Europejscy śledczy: Czarnecki źle rozliczał pieniądze z PE. "Rz": Miał jeździć zezłomowanym samochodem

Są nowe ustalenia ws. śledztwa toczącego się w sprawie rozliczania przez europosła PiS Ryszarda Czarneckiego pieniędzy za wyjazdy służbowe w PE w latach 2009-2018 - podaje "Rzeczpospolita". Zdaniem śledczych Czarnecki wpisywał w rozliczeniach, że podróżował samochodami osób, które tego nie potwierdziły. Jeden z pojazdów był wówczas zezłomowany. Dodatkowo Czarnecki miał wpisywać w rozliczeniach, że jeździ z Jasła do Brukseli, choć wcale tam nie mieszkał.

Pojawiają się nowe informacje w sprawie dochodzenia, które zostało wszczęte przez europejskich śledczych w sprawie zwrotu kosztów wyjazdów służbowych przez europosła PiS Ryszarda Czarneckiego, który zasiada w w Parlamencie Europejskim od 2004 roku. Jak wcześniej ustaliło OKO.Press., Europejski Urząd ds. Zwalczania Nadużyć Finansowych złożył w ubiegłym roku zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa przez europosła, a sprawą zajęła się prokuratura w Zamościu. 

Zobacz wideo Czarnecki wymienia, dlaczego Polacy mogą mieć pretensje do UE

Czarnecki nie rozliczał przejazdów? "Rz": Europejscy śledczy mają zastrzeżenia do rozliczenia 100 tys. euro

Teraz "Rzeczpospolita" podaje, że "unijni urzędnicy twierdzą, iż europoseł pobierał nienależne mu zwroty kosztów podróży służbowych i diety". Chodzi o kwotę aż 100 tysięcy euro. Z ustaleń "Rz" wynika, że zarzuty Europejskiego Urzędu ds. Zwalczania Nadużyć Finansowych (OLAF) dotyczą pieniędzy pobieranych przez Czarneckiego w latach 2009-2017 - był on wówczas m.in. wiceprzewodniczącym Parlamentu Europejskiego.

Czego dotyczyły nieprawidłowości, których miał się dopuścić Czarnecki? Kontrolerzy OLAF twierdzą, że Czarnecki m.in. "wpisywał, że dojeżdżał do Brukseli z Jasła", gdzie miał swoje mieszkanie po zmarłej matce. "Unijni urzędnicy ustalili, że Czarnecki nie mieszkał w tym mieście, tylko w Warszawie" - ustaliła "Rzeczpospolita". Europoseł mógł więc powiększyć kilometrówkę o ok. 340 kilometrów, bo taka odległość dzieli Jasło od stolicy.

Dodatkowo śledztwo unijnych śledczych miało wykazać, że w rozliczeniach Czarnecki wpisywał numery rejestracyjne samochodów, którymi rzekomo miał podróżować. Nie należały one do niego, a po sprawdzeniu właściciele pojazdów zaprzeczyli, jakoby pożyczali je posłowi. Jeden z samochodów - fiat punto cabrio - był od 11 lat zezłomowany.

W sprawie toczy się postępowanie dot. "doprowadzenia Parlamentu Europejskiego do niekorzystnego rozporządzenia mieniem, przy składaniu wniosków o zwrot kosztów podróży służbowych przez jednego z europosłów, tj. o czyn z art. 286 par. 1 kk i inne". Grozi za to do ośmiu lat więzienia. Prokuratura Okręgowa w Zamościu, która zajmuje się sprawą, nie udziela żadnych informacji - powołuje się na tajemnicę śledztwa. Sam Ryszard Czarnecki podkreśla, że jest spokojny co do ustaleń śledczych i finału sprawy.

Ryszard Czarnecki w 2019 roku zarobił w Parlamencie Europejskim 106 tysięcy euro. Dodatkowo zasiada też jako wiceprezes w Polskim Związku Piłki Siatkowej (tam wzbogacił się o kolejne 50 tys. zł netto). W oświadczeniu majątkowym z 2019 roku wykazał, że posiada oszczędności na kwotę prawie 984 tys. zł i dodatkowo 16,8 tys. euro. Poza tym ma dwa mieszkania warte 800 i 2,6 mln zł, a także jedno lokum za granicą wycenione na 210 tys. euro. Europoseł w rozmowie z „Rzeczpospolitą” zapewnił, że jest spokojny co do ustaleń śledczych OLAF i finału sprawy.