Polska zaakceptowała kandydaturę na nowego ambasadora Niemiec

Polsko-niemiecki konflikt został zażegnany. Arndt Freytag von Loringhoven zostanie ambasadorem Niemiec w naszym kraju. Właśnie pakuje walizki - poinformował dziennikarz "Gazety Wyborczej" Bartosz T. Wieliński powołując się na swoje źródła w niemieckiej dyplomacji.

"Arndt Freytag von Loringhoven jeszcze w tym tygodniu przyjedzie do Warszawy, by objąć niemiecką ambasadę. Po prawie trzech miesiącach wahania i mimo zastrzeżeń Jarosława Kaczyńskiego polski MSZ postanowił udzielić mu tzw. agrément" - napisał w artykule na Wyborcza.pl Wieliński.

Arndt Freytag von Loringhoven (ur. 1956 r.) jest niemieckim dyplomatą i urzędnikiem państwowym.  W latach 2007–2010 był wicedyrektorem Federalnej Służby Wywiadowczej (BND), a w latach 2014-2016 ambasadorem Niemiec w Czechach. W 2016 r. został pierwszym w historii zastępcą sekretarza generalnego NATO ds. wywiadu i bezpieczeństwa.

Zobacz wideo Morawiecki: Nie możemy doprowadzić do zewnętrznych interwencji na Białorusi

Arndt Freytag von Loringhoven obejmie stanowisko ambasadora Niemiec w Polsce. Spór trwał od trzech miesięcy

Spór o nowego ambasadora Niemiec w Polsce trwał już od trzech miesięcy. Freytag von Loringhoven - którego kandydaturę wysunięto już w maju - nie mógł objąć stanowiska ambasadora Niemiec w Polsce, ponieważ nie otrzymał stosownej zgody (agrément) od strony polskiej. Dotychczasowy niemiecki ambasador, Rolf Nikel, zakończył swoją misję w Polsce wraz z początkiem lipca. Tak więc przez dwa miesiące strona niemiecka nie miała swojego przedstawiciela w Warszawie. 

- Procedury miały miejsce zgodnie z konwencją wiedeńską, zgodnie z dobrymi obyczajami dyplomatycznymi. Może rzeczy dość długo się przeciągały, ale takie rzeczy się zdarzają, także proszę o wyrozumiałość - mówił w piątek nowy szef polskiej dyplomacji Zbigniew Rau. Dodał, że ambasador Niemiec "zawsze był i będzie" w Polsce. Zaapelował także o cierpliwość. 

Jak opisywała"Rzeczpospolita", przyczyną braku porozumienia była kwestia "wrażliwości historycznej" - wszystko dlatego, że ojcem kandydata na ambasadora był Bernd Freytag von Loringhoven, oficer Wehrmachtu, który jako adiutant szefa sztabu Naczelnego Dowództwa Wojsk Lądowych wielokrotnie uczestniczył w odprawach z udziałem Adolfa Hitlera.

>>>Niemiecki ambasador w Polsce nadal bez akceptacji MSZ. "Rz": Interweniował Jarosław Kaczyński

Sam Freytag von Loringhoven wielokrotnie podkreślał, że jest zdecydowanym antynacjonalistą i antyfaszystą, a "nazistowskie Niemcy popełniły zbrodnie o bezprecedensowej brutalności i skali, których Polska była pierwszą ofiarą". 

"Czynienie wstrętów nominacji ambasadorskiej, z powodu przeszłości ojca kandydata, jest samo w sobie absurdalne. A to, że ojciec/dziadek jakiegokolwiek niemieckiego dyplomaty był w Wehrmachcie, wydaje się - zważywszy historię Niemiec - raczej powszechne niż niezwykłe" - tak zamieszanie z udziałem nowego ambasadora Niemiec skomentował kilka dni temu Konrad Piasecki, dziennikarz TVN24.

>>>Spór o nowego ambasadora Niemiec. Rau komentuje: Wielką cnotą dyplomacji jest dyskrecja

Więcej o: