Niemiecki ambasador w Polsce nadal bez akceptacji MSZ. "Rz": Interweniował Jarosław Kaczyński

Niemcy tygodniami czekają na zgodę polskiego Ministerstwa Spraw Zagranicznych w sprawie powołania nowego ambasadora w Polsce. Na to stanowisko zaproponowano Arndta Freytaga von Loringhovena, ale teraz - jak informuje "Rzeczpospolita" - strona Polska blokuje kandydaturę, a w sprawie zaoponował sam Jarosław Kaczyński. Wszystko ze względu na przeszłość von Loringhovena, którego ojciec był oficerem Wehrmachtu.

Strona niemiecka od tygodni stara się o akceptację nowego ambasadora Niemiec w Polsce. Na to stanowisko po akceptacji kanclerz Angeli Merkel zaproponowano barona Arndta Freytaga von Loringhovena, niemieckiego dyplomatę i urzędnika państwowego, a od 2016 roku pierwszego w historii zastępcę sekretarza generalnego NATO ds. wywiadu i bezpieczeństwa (dał się poznać jako zwolennik bliskich relacji z USA, krytykował też działania Kremla ws. państw Europy Wschodniej). Rozmowy rozpoczęto jeszcze przed wyborami prezydenckimi - początkowo media informowały nawet, że nowy ambasador rozpocznie misję dyplomatyczną już z początkiem lipca.

Zobacz wideo W rządzie nastąpią zmiany personalne i strukturalne

Niemiecki ambasador w Polsce wciąż bez akceptacji MSZ. "Rz": Interweniował Kaczyński

Kandydatura von Loringhovena wciąż nie uzyskała jednak akceptacji strony polskiej. Jak opisuje "Rzeczpospolita", przyczyną braku porozumienia jest kwestia "wrażliwości historycznej" - wszystko dlatego, że ojcem kandydata na ambasadora był Bernd Freytag von Loringhoven, oficer Wehrmachtu, który jako adiutant szefa sztabu Naczelnego Dowództwa Wojsk Lądowych wielokrotnie uczestniczył on w odprawach z udziałem Adolfa Hitlera.

Sam Arndt Freytag von Loringhoven wielokrotnie podkreślał, że jest zdecydowanym antynacjonalistą i antyfaszystą, a "nazistowskie Niemcy popełniły zbrodnie o bezprecedensowej brutalności i skali, których Polska była pierwszą ofiarą". Mimo to strona polska sprzeciwia się jego akceptacji do tego stopnia, że w sprawie miał interweniować nawet prezes PiS, Jarosław Kaczyński.

Z naszych informacji wynika, że choć formalnie zgodę na pełnienie misji wydaje MSZ, to w proces ten zaangażowały się inne ośrodki. Sam Jarosław Kaczyński miał uznać, że pełnienie przez dyplomatę o podobnych korzeniach rodzinnych misji nad Wisłą budzi ogromne zastrzeżenia. Prawicowe media ruszyły z negatywną kampanią przeciw przyszłemu ambasadorowi

- czytamy w "Rzeczpospolitej".

W poniedziałkowym dzienniku "Süddeutsche Zeitung" stwierdzono, że "w niemieckim MSZ narasta zdumienie sytuacją".