Zbigniew Rau nowym szefem MSZ. Pisał, że "rewolucja obyczajowa" prowadzi do zoofilii i kanibalizmu

Mateusz Morawiecki ogłosił, że nowym ministrem spraw zagranicznych został Zbigniew Rau. Polityk, jeszcze do niedawna wojewoda łódzki, w ubiegłorocznej kampanii przekonywał, że należy bronić Polski przed rewolucją obyczajową, która prowadzi m.in. do legalizacji zoofilii, pedofilii i kanibalizmu.

Podczas konferencji prasowej szef rządu poinformował, że stanowisko ministra spraw zagranicznych zaproponował Zbigniewowi Rauowi, szefowi Komisji Spraw Zagranicznych w Sejmie. Morawiecki przypomniał, że dotychczasowy szef resortu Jacek Czaputowicz już miesiąc temu powiedział, że "chciałby odejść" i "przejść do innych zdań".

O polityku było głośno w drugiej połowie 2018 roku, kiedy spodziewano się, że wygasi on mandat prezydentki Łodzi Hanny Zdanowskiej. W odpowiedzi komitet Zdanowskiej złożył wniosek o odwołanie Raua, bo ten ich zdaniem zachował się "jak działacz partyjny" i "angażował się w kampanię wyborczą". Ostatecznie Zdanowska otrzymała ponad 70 proc. głosów i mandat społeczny tak silny, że PiS nie zaryzykowało odwołania prezydentki. 

Zobacz wideo W rządzie nastąpią zmiany personalne i strukturalne

"Chce się redukować człowieka do posiłku"

Rok później Rau został kandydatem PiS w wyborach do Sejmu. Jednym z jego materiałów wyborczych był opłacony wpis na Facebooku, w którym polityk opowiadał się przeciwko "ideologii LGBT" oraz "cywilizacji śmierci". Ale to nie wszystko - ówczesny wojewoda wymieniał, "do czego doszła Europa kilkadziesiąt lat po rozpoczęciu rewolucji obyczajowej w roku 1968": 

  • Legalizacji zoofilii;
  • Eutanazji najsłabszych, najstarszych i schorowanych;
  • Postulatów legalizacji aborcji do końca ciąży;
  • Postulatów legalizacji pedofilii.
Ostatnio jeden ze szwedzkich naukowców zgłosił nawet potrzebę rozważenia legalizacji... kanibalizmu. Tak, pod płaszczykiem obrony klimatu, chce się zredukować człowieka już nie tylko do zabawki seksualnej, ale zwykłego posiłku

- napisał Zbigniew Rau. Dodał, że dla "rzeczników nowoczesności nie ma żadnych świętości", a Prawo i Sprawiedliwości "jest ostatnią barierą, jaka chroni nas i nasze rodziny przed chaosem, który chce nam zafundować lewica". Wojewoda zadeklarował na koniec, że jego osobistym zobowiązaniem wobec wyborców jest "przygotowanie w przyszłym Sejmie założeń ustawy mającej przeciwdziałać seksualizacji dzieci". 

Zbigniew Rau popierał "patrole" ONR

W 2016 roku, gdy na ulicach Łodzi, m.in. w okolicach ośrodka dla uchodźców, pojawiały się "patrole" ONR, Rau nie widział w tym nic złego. - Jeśli młodzi ludzie dla dobra wspólnego chcą się organizować i uznają, że bezpieczeństwo może być zagrożone, to jest kapitał, na którym możemy budować - mówił ówczesny wojewoda.

"Byłego wojewodę, a obecnie szefa MSZ pamiętam z okresu pracy w łódzkiej "Wyborczej" - pisałam o jego udziale w marszu narodowców czy radiowej wypowiedzi na temat patrolu ONR na Piotrkowskiej i w Grotnikach - mówił wtedy, że to 'obywatelska odpowiedzialność'." - przypomniała Estera Flieger z ngo.pl.

Więcej o: