PiS może skopiować model francuski 1:1. Po wakacjach "odpalą" sprawę mediów i szykują się na awanturę

Jacek Gądek
Dekoncentracja mediów ma być jednym z gwoździ jesiennej ofensywy PiS. Najpoważniej pod uwagę jest brany wariant z przeniesieniem do Polski rozwiązań obowiązujących we Francji, ale ostatecznych decyzji co do kształtu ustawy jeszcze nie podjęto. - Już się nie "bigosuje", czy robimy dekoncentrację mediów. Teraz decydujemy o szczegółach, jak ją robimy - mówi polityk PiS.

Zobacz nagranie. Ambasadorka USA nie pierwszy raz skomentowała sytuację mediów w Polsce

Zobacz wideo

O dekoncentracji mediów mówił na wyjazdowym posiedzeniu klubu Prawa i Sprawiedliwości prezes Jarosław Kaczyński. Ale zdawkowo. Politycy PiS rozwijają, że pomysł na dekoncentrację może być pokazany już na początku września, ale to wariant według nich optymistyczny. - Równie dobrze może się skończyć na listopadzie - słyszymy. Sam prezes PiS mówił swoim posłom, że "kiedy, jak nie teraz" forsować takie projekty.

Do końca sierpnia w PiS trwa nieformalny czas na urlopy. Wyjechać ma też sam prezes. Ale po powrocie - jak słyszymy - zacznie się "zdecydowana przebudowa" państwa.

Rozmówca z PiS: - Po wakacjach odpalamy dekoncentrację mediów, przedstawimy projekt rozwiązań prawnych.

Ale projektu jeszcze nie ma

Nie ma ostatecznych decyzji co do kształtu ustawy. I to mimo że PiS ma gotowy projekt opracowany lata temu w ministerstwie kultury pod okiem wiceministra Pawła Lewandowskiego.

Jak dodaje nasz rozmówca, prace nad ustawą dekoncentracyjną trwają. A właściwie są to spory. W samym obozie Zjednoczonej Prawicy nie ma bowiem zgody, jaką zmianę forsować. Ziobryści chcą szybko przeorać rynek medialny. - To u Zbyszka Ziobry są najwięksi radykałowie - mówi nasz rozmówca z PiS. W szeregach PiS nie ma aż tak wielkiego ciągu, by podejmować radykalne działania. - A dla prezesa liczy się tu przede wszystkim skuteczność w osiągnięciu równowagi w mediach - mówi nasz rozmówca.

Model francuski

Najpoważniej brany pod uwagę jest wariant, by przenieść na polski grunt rozwiązania obowiązujące we Francji. Regulacje tamtejsze pochodzą sprzed 30-40 lat, potem były nowelizowane - są bardzo szczegółowe, a tradycje regulowania rynku są tam jeszcze dłuższe. Obecnie we Francji - czytamy choćby w opracowaniu Instytutu Staszica - w przypadku telewizji jeden akcjonariusz nie może posiadać ponad 49 proc. kapitału w spółkach posiadających licencję na nadawanie naziemnej TV w całym kraju, których średni roczny odbiór przekracza 8 proc. całkowitej oglądalności telewizji. Obowiązują tam też zapisy dekoncentracyjne co do rynku dzienników i radia. A także szereg zapisów o dekoncentracji krzyżowej: ten sam kapitał ma limitowaną obecność na kilku rynkach jednocześnie, np. w radiu, prasie i telewizji.

Francuskie prawo jest więc na tle Europy restrykcyjne. Regulacje te mówią o konkretnych procentowych limitach - nawet więc kopiując model francuski, łatwo jest żonglować tymi procentami, by skutki ustawy dla konkretnych koncernów medialnych były różne.

Zalety narracyjne

Zalety rozwiązania, by przenieść model francuski do Polski, są dla Nowogrodzkiej jasne. Rozmówca z PiS: - Niektórzy mówią, że chcemy polexitu, a my przecież chcemy brać to, co najlepsze w Europie Zachodniej. Prawdopodobnie więc weźmiemy model francuski. Praktycznie możemy nawet wziąć go 1 do 1. Naprawdę. Jesteśmy w stanie aż do tego stopnia oprzeć się na modelu francuskim, by uniknąć dzięki temu głosów, że putinizujemy Polskę albo robimy drugą Białoruś. My przecież chcemy Francji, a nie Rosji Putina.

Ma to być - słyszymy - raczej projekt rządowy, a nie poselski, choć poselska droga jest prostsza.

Spór w obozie władzy

Kolejny rozmówca z PiS potwierdza: - Jest brany pod uwagę scenariusz przeniesienia przepisów obowiązujących we Francji. Ale jest też to scenariusz z jakichś względów torpedowany w naszym własnym obozie.

"Model francuski" to dla Ziobry i jego ludzi pieszczenie się z prywatnymi mediami, a nie dekoncentracja. - Ziobryści chcą twardych działań, bo ich zdaniem trzeba jak najszybciej doprowadzić do równowagi kapitałowej i światopoglądowej w mediach. Ich zdaniem to możliwe - słyszymy od polityka z obozu PiS. Wedle naszych informacji, to co jeszcze w poprzedniej kadencji zadowalało jastrzębiego koalicjanta, teraz jest już zbyt łagodne. Dlaczego? Jak słyszymy od polityka bywającego na Nowogrodzkiej, przez ten czas sytuacja na rynku mediów się zmieniła, a w serii kampanii wyborczych niektóre prywatne media dały się mocno we znaki obozowi rządzącemu.

Polityk PiS opisuje też argumentację "gołębi": - Radykalna ustawa będzie krytykowana i ściągnie na nas ostrą międzynarodową krytykę, więc lepiej robić dekoncentrację stopniowo, w perspektywie kilku lat.

A o postawie jastrzębiej Solidarnej Polski mówi tak: - Według nich rozwiązania francuskie to dziś już za mało, bo wywoła awanturę, a i tak nic z tego nie będzie.

Inny polityk PiS: - Awantura i tak będzie. Przy każdym wariancie. Decyzja polityczna, by robić dekoncentrację mediów mimo to już zapadła.