W poniedziałek Senat odrzucił ustawę podwyższającą wynagrodzenia polityków i samorządowców. Za odrzuceniem ustawy głosowało 48 senatorów, 45 było przeciw, nikt się nie wstrzymał. Ustawa wróci teraz do Sejmu.
Kilka dni wcześniej, w piątek, posłowie poparli projekt. 386 parlamentarzystów głosowało za, 33 przeciw, 15 wstrzymało się od głosu. Projekt poparła większość polityków PiS, KO, Lewicy oraz PSL-Kukiz'15. Przeciwni byli deputowani Konfederacji.
Po krytyce ze strony wyborców przewodniczący PO Borys Budka stwierdził, że opozycja popełniła błąd i apelował do senatorów o odrzucenie projektu. Na poniedziałkowej konferencji prasowej wyjaśnił, że posłowie początkowo poparli ustawę po rekomendacji kolegium klubu.
- Decyzje w klubie parlamentarnym podejmuje kolegium klubu. Decyzja ta zapadła na posiedzeniu kolegium. Na posiedzeniu klubu nie było wyraźnych głosów sprzeciwu, natomiast każdy może popełnić błąd. Ważne jest, by w odpowiednim momencie wsłuchać się w głos obywateli, by z błędu się wycofać, pokazać, że nie czas i pora na tego typu regulacje
- mówił Budka.
W kilkunastoosobowym kolegium zasiadają nie tylko posłowie Platformy Obywatelskiej, ale również m.in. Barbara Nowacka z Inicjatywy Polskiej, Katarzyna Lubnauer z Nowoczesnej czy Małgorzata Tracz z Partii Zieloni. Jak twierdzi parlamentarzystka, zgłaszała ona swój sprzeciw na kolegium, ostatecznie jednak decyzja była inna.
- Na kolegium klubu przedstawiłam jasne stanowisko Zielonych. Konsultowaliśmy ten projekt wewnątrz partii i uznaliśmy, że to nie czas na tego typu działania. Ważniejsze są dla nas realne problemy, jak walka z koronawirusem czy kwestia Europejskiego Zielonego Ładu. Przekazałam nasze stanowisko Borysowi Budce - powiedziała w rozmowie z "Interią" Małgorzata Tracz.
Posłanka była jedną z osób, która zagłosowała w Sejmie przeciw podwyżkom.
Propozycja zakładała, że prezydent miałby zarabiać ponad dwa razy więcej niż teraz, czyli około 26 tysięcy złotych brutto miesięcznie. Pensja premiera miała wzrosnąć z poziomu 11 do około 22 tysięcy złotych. Wynagrodzenia posłów zwiększyłyby się o 4,5 tysiąca złotych i wyniosłyby ponad 12,5 tysiąca złotych brutto.
Nowelizacja ustawy wprowadzała też wynagrodzenie dla pierwszej damy, która miałaby zarabiać blisko 18 tysięcy złotych brutto. Do tej pory żona prezydenta nie otrzymywała wynagrodzenia z tytułu sprawowania funkcji pierwszej damy.