Pawlak w ogniu pytań senatorów. Mówił o "plecakach ze środkami farmakologicznymi"

- Moje zgłoszenie jest na podstawie zgłoszenia rodzica. To, czy dotyczy to transaktywistów, czy edukatorów, bada prokuratura. Podobnie jak to, z jakich serwerów korzystali i w jaki sposób dzieciom te środki [na zmianę płci - red.] pakowali. Widziałem takie plecaki z tymi środkami - powiedział w Senacie Rzecznik Praw Dziecka Mikołaj Pawlak. Dodał, że środkiem farmakologicznym, jaki rzekomo mieli podawać dzieciom edukatorzy seksualni, był estrogen.

Senatorowie wysłuchali w piątek sprawozdania Rzecznika Praw Dziecka za ubiegły rok. Na początku Mikołaj Pawlak podkreślił, że 2019 r. był był pierwszym pełnym rokiem pełnienia przez niego "tej zaszczytnej funkcji - służby na rzecz dzieci". 

- Dzieckiem jest osoba, istota ludzka od poczęcia do osiemnastego roku życia. Ten aspekt, jakże podstawowy i istotny, niestety ciągle budzi wątpliwości, a przypominanie o tym podstawowym prawie człowieka budzi ataki - powiedział Pawlak.

Zobacz wideo Kontrowersyjne wypowiedzi Rzecznika Praw Dziecka. Czy powinien przeprosić albo ustąpić ze stanowiska?

Rzecznik Praw Dziecka: Naturalnym środowiskiem i miejscem jego rozwoju jest rodzina

- Jako Rzecznik Praw Dziecka mam w szczególności stać na straży prawa dziecka do życia i zdrowia, do wychowania w rodzinie, do godziwych warunków socjalnych oraz do prawa do nauki. Podejmuję też działania zmierzające do ochrony dzieci przed przemocą, okrucieństwem, deprawacją, wyzyskiem, zaniedbaniem i każdym innym złym traktowaniem. Szczególną troską otaczam dzieci niepełnosprawne - dodał. 

Pawlak podkreślił też, że "przy wykonywaniu swoich uprawnień kieruje się dobrem dziecka i bierze pod uwagę, że naturalnym środowiskiem i miejscem jego rozwoju jest rodzina". Poinformował też, że jego biuro pracuje też nad nowelizacją ustawy o nieletnich.

Senat. Pawlak tłumaczył się ze słów nt. edukatorów seksualnych. "Widziałem plecaki z tymi środkami"

Po przemówieniu Pawlaka głos zabrali senatorowie, którzy powrócili do kontrowersyjnych słów Rzecznika Praw Dziecka na temat edukatorów seksualnych. Na początku września w rozmowie z TVN24 stwierdził on bowiem, że "zdarza się, że [edukatorzy seksualni - przyp. red.] wychwytują dziecko gdzieś rozchwiane, zaniedbane i dają mu środki farmakologiczne, żeby zmieniać jego płeć". Powołał się przy tym na bliżej nieokreśloną sytuację, która miała mieć miejsce w Poznaniu.

Wypowiedź Pawlaka wzbudziła wiele kontrowersji, m.in. opozycja zapowiedziała, że złoży wniosek o odwołanie go z pełnionej funkcji. Urzędnik skierował natomiast zawiadomienie do prokuratury w sprawie nielegalnej sprzedaży leków wspomagających modyfikację płci osobom małoletnim.

Senator PO Jolanta Hibner zapytała Pawlaka, o jakich konkretnie środkach farmakologicznych wówczas mówił oraz czy w tej sprawie zgłosili się do niego zaniepokojeni rodzice. 

"Chodzi o środek farmakologiczny, estrogen, który przyczynia się do zmiany płci. Moje zgłoszenie jest na podstawie zgłoszenia rodzica. To, czy dotyczy to transaktywistów, czy edukatorów, bada prokuratura. Podobnie jak to, z jakich serwerów korzystali i w jaki sposób dzieciom te środki [na zmianę płci -red.] pakowali. Widziałem takie plecaki z tymi środkami - powiedział Pawlak, cytowany przez "Gazetę Wyborczą"

- Poruszyłem bardzo istotny problem tabletek powodujących zmianę płci, proszę go nie trywializować. Chyba wszyscy się zgodzimy, że nie chcielibyśmy, by nasze dzieci padły ofiarą nielegalnego obrotu jakimikolwiek lekami - mówił.

Dzień wcześniej, na antenie Radia Poznań, urzędnik tłumaczył, że w wywiadzie telewizyjnym użył jedynie "skrótu myślowego", a opisywana przez niego sytuacja nie miała miejsca w szkołach. - Wskazałem tylko na dwie podstawowe sprawy. Na proceder nielegalnej sprzedaży środków hormonalnych dzieciom i o tym zawiadomiłem prokuraturę - podkreślił. 

>>>Pawlak tłumaczy się ze słów o podawaniu dzieciom leków na zmianę płci. "Użyłem skrótu myślowego"

Inna senator PO, Alicja Chybicka, próbowała się natomiast dowiedzieć, czy Rzecznik dba o los wszystkich dzieci, niezależnie od koloru skóry, oraz z pomocy jakich ekspertów korzysta.

"Nie różnicuję dzieci. Nie pytam o kolor skóry, wyznanie, pochodzenie, narodowość. Przykłady? Występowałem w obronie Rosjanina, który przyjechał tranzytem, tak samo broniłem szwedzkiego chłopca (nie pytałem, jakiego jest wyznania), tak samo rodziny Czeczenów, którzy są muzułmanami" - odpowiedział. 

Więcej o: