Ryszard Czarnecki po raz pierwszy o zarzutach ws. kilometrówek. "Ze spokojem czekam na wyjaśnienie sprawy"

Europoseł PiS przerwał milczenie w sprawie zarzutów europejskich urzędników dotyczących naliczania tzw. kilometrówek. Ryszard Czarnecki podkreślił, że ze spokojem czeka na rozstrzygające decyzje.

Europoseł Prawa i Sprawiedliwości w rozmowie z WP.pl wypowiedział się o zarzutach Europejskiego Urzędu ds. Zwalczania Nadużyć Finansowych (OLAF). Dziennikarz zapytał polityka o to, czy sprawa dotycząca jego podróży do Brukseli jest zamknięta i czy polityk nie obawia się konsekwencji.

Ryszard Czarnecki o zarzutach ws. kilometrówek: Zależy mi na moim dobrym imieniu

- Ze spokojem czekam na wyśnienie tej sprawy. Jestem do dyspozycji instytucji Unii Europejskiej. W moim interesie jest to, by wszystko wyjaśnić. Wszystkie moje rozliczenia były przyjęte przez Parlament Europejski. Jeszcze raz podkreślam, że czekam ze spokojem na wyjaśnienie tej sprawy. Chciałbym, żeby to nastąpiło jak najszybciej. Zależy mi na moim dobrym imieniu, na które pracowałem latami w polskiej polityce - odpowiedział Ryszard Czarnecki.

Europejscy urzędnicy odkryli, że polityk PiS w sprawozdaniach podawał zawyżony wykaz podróży. Ryszard Czarnecki twierdził, że do Parlamentu Europejskiego dojeżdża z Jasła na Podkarpaciu, chociaż mieszkał wtedy w Warszawie. Tym samym miał zawyżać tzw. kilometrówkę o 340 km.

Zastrzeżenia opiewają na kwotę 100 tysięcy euro. Urzędnicy dopatrują się nieprawidłowości w sprawozdaniach z lat 2009-2018. Dodatkowo eurodeputowany twierdził, że do podróży używa samochodu, który od dawna był zezłomowany. Polityk nie przyznaje się do winy. 

Zobacz wideo Czarnecki wymienia, dlaczego Polacy mogą mieć pretensje do UE
Więcej o: