Alaksandr Łukaszenka o zakusach Zachodu na Białoruś. Szef gabinetu Andrzeja Dudy odpowiada

Szef gabinetu prezydenta Krzysztof Szczerski wyraził zdziwienie sugestiami białoruskiej propagandy, jakoby Polska miała zamiar naruszać integralność terytorialną tego państwa. Wcześniej tego dnia prezydent Białorusi ostrzegał przed kolorową rewolucją i mówił m.in., że "są tacy, którzy chcą odciąć kawałek tej ziemi, zwłaszcza zachodniej".

- Polska jest państwem, które konsekwentnie na arenie międzynarodowej opowiada się za prymatem prawa międzynarodowego w relacjach między państwami - oświadczył szef gabinetu prezydenta. - Przestrzeganie prawa międzynarodowego jest, w naszym przekonaniu, podstawą pokoju na świecie. Fundamentem tego prawa jest zasada suwerenności i integralności terytorialnej państw. Polska broni tej zasady na forum ONZ i realizuje ją w swojej polityce zagranicznej, broniąc państw naszego regionu przed imperializmem i agresją naruszającymi te zasady.

Dlatego jest dla nas zasmucające i zadziwiające, że w propagandzie władz Białorusi pojawiają się sugestie, jakoby Polska miała zamiar naruszać integralność terytorialną tego państwa. Polska nie miała i nie ma takich zamiarów. Przeciwnie, jak zostało to ogłoszone w stanowisku Prezydentów Grupy Wyszehradzkiej, wzywamy wszystkie państwa do nienaruszania suwerenności Białorusi w jakiejkolwiek formie

- oświadczył Krzysztof Szczerski.

Zobacz wideo Brutalne starcia białoruskiej policji z protestującymi. Trwają strajki mieszkańców po sfałszowanych wyborach prezydenckich

Alaksandr Łukaszenka o kolorowej rewolucji i zachowaniu całości terytorialnej kraju

Wcześniej w sobotę podczas spotkania ze swoimi zwolennikami w Grodnie Alaksandr Łukaszenka, oświadczył, że "na zachodniej granicy jest niespokojnie, dźwięczy broń. Ma miejsce ingerencja w sprawy wewnętrzne naszego suwerennego kraju". Według słów białoruskiego prezydenta "są tacy, którzy chcą odciąć kawałek tej ziemi, zwłaszcza zachodniej", "ktoś nawet zaciera ręce i przypomina sobie o Kresach Wschodnich, gdzie wszystko, co białoruskie, było zakazane i wypalane gorącym żelazem".

Prezydent Białorusi, nawiązując do powyborczych demonstracji opozycji, oświadczył, że przeciwko jego krajowi jest wykorzystywany scenariusz kolorowych rewolucji z wykorzystaniem czynnika zewnętrznego. Alaksandr Łukaszenka, który obserwuje manewry wojsk pod Grodnem, zarzucił oponentom, że chcą mieć "alternatywnego prezydenta".

Prezydent Łukaszenka dodał, że widoczne jest wojskowe wsparcie dla działań białoruskiej opozycji. "Zachodzi przesuwanie wojsk NATO do granic [Białorusi - red.]" - powiedział Łukaszenka.

Według niego opozycja robi wszystko, aby kraj miał nowego prezydenta. Jego zdaniem, nowy prezydent Białorusi miałby wezwać zachodnie kraje do wprowadzenia wojsk NATO dla ochrony ludności. "Oni wprowadzą wojska i na Białorusi będzie można postawić krzyżyk" - stwierdził prezydent Łukaszenka, którego cytuje państwowa agencja Biełta.

Białoruski przywódca polecił ministrowi obrony i dowódcy zachodniego zgrupowania wojsk, aby podjęli wszelkie środki dla obrony zachodnich granic kraju z centrum w Grodnie. "Z użyciem najsurowszych środków dla zachowania całości terytorialnej kraju" - podkreślił Alaksandr Łukaszenka.

Protesty po wyborach na Białorusi. Zablokowano strony internetowe

Na Białorusi od dwóch tygodni odbywają się protesty opozycji po przeprowadzonych 9 sierpnia wyborach prezydenckich. Niespokojnie jest również w niektórych zakładach pracy. Część z nich strajkuje, a w niektórych załogi podpisują się pod apelami o ustąpienie prezydenta.

W Mińsku ustawił się dziś kolejny łańcuch solidarności kobiet ubranych w białe ubrania. Panie trzymające najczęściej białe kwiaty domagają się odejścia od władzy prezydenta Łukaszenki. Łańcuch kobiet ustawił się od stołecznego bazaru Kamarouka do ulicy Jakuba Kołasa. Liczył około kilometra długości.

Tymczasem białoruskie władze zablokowały dziś ponad 40 stron internetowych. Niezależne media informują, że restrykcje zastosowano na podstawie decyzji ministerstwa informacji. Od rana nie można wejść na stronę internetową nadającej z Warszawy w języku białoruskim telewizji "Biełsat", rozgłośni "Radio Swaboda" czy "Euroradio". Ograniczenia objęły też regionalne serwisy informacyjne z Brześcia i Witebska. Portal gazety "Nasza Niwa" informuje, że niedostępny jest popularny na Białorusi serwis sportowy "By.tribuna.com", który udzielał głosu sportowcom, mówiącym o sytuacji politycznej w kraju.

Wczoraj na Białorusi nie ukazały się również dwie gazety "Narodnaja Wola" i "Komsomolskaja Prawda w Białorusi", które wiele miejsca poświęcały powyborczym protestom opozycji. Kierownictwo drukarni oficjalnie tłumaczyło, że zepsuła się maszyna drukarska.

Białoruskie Stowarzyszenie Dziennikarzy wiąże blokowanie stron internetowych mediów i nieukazanie się dwóch gazet z próbą władz "blokowania informacji o powyborczych protestach w kraju i przemocy stosowanej wobec demonstrantów". Dziennikarskie stowarzyszenie uważa, że w wyniku tych działań nie tylko naruszane są prawa dziennikarzy i mediów, ale też "ogranicza się konstytucyjne prawo obywateli do otrzymywania pełnej informacji".

Więcej o: