Terlecki pytany o podróże Czarneckiego zezłomowanym kabrioletem do Brukseli: Różne są dziwactwa

Według unijnych śledczych Ryszard Czarneckich przez wiele lat miał pobierać zwroty kosztów podróży służbowych i diety, które się mu nie należały. Eurodeputowany PiS miał m.in. jeździć zimą zezłomowanym kabrioletem do Brukseli. W sprawie tej wypowiedział się szef klubu Ryszard Terlecki.

Wicemarszałek Sejmu został w czwartek zapytany przez reporterkę TVN24, czy kiedykolwiek jechał kabrioletem zimą. - Ja nigdy. Ale różne są dziwactwa - odpowiedział Ryszard Terlecki dopytywany o kolegę z ugrupowania.

Podróż zezłomowanym kabrioletem z Polski do Belgii zimą. Ryszard Terlecki: Różne są dziwactwa

Szef klubu Prawa i Sprawiedliwości dodał, że Ryszard Czarnecki na pewno będzie się tłumaczyć z tych sytuacji w Parlamencie Europejskim. Dalej polityk dodał, że ma nadzieję, że PiS również pozna te wytłumaczenia.

Europejski Urząd do spraw Zwalczania Nadużyć Finansowych (OLAF) odkrył, że Ryszard Czarnecki w sprawozdaniach podawał zawyżony wykaz podróży. Europoseł twierdził, że do Parlamentu Europejskiego dojeżdża z Jasła, chociaż mieszkał wtedy w Warszawie. Tym samym miał zawyżać tzw. kilometrówkę o 340 km. Zastrzeżenia dotyczą kwoty 100 tysięcy euro, za lata 2009-2018. Dodatkowo eurodeputowany twierdził, że do podróży używa samochodu, który od dawna był zezłomowany. Ryszard Czarnecki kabrioletem do Brukseli miał jeździć nawet w zimię.

Polityk nie przyznaje się do winy. Zarzuty kierowane przez Europejski Urząd ds. Zwalczania Nadużyć Finansowych badane są już przez polską prokuraturę. W sprawie europosła wcześniej wypowiedział się także wiceminister obrony narodowej. - Jak rozumiem Ryszard Czarnecki, jeżeli jest taka potrzeba, jest do dyspozycji instytucji unijnych. Jest wciąż europosłem. Proszę pamiętać, że ta sprawa musi być rozstrzygnięta przez instytucje unijne, odnośnie kwestii finansowych i innych - powiedział Wojciech Skurkiewicz.

Zobacz wideo Czarnecki wymienia, dlaczego Polacy mogą mieć pretensje do UE