinien zostać wybrany do 10 sierpnia, ale Prawo i Sprawiedliwość nie zgłosiło swojego kandydata. Obecnie jedyną kandydatką jest Zuzanna Rudzińska-Bluszcz, którą popiera opozycja w Sejmie.

W rozmowie z Gazeta.pl Bodnar wyjaśnił, że jest Rzecznikiem Praw Obywatelskim, który skończył kadencję ale do czasu powołania nowego RPO będzie pełnić tę funkcję.

Myślę, że politycy prędzej, czy później doprowadzą jednak do skutecznego wyboru. To nie jest takie trudne. Wystarczy pójść na kompromis. Wystarczy zrezygnować, być może, z jakichś politycznych mocnych zamiarów w odniesieniu do instytucji rzecznika i dogadać się z Senatem. Myślę, że jedno spotkanie między marszałkami Sejmu czy Senatu pewnie załatwiłoby problem

- powiedział Adam Bodnar. Został również zapytany o to, jak z perspektywy prawnej wygląda teraz sytuacja z wyborem RPO.- Z punktu przepisów to oznacza, że musi zostać przeprowadzone głosowanie nad kandydaturą pani mecenas Rudzińskiej-Bluszcz, bo ona jest jedyną formalnie i poprawnie zgłoszoną kandydatką - wyjaśnił Bodnar.

"Do czasu zakończenia urzędowania nie mogę się wiązać, czy nie mogę wykazywać jakichś deklaracji politycznych"

Adam Bodnar powiedział także, że jeżeli przez pięć lat kadencji Rzecznika Praw Obywatelskich "by przemknęła mu myśl przez głowę" żeby zaangażować się w politykę, to "nie mógłby o tym mówić".

Do czasu zakończenia urzędowania nie mogę się wiązać, czy nie mogę wykazywać jakichś deklaracji politycznych. Od początku mówiłem, to jest całe bite pięć lat sprawowania funkcji i po to nie kandydowałem też na drugą kadencję, żeby nie stwarzać takiego wrażenia na koniec, że teraz mam się uśmiechać do tych czy innych polityków, żeby mnie poparli

- zaznaczył. Dodał, że ze strony ugrupowań politycznych nie było "podchodów", aby ich wsparł albo zaangażował się po ich stronie. 

Ja nie wiem, dlaczego całe życie publiczne jest sprowadzane do tego, że aby być uznawanym za osobę, która ma wpływ na życie publiczne, to trzeba być koniecznie związanym z taką czy inną partią bądź sympatyzować z taką czy inną partią. Ja wszystkim partiom służę swoją radą

- powiedział.

Polecane dla Ciebie