Wąsik o piątkowym proteście: Robią z siebie męczenników, żeby pokazać światu, że tęczowych biją w Warszawie

Podczas środowego posiedzenia Senatu sekretarz stanu w MSWiA Maciej Wąsik przedstawił informację na temat działań policji podczas protestu na Krakowskim Przedmieściu, do którego doszło w piątek po aresztowaniu aktywistki LGBT Margot. Z senatorami spotkał się także Komendant Główny Policji gen. insp. Jarosław Szymczyk.
Zobacz wideo PiS kontra LGBT. Wypowiedzi polityków krzywdzą mniejszości

Maciej Wąsik opisał przebieg piątkowych wydarzeń. Powiedział, że w chwili zatrzymania Małgorzaty S., pseudonim Margot [która jest osobą niebinarną, używającą żeńskich zaimków. Maciej Wąsik w Senacie mówił o niej "Michał S.", ponieważ politycy PiS nie uznają tożsamości płciowej Margot - red.], część osób z jej otoczenia "zareagowała niebywałą agresją". - Zaczęto szarpać i odpychać policjantów, próbując wymusić na nich odstąpienie od czynności, na które, przypomnę, Sąd Okręgowy w Warszawie nałożył klauzulę natychmiastowej wykonalności - mówił. 

Przypomnijmy, że sąd zdecydował o dwumiesięcznym areszcie dla Margot, która jest podejrzewana o czyn chuligański za zniszczenie oklejonej homofobicznymi hasłami furgonetki fundacji Pro - Prawo do Życia oraz zaatakowania jej kierowcy, a także o zawieszenie tęczowych flag na warszawskich pomnikach, do czego doszło w nocy z 28 na 29 lipca. Flagę zawieszono m.in. na figurze Jezusa, która znajduje się przed kościołem pod wezwaniem Św. Krzyża. W tej sprawie toczy się z kolei postępowanie o obrazę uczuć religijnych i znieważenie pomników.

07.08.2020 Warszawa . ulica Krakowskie Przedmieście . Blokada aresztowania aktywistki KPH . nz Margot i Lania z kolektywu ' Stop bzdurom 'Margot przebywa w areszcie w Płocku. Odwiedziła ją przedstawicielka RPO

Maciej Wąsik o piątkowym proteście: Można było całemu światu powiedzieć: zobaczcie, tęczowych biją w Warszawie 

Jak relacjonował dalej Maciej Wąsik, "kiedy osobę zatrzymaną umieszczono w policyjnym samochodzie, tłum próbował otworzyć drzwi, kopano w karoserię, kilka osób wskoczyło na dach, maskę i bagażnik, zerwano antenę".

Dodał, że następnie "kilkudziesięcioosobowa grupa uczestników zbiegowiska usiadła dookoła i przed samochodem", blokując w ten sposób jego wyjazd.

Około godziny 20 policjanci z prewencji, używając siły fizycznej, chwytów obezwładniających, usunęli osoby blokujące policyjny samochód, umożliwiając bezpieczny odjazd radiowozu do Komendy Stołecznej Policji celem sporządzenia stosownych dokumentacji, a następnie osadzenia osoby zatrzymanej, zgodnie z decyzją sądu okręgowego, w areszcie śledczym

- relacjonował.

Obecny na sali niezrzeszony senator Wadim Tyszkiewicz powiedział do Wąsika, że także był na Krakowskim Przedmieściu. - Byłem świadkiem tego zdarzenia i nie do końca zgadzam się z wersją przedstawioną przez pana - powiedział.

W pewnym momencie Wąsik powiedział, że "Krakowskie Przedmieście jest słabym miejscem do zatrzymań".

I dlatego tam właśnie szło to zgromadzenie. Żeby zrobić awanturę, nagrzać sprawę, żeby nagłośnić, żeby pokazać, że się jest męczennikiem w imię tęczowej flagi. Można było całemu światu powiedzieć: zobaczcie, tęczowych biją w Warszawie

- stwierdził wiceminister.

Wśród pytań od senatorów pojawiły się m.in. te związane z doniesieniami Krajowego Mechanizmu Prewencji Tortur, o czym informował RPO, że wśród zatrzymanych znalazły się osoby przypadkowe, które nie uczestniczyły w proteście. Wąsik odpowiedział, że "nie ma żadnych przesłanek" potwierdzających taką sytuację. Z kolei zapytany o obrażenia u zatrzymanych powiedział, że mogło do nich dojść podczas protestu i interwencji. Wiceminister przewożenie zatrzymanych między komisariatami nazwał z kolei "względami logistycznymi, np. dostępnością izb zatrzymań".

Krakowskie Przedmiescie, 7 sierpnia 2020. Blokada aresztowania aktywistki LGBTPrzemoc, chaos, łapanka. RPO o zatrzymaniach na Krakowskim Przedmieściu

Gen. insp. Jarosław Szymczyk: Policjanci mnie pytają: co jeszcze musimy wytrzymać, skoro się nas szarpie, wyzywa, skoro się na nas pluje?

Podczas posiedzenia Senatu wypowiadał się także Komendant Główny Policji gen. insp. Jarosław Szymczyk. Powiedział, że ma od funkcjonariuszy sygnały, że są szarpani, wyzywani i opluwani. Policjanci mają pytać go: "Panie komendancie, co jeszcze musimy znieść?, co jeszcze musimy wytrzymać, skoro się nas szarpie, skoro się nas wyzywa, skoro się na nas pluje, a chociaż zatrzymujemy tych, którzy to robią, to i tak ponosimy konsekwencje?".

- Szanowni państwo, szanujmy tych ludzi. Szanujmy tych ludzi, bo oni 7 sierpnia też dbali o bezpieczeństwo, wykonywali swoje zadania po to, żeby również chronić tych, którzy Krakowskim Przedmieściem wtedy spacerowali - powiedział.

Zapytany o raport Krajowego Mechanizmu Prewencji Tortur, zgodnie z którym zatrzymywano także przypadkowe osoby, Szymczyk odpowiedział, że bardzo chciałby zapoznać się z dokumentem.

Wręcz z utęsknieniem czekam na to, aż biuro Rzecznika Praw Obywatelskich zechce przesłać ten dokument do mnie, abym mógł go przeczytać, bo póki co zapoznaję się tylko fragmentarycznie poprzez media. Myślę, że jest to mało profesjonalne

- powiedział.

Wśród pytań do Komendanta Głównego Policji pojawiło się jedno o kontrole osobiste, podczas których część zatrzymanych była rozbierana do naga.

To wynika jasno i czytelnie z ustawy o policji, konkretnie z artykułu 15d. On jest dość mocno rozbudowany, ale patrząc z punktu widzenia pragmatycznego: my miewamy sporo prób samobójczych w pomieszczeniach dla osób zatrzymanych. Stąd też tak ważne jest każdorazowo bardzo wnikliwe przeszukanie osoby, czy nie posiada ona jakiegokolwiek przedmiotu, który mógłby posłużyć do próby samobójczej
Jeżeli funkcjonariusz pełniący służbę w pomieszczeniach dla osób zatrzymanych, nie przeszukałby osoby i nie ujawniłby przedmiotu, którym później ta osoba mogłaby dokonać samookaleczenia, z automatu naraża się na odpowiedzialność karną z artykułu 231 Kodeksu karnego. Jest to absolutnie obligatoryjna czynność, którą wykonuje się do każdej osoby zatrzymanej

- powiedział.