Posłowie podnoszą sobie pensje. Senator KO: Nie dajmy się rozgrywać PiS-owi, nie bądźmy ich zakładnikami

Politycy i publicyści komentują przyjętą przez Sejm ustawę o podwyżkach płac dla parlamentarzystów i urzędników najwyższego szczebla. - Nie dajmy się rozgrywać PiS-owi, nie bądźmy ich zakładnikami, ludźmi, którzy są łatwowierni - powiedział Jacek Bury, senator Koalicji Obywatelskiej.

386 parlamentarzystów zagłosowało za podwyżkami wynagrodzeń dla parlamentarzystów, ministrów, premiera i prezydenta. 33 przeciw, 15 wstrzymało się od głosu.

Przeciwko nowelizacji była m.in. Klaudia Jachira z Koalicji Obywatelskiej. We wpisie na Twitterze posłanka przedstawiła pokrótce swoje stanowisko. "Mogę poprzeć ustawę dającą podwyżki najwyższym urzędnikom, w tym posłom, pod warunkiem, że dzięki temu urzędnicy obozu władzy przestaną okradać państwo tworząc mafijne struktury, jak jest w sprawie zakupu maseczek, respiratorów, budowy Dwóch Wież czy afery SKOKów. To jak, robimy deal?" - napisała.

Przeciw był też Franciszek Sterczewski z KO, który zgodził się z komentarzem Donalda Tuska. Były premier zwracał uwagę na fatalny moment wprowadzenia takich podwyżek. "Pełna zgoda z Donaldem Tuskiem. Dlatego jestem przeciw, co polecam również innym kolegom i koleżankom ze wszyskich klubów sejmowych" - napisał Sterczewski.

Krzysztof Bosak z Konfederacji, której całe koło poselskie było przeciwko, nie zgadza się przede wszystkim z podwyżką subwencji dla partii politycznych. "O ile o podwyższeniu pensji niektórych urzędników (np. ministrów i wiceministrów) można rozmawiać to zaproponowanie 'teraz' podwyżki subwencji dla partii aż o połowę, przy obecnej, gigantycznej dysproporcji między partiami, jest całkowicie nie do obrony. Wstyd dla POPISLDPSL!" - napisał.

Sprawę w TVN24 skomentował też senator Koalicji Obywatelskiej Jacek Bury. - Ci, którzy poświęcili całe życie polityce, powinni być godnie wynagradzani, ale nie dajmy się rozgrywać PiS-owi, nie bądźmy ich zakładnikami, ludźmi, którzy są łatwowierni. W momencie, gdy Polska stoi u progu wielkiego kryzysu, nie podburzajmy ludzi, którzy na nas głosowali - powiedział.

Podwyżki dla parlamentarzystów. "Nie w momencie, kiedy ludzie tracą prace"

Sprawę szeroko komentują też publicyści. - Wybrano najgorszy z możliwych momentów na to, żeby dać podwyżki - powiedział także w stacji TVN24 Jacek Nizinkiewicz z "Rzeczypospolitej". - Uważam, że parlamentarzyści, ministrowie, prezydent powinni zarabiać więcej i te podwyżki, cytując Beatę Szydło, im się należały. Ale nie teraz, nie w tym momencie, kiedy ludzie tracą prace, czują się niepewnie, recesja jest przed nami, może być sytuacja bardzo niepokojąca w gospodarce - dodał. Jak stwierdził dziennikarz, opozycja "zachowała się dziwnie". - Oni mogli nie głosować, Prawo i Sprawiedliwość i tak przegłosowałoby te podwyżki, więc po co w tym momencie? - podkreślił. 

Zobacz wideo Awantura w sejmie. Kaczyński nazywa opozycję hołotą

Na podobny aspekt zwrócił uwagę Igor Sokołowski z TVN24. "Podwyżki poselskich pensji Zjednoczona Prawica bez trudu przegłosowałaby sama. Opozycja miałaby wtedy znakomity powód, aby krytykować rządzących... i jednocześnie pełniejszy portfel. Ta polityczna bezradność jest zdumiewająca" - napisał na Twitterze.

"Nawet pochwaliłbym posłów za to, że mieli odwagę podnieść, coraz bardziej bijące w oczy skromnością, uposażenia własne i innych rządzących, ale i skala podwyżki, i przyjmowanie jej chybcikiem, pod osłoną wakacji, praktycznie bez debaty, sprawia mało estetyczne wrażenie" - komentuje Konrad Piasecki.

Sejm przyjął ustawę o podwyżkach pensji dla parlamentarzystów

Propozycja, którą przyjął Sejm, zakłada, że prezydent będzie zarabiał ponad dwa razy więcej niż teraz, czyli około 26 tysięcy złotych brutto miesięcznie. Pensja premiera wzrośnie z 11 do około 22 tysięcy złotych. Wynagrodzenia posłów zwiększą się o 4,5 tysiąca złotych i wyniosą ponad 12 i pół tysiąca złotych brutto.

Nowelizacja ustawy wprowadza też wynagrodzenie dla pierwszej damy, która ma zarabiać prawie 18 tysięcy złotych brutto. Do tej pory żona prezydenta nie otrzymywała wynagrodzenia z tytułu sprawowania funkcji pierwszej damy.