Bosak o fermach: widziałem tysiące zadbanych, szczęśliwych zwierząt. Szybka riposta Piaseckiego

- Jeśli zwierzęta mają codzienną opiekę, to według mnie nie jest to hodowla przemysłowa a tradycyjna. Właśnie tak wygląda hodowla zwierząt futerkowych. Gdyby wyglądała inaczej, to nie miałyby one ładnego futra i byłyby nic niewarte - powiedział w "Kawie na ławę" Krzysztof Bosak. - Proszę poczytać analizy dotyczące ładnego futra. Dowie się pan, że zwierzę żyjące w fatalnych warunkach może mieć ładne futro - odpowiedział prowadzący program Konrad Piasecki.

We wtorek 8 września prezes PiS Jarosław Kaczyński zapowiedział "Piątkę dla zwierząt", czyli projekt ustawy dotyczący zwiększonej ochrony praw zwierząt. Przepisy przygotowane przez Forum Młodych Prawa i Sprawiedliwości mówią m.in. o zakazie hodowli zwierząt futerkowych, ograniczeniu uboju rytualnego, częstszych kontrolach w schroniskach i zakazie trzymania zwierząt na krótkiej uwięzi. W piątek propozycja nowych przepisów trafiła do Sejmu. 

Bosak: Na fermie widziałem tysiące zadbanych, szczęśliwych zwierząt

Pomysł likwidacji ferm zwierząt futerkowych (przede wszystkim norek amerykańskich) od początku krytykują politycy Konfederacji. Swoje argumenty przeciw "Piątce dla zwierząt" przedstawił w "Kawie na ławę" przedstawił poseł tej partii Krzysztof Bosak

- Według nauki chrześcijańskiej hodowanie zwierząt jest godziwym sposobem zarabiania, a zwierzęta można wykorzystywać na skóry, futra czy pożywienie. Należy oczywiście o nie dbać - stwierdził były kandydat na prezydenta

- Przez pokolenia sądziliśmy, że życie godne, to gdy zwierzę jest zadbane i nakarmione. A teraz nastąpiła projekcja potrzeb psychologicznych i społecznych człowieka na zwierzęta. Bez żadnych dowodów naukowych - mówił Bosak w TVN24. 

Zobacz wideo Bielan o projekcie Kaczyńskiego dot. ochrony praw zwierząt

Podkreślił też, że skutki ustawy zaproponowanej przez PiS odczuje nie tylko branża futrzarska, ale i producenci mięsa. - Ta ustawa nie dotyczy wyłącznie hodowli zwierząt futerkowych, ale i uboju rytualnego. Tym samym uderzy w eksport polskiego drobiu - a to już jest kilka miliardów euro - czy bydła. Gdyby konsekwentnie dopracować projekty PiS-u, wycięlibyśmy się ze wszystkich rynków eksportowych. Jeśli jakaś branża rozwija się zgodnie z polskim i unijnym prawem, to jej delegalizacja jest gangsterstwem - ocenił. 

Bosak: Gdyby na fermach zwierzęta nie byłyby doglądane, nie miałyby ładnego futra

W "Kawie na ławę" Bosak oznajmił, że w sobotę odwiedził z jedną z ferm zwierząt futerkowych na Mazowszu. - Uważam, że te opowieści o krwawym biznesie czy uciążliwości dla okolicznych mieszkańców, nijak mają się do rzeczywistości. Nie pachniało tam inaczej niż w kurniku należącym do mojego dziadka. Na fermie widziałem tysiące zadbanych zwierząt, szczęśliwych zwierząt - relacjonował.

- Słowo "przemysłowa" [hodowla - red.] brzmi strasznie. Ale jeśli mamy po dwa zwierzęta w klatce i są one codziennie doglądane, to w jakim sensie ta produkcja jest przemysłowa? A właśnie takie chcemy zlikwidować. Dla mnie przemysłowa hodowla, to taka, gdy zwierzęta są stłoczone i zaopatruje je maszyna. Jeśli zwierzęta mają codzienną opiekę to według mnie nie jest to hodowla przemysłowa a tradycyjna - tłumaczył Bosak. 

Prowadzący program Konrad Piasecki zripostował, że tradycyjną hodowlą zwierząt - w tym przypadku kur - zajmował się raczej wspomniany już dziadek polityka.

- I właśnie tak wygląda hodowla zwierząt futerkowych. Gdyby wyglądała inaczej, to nie miałyby one ładnego futra i byłyby nic niewarte - zapewnił Bosak. 

- Nie no, proszę poczytać analizy dotyczące ładnego futra. Dowie się pan, że zwierzę żyjące w fatalnych warunkach też może mieć ładne futro - odpowiedział Piasecki.  

Więcej o: