Rafał Trzaskowski o "manipulacjach TVP": Część wyborców myślała, że jestem z Krakowa i mam 170 cm

Rafał Trzaskowski stwierdził, że chciałby, aby Sąd Najwyższy pochylił się nad protestami wyborczymi "z większą troską". Ocenił, że wpłynęły bardzo poważne protesty dotyczące m.in. TVP, która "szczuła" i "manipulowała" podczas ostatniej kampanii wyborczej.

Prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski był gościem telewizji Polsat News. Prowadzący program "Gość Wydarzeń" Bogdan Rymanowski zapytał go m.in. o zapowiadaną nieobecność na zaprzysiężeniu prezydenta Andrzeja Dudy. Samorządowiec przyznał, że 6 sierpnia nie będzie go w Warszawie, bo będzie zajmował się dziećmi. Zaznaczył także, że nie jest członkiem Zgromadzenia Narodowego. Podkreślił jednocześnie, że nie bojkotuje zaprzysiężenia prezydenta i uznaje wynik wyborów prezydenckich 2020 za ważny.

- Chociaż oczywiście wolałbym, żeby Sąd Najwyższy się pochylił z większą troską nad protestami, dlatego, że mam takie poczucie, że Sąd Najwyższy się prześlizgnął po tych naszych argumentach, a nie przeanalizował ich poważnie. Tu chodziło przede wszystkim o to, żeby jasno postawić granice, bo boję się tego, że PiS te granice będzie coraz bardziej przesuwał - powiedział Rafał Trzaskowski. 

Zobacz wideo Rafał Trzaskowski po spotkaniu z Andrzejem Dudą: Te wybory nie były równe

Rafał Trzaskowski: TVP trzyma jedną stronę, szczuje i manipuluje

Prezydent Warszawy stwierdził, że do Sądu Najwyższego wpłynęły bardzo poważne protesty dotyczące m.in. udziału telewizji publicznej w kampanii prezydenckiej. Stwierdził, że TVP działa za nasze pieniądze, a jednocześnie "trzyma jedną stronę, szczuje i manipuluje".

- Z mojego doświadczenia bardzo dobrze wiem, jak wielu ludzi wierzy w te manipulacje. [...] Duża część wyborców była przekonana, że ja np. jestem z Krakowa albo że mam 170 cm, ponieważ TVP podawała takie informacje. Specjalnie podaje humorystyczny przykład, żeby pokazać, że takie rzeczy gdzieś niestety działają - powiedział Rafał Trzaskowski.

Polityk stwierdził, że spotkał się z wieloma osobami, które krytykowały jego działania, które nie miały miejsca. Kiedy pytał je, gdzie o nich słyszały, jako źródło wskazywały TVP. Samorządowiec stwierdził, że podczas rozmowy z takimi wyborcami "emocje opadały", a z jego krytykami dało się nawiązać kontakt. 

Zaprzysiężenie Andrzeja Dudy. Zabraknie m.in. Lecha Wałęsy i Bronisława Komorowskiego

Zaprzysiężenie Andrzeja Dudy na prezydenta odbędzie się w czwartek 6 sierpnia o godzinie 10. Rafał Trzaskowski nie jest jedynym politykiem, który nie weźmie w nim udziału. Zaproszenie na uroczystość odrzucili m.in. byli prezydenci Lech Wałęsa i Bronisław Komorowski, byli premierzy Ewa Kopacz, Leszek Miller i Włodzimierz Cimoszewicz oraz były marszałek Sejmu i były szef MSZ Radosław Sikorski.