"SE": Piotr Gliński stanie na czele superresortu. "Szpila wbita w Jarosława Gowina"

"Super Express" potwierdza ustalenia dziennikarza RMF FM: Piotr Gliński może stanąć na czele superresortu, który miałby powstać po połączeniu czterech ministerstw. Takie posunięcie ma być "szpilą" wbitą w byłego wicepremiera Jarosława Gowina.

W obozie Zjednoczonej Prawicy trwają narady dotyczące rekonstrukcji rządu. Mówi się, że niektóre resorty mają zostać zlikwidowane, a inne połączone, w wyniku czego wiele osób straci stanowiska. Doniesienia "Super Expressu" sugerują, że rzeczywiście może się tak stać.

Będzie superresort dla Glińskiego?

Dziennik pisze, że ministerstwa kultury, edukacji, nauki i sportu mają zostać połączone w jeden "superresort", a na jego czele stanie Piotr Gliński, obecny wicepremier oraz minister kultury i dziedzictwa narodowego. 

- Gliński nie ma zaplecza partyjnego, jest niegroźny, nie buduje frakcji. Połączenie tych czterech resortów, w efekcie czego stanowiska straciliby ludzie Gowina, będzie szpilą wbitą przez Kaczyńskiego w byłego wicepremiera, przez którego mogliśmy przegrać wybory prezydenckie - powiedział "SE" ważny polityk PiS.

O osłabianiu pozycji Jarosława Gowina mówił Gazeta.pl w tym tygodniu jeden z ważnych polityków z Nowogrodzkiej.

- Osłabianie Gowina będzie się odbywać, ale tego nie robi się na zasadzie wywracania łodzi, która płynie. To można robić zakulisowo, de facto werbując jego ludzi, a nie wysyłając go w kosmos, bo to zagroziłoby koalicji.

O tym, że Piotr Gliński może stanąć na czele "superresortu" informował także RMF FM. Doniesienia te są jednak nieoficjalne. Decyzja w tej sprawie jeszcze nie zapadła, a w rządzie pojawiają się wątpliwości, czy tak dużym resortem będzie można efektywnie zarządzać. 

Zobacz wideo W rządzie nastąpią zmiany personalne i strukturalne

"Kadrowa rewolucja". Rząd Morawieckiego ma się skurczyć o niemal połowę

Z doniesień "Super Expressu" wynika, że liczba ministerstw zostanie zmniejszona niemal o połowę. Obecnie jest ich 20. Żaden inny rząd po 1989 roku nie liczył tylu resortów. Oficjalna wersja jest taka, że Zjednoczona Prawica chce "odchudzić" administrację i zadbać o lepszą organizację pracy. Z wypowiedzi rozmówców "SE", ale i naszych, można jednak wnioskować, że chodzi także o zmiany personalne i polityczne rozgrywki.

- Stanowiska straci wiele osób, głównie wiceministrów, ale i kilku ministrów. Nasi koalicjanci są wściekli. To będzie kadrowa rewolucja  - powiedział dziennikowi anonimowy informator związany ze Zjednoczoną Prawicą. 

Czy rekonstrukcja rządu rzeczywiście będzie tak spektakularna? Może się okazać, że nie. Pewne jest jednak to, że oficjalnie rząd będzie chciał ogłosić wielki sukces. 

- Na koniec może okazać się, że z wielkiej chmury będzie mały deszcz. Mateusz chciał zracjonalizować dużą liczbę ministerstw i powiedział to prezesowi, a skończy się na cięciu lub konsolidacji dosłownie kilku ministerstw lub zmniejszy się znacząco liczba wiceministrów - mówi nam informator z rządu.

Więcej o: