Poseł tłumaczy ustawę dot. podwyżek. "Wszystkim na nich zależało. To był układ PiS-u i opozycji"

- Posłowie dokładają do polityki. Wyjazdy do okręgu, ubrania - a jak jesteś politykiem, kupujesz więcej ubrań - powiedział w rozmowie z OKO.press jeden z posłów opozycji, komentując w ten sposób ustawę dot. podwyżek, którą w piątek przegłosował Sejm. - To był układ PiS-u i opozycji. Posłowie opozycji też chcieli tych podwyżek - podkreślił polityk.

W piątek Sejm przyjął projekt ustawy dotyczący zwiększenia wynagrodzeń dla samorządowców, parlamentarzystów i osób zajmujących kierownicze stanowiska w państwie, a także przewidujący wprowadzenie pensji dla pierwszej damy. Zmiany w prawie przegłosowano dużą większością. Przeciw było tylko 33 posłów.

Czytaj więcej: Sejm za wyższymi wynagrodzeniami polityków. Ustawa przegłosowana. Przeciw było 33 posłów

"Jak jesteś politykiem, kupujesz więcej ubrań"

Za projektem o podwyżkach głosowało nie tylko Prawo i Sprawiedliwość, ale również posłowie opozycji, przeciw byli tylko pojedynczy posłowie PO, PSL-Kukiz'15, wszyscy posłowie partii Razem i Konfederacji. Później politycy unikali pytań dziennikarzy, jednak portalowi OKO.press udało się porozmawiać z opozycyjnym parlamentarzystą.

Między 2010 a 2020 średnia płaca wzrosła o 60 proc. - z 3300 do 5200 zł brutto. A pensje posłów spadły o 20 proc. (...) Posłowie dokładają do polityki. Wyjazdy do okręgu, ubrania - a jak jesteś politykiem, kupujesz więcej ubrań. Posłowie należący do partii oddają po kilka procent swojej pensji na składkę partyjną

- powiedział polityk w rozmowie z portalem. Jak dodał, składka ta wynosi kilkaset złotych, a jak ktoś nie płaci, to dostaje kiepskie miejsce na liście wyborczej albo nie dostaje się na nią wcale.

Kiedy nadchodzą wybory, wydajesz jednorazowo 50 tysięcy złotych. (...) Do polityki idą bogaci. Większość prawników, jeśli idzie do polityki, traci. Pensje lekarzy są wyższe niż posłów

- podkreślił. Polityk poinformował, że pensje posłów w Unii Europejskiej to średnio 2,5 średniej płacy w danym kraju, a w Polsce - 2,4 średniej krajowej. OKO.press zaznaczyło jednak, że razem z dietami polscy posłowie będą zarabiać około 13 tys. na rękę, czyli ponad trzy razy więcej niż średnie wynagrodzenie.

"To był układ PiS-u i opozycji"

Państwo powinno dobrze płacić, nie powinniśmy równać w dół i obniżać standardów. Za zamrożenie płac w budżetówce odpowiedzialni są rządzący, a nie opozycja. Woleli dawać na 13. emeryturę. Nie chcieli wzmacniać tych, którzy nie są z nimi, np. nauczycieli

- powiedział rozmówca OKO.press i dodał, że w czasie kryzysu podwyżki dostali także policjanci. Stwierdził, że "wszystkim zależało na podwyżkach", ponieważ jest coraz drożej. Nie jest to do końca prawdą. Krytykowali to m.in. Franciszek Sterczewski i Klaudia Jachira z Koalicji Obywatelskie.

Czytaj także: Jachira grzmiała o "autorytarnej partii". Terlecki: Na głupotę nie ma rady, dlatego nie przerywałem

To był układ PiS-u i opozycji. Posłowie opozycji też chcieli tych podwyżek. PiS powiedział, że wprowadzi to pod głosowanie pod warunkiem, że opozycja też zagłosuje za ustawą. Można sobie wyobrazić, że byśmy oszukali: najpierw mówimy, że zagłosujemy, ale potem tego nie robimy. PiS zrobił testowe głosowania, żeby to sprawdzić. A przede wszystkim: gdybyśmy oszukali, PiS by się zemścił

- stwierdził polityk i dodał, że partia Jarosława Kaczyńskiego mogłaby np. obniżyć pensje albo przeciągać wypłatę subwencji dla partii. Jak podkreślił, opozycja nie była zadowolona z tego, że ma głosować, jak partia rządząca, "ale wszyscy wiedzieli, że trzeba to było zrobić".

Jednocześnie poseł twierdzi, że ci, którzy głosowali przeciwko podwyższeniu płac, poniosą tego konsekwencje. - To będzie miało znaczenie w wewnętrznych rozgrywkach. Pozostali będą się chcieli na nich zemścić. Jak im będzie na czymś zależało, to reszta klubu może stanąć okoniem. Ludzie, którzy są w środku w polityce, mają lepszą pamięć, niż ci na zewnątrz. Wyborcy zapomną, koledzy z klubu - nie - powiedział. 

Polityk ubolewał również nad aktywnością wyborców opozycji. - Jak jesteś politykiem, to nie możesz się skarżyć. A to jest wymagająca praca. Wymagająca intelektualnie, organizacyjnie, psychicznie. Trzeba będzie to przeżyć. PiS-owi będzie łatwiej. Ich wyborcy nie krzyczą tak, jak wyborcy opozycji - stwierdził

Zobacz wideo "Puknij się w czoło". Wicemarszałek Terlecki skomentował wystąpienie posła Zalewskiego

"Firmy mogą sobie kupić dowolnego posła czy radnego za 2 tys. zł"

Z głosowania za podwyżkami tłumaczyła się również Barbara Nowacka z Koalicji Obywatelskiej. "Poparliśmy podwyżki, gdyż uważamy, że zmiany systemowe w wynagradzaniu osób sprawujących funkcje publiczne są niezbędne. Kraj, w którym wiceminister finansów zarabia 7 tys. zł, a firmy mogą sobie kupić dowolnego posła czy radnego za 2 tys. zł miesięcznie, to kraj galopujący w stronę korupcji" - napisała posłanka. 

Przyjmując te systemowe rozwiązania, znaliśmy ryzyko, jakie niesie powiązanie z bieżącą polityką. Teraz dostajemy nie tylko pytania czy krytykę, ale wyzwiska i groźby. Szczególnie dziwi mnie takie zachowanie ze strony osób, które nawołują do przejrzystości instytucji publicznych

- ubolewa Nowacka. Polityczka dodała, że "sprawne państwo to państwo z transparentnym finansowaniem partii i zarobkami powiązanymi wskaźnikowo".