Plan zamachu na zastępcę Zbigniewa Ziobry. Bogdan Święczkowski: Przestępcami miał motywować strach

Zastępca Zbigniewa Ziobry prokurator krajowy Bogdan Święczkowski opowiedział o motywach przestępców, którzy zostali oskarżeni o planowanie zamachu na jego życie. Mówił także o tym, czy prokuratura pomaga partii rządzącej w politycznych rozgrywkach.

Prokurator krajowy i pierwszy zastępca prokuratora generalnego Bogdan Święczkowski udzielił wywiadu "Gazecie Polskiej". Mówił w nim m.in. o zamachu na niego, o którego planowanie oskarżono dwóch mężczyzn. Zastępca Zbigniewa Ziobry stwierdził, że przestępcami prawdopodobnie kierował strach.

"O ile wiem, plan zabicia mnie został ujawniony w toku sprawy dotyczącej korupcji w zakładzie karnym. Okazało się, że dwóch osadzonych podjęło działania, by się mnie pozbyć. [...] W przeszłości doprowadziłem do skazania za zabójstwo i usiłowanie zabójstwa jednego z osadzonych, którzy organizowali na mnie zamach. Wydaje się, że głównym motywem planowanej na mnie zbrodni były obawy tego mężczyzny, że jako prokurator krajowy mogę doprowadzić do podjęcia jeszcze innej sprawy przeciwko niemu - o usiłowanie jeszcze innego zabójstwa - którą kiedyś prowadziłem, a która została umorzona, gdy przejął ją inny prokurator" - powiedział Święczkowski, zaznaczając, że gdyby osadzony został skazany prawomocnym wyrokiem w tej sprawie, prawdopodobnie spędziłby w więzieniu resztę swojego życia. 

PiS wykorzystuje prokuraturę do politycznych rozgrywek? Bogdan Święczkowski zaprzeczył

Zastępca Zbigniewa Ziobry został zapytany o medialne doniesienia na temat wykorzystywania prokuratury do szargania wizerunku polityków niesprzyjających obecnej władzy. O prowadzeniu śledztw "bez końca" pisał m.in. Onet

"Tuż po przejęciu władzy, Prawo i Sprawiedliwość przeprowadziło wielki audyt poprzednich rządów, który zaowocował wieloma zawiadomieniami do prokuratury. Zarzuty mieli wkrótce usłyszeć najpotężniejsi ludzie związani z poprzednią ekipą, a gwarantem tego rozliczenia miała być prokuratura zarządzana przez Zbigniewa Ziobrę. Okazuje się jednak, że wiele z tych medialnych śledztw utknęło w prokuraturze na lata, niektóre nigdy nie ruszyły, a jeszcze inne zakończyły się umorzeniami lub zostały odrzucone przez sąd" - czytamy w artykule Mateusza Baczyńskiego i Janusza Schwertnera. 

Bogdan Święczkowski zaprzeczył diagnozie dziennikarzy, stwierdzając, że wiele oskarżonych polityków zostało już skazanych, a w sprawach przedstawiono akty oskarżenia. Stwierdził także, że "dla prokuratora ważny jest Kodeks karny, a nie legitymacja partyjna" i wspomniał sprawy senatora PiS Stanisława K. oraz rzecznika prasowego MON w poprzednim rządzie Bartłomieja M.

"Na ich przykładzie widać, że prokuratury nie interesuje przynależność polityczna podejrzanych, lecz jedynie ich czyny. [...[] Osoby, które wysuwają polityczne zarzuty, o których pani mówi, nie mają więc pojęcia, jak naprawdę działa prokuratura" - powiedział Święczkowski. 

Zobacz wideo Tarcia w Zjednoczonej Prawicy? „Każda formacja zabiega o swój interes”
Więcej o: