Macierewicz nie pokazał raportu ws. katastrofy smoleńskiej. Oskarżył Laska o "fałszowanie dowodów"

Były szef MON Antoni Macierewicz podczas posiedzenia sejmowej komisji oskarżył posła KO Macieja Laska (wchodził w skład Komisji Badania Wypadków Lotniczych Lotnictwa Państwowego) o "fałszowanie dowodów". Na zarzuty opozycji, że do tej pory nie pokazano finalnego raportu nt. rzekomych przyczyn katastrofy smoleńskiej, Macierewicz odparł: - Śmiecie mówić, że my, którzy poświęciliśmy lata, żeby dojść do prawdy, jesteśmy winni jakiegoś błędu? Jak śmiecie tak mówić?! Tylko Sowieci mieli taką bezczelność.

W czwartek w Sejmie odbyło się posiedzenie sejmowej komisji poświęcone dotychczasowym działaniom tzw. podkomisji smoleńskiej kierowanej przez Antoniego Macierewicza. Zostało zwołane na wniosek posłów Koalicji Obywatelskiej, którzy domagali się przedstawienia konkretów na temat dotychczasowych ustaleń komisji i tego, jakie środki zostały przeznaczone na jej działanie. Przypomniano, że termin opublikowania ostatecznego raportu był przekładany - na początku czerwca Antoni Macierewicz mówił nawet, że jest on już gotowy, ale pandemia koronawirusa sprawia, że publikacja się opóźni. - Będzie on opublikowany natychmiast, jak pozwolą na to sprawy związane z pandemią - mówił wówczas.

Zobacz wideo Macierewicz przed Trybunał Stanu? Kosiniak-Kamysz: Zagłosowałbym za tym

Antoni Macierewicz nie pokazał raportu ws. przyczyn katastrofy. Oskarżył Macieja Laska o "fałszowanie materiału dowodowego"

Na obradach sejmowej komisji stawili się oprócz Macierewicza także wiceszef podkomisji smoleńskiej Zdzisław Binienda oraz wiceminister obrony narodowej Wojciech Skurkiewicz i niektórzy posłowie. 

Poseł Koalicji Obywatelskiej Maciej Lasek, który w latach 2010-2011 był członkiem Komisji Badania Wypadków Lotniczych Lotnictwa Państwowego, która również badała przyczyny katastrofy smoleńskiej, zaapelował do rządu Mateusza Morawieckiego o zlikwidowanie podkomisji smoleńskiej, na której działania w 2020 roku przeznaczono (według oficjalnych danych przekazanych przez resort obrony) prawie 3 miliony złotych. Z kolei wciąż nie wiadomo, ile komisja wydała w latach 2018 i 2019. 

Za kilka dni mijają 54 miesiące odkąd były minister obrony narodowej, pan poseł Antoni Macierewicz, kierowany obsesją spisków i zamachów, powołał podkomisję smoleńską - ciało, któremu powierzył badanie zbadanego wypadku i udowodnianie wbrew faktom z góry założonej tezy

- mówił Lasek, uzasadniając swój wniosek o likwidację podkomisji. Jak dodał, Macierewicz nie zatrudnił w podkomisji "prawdziwych specjalistów", a "amatorów bez doświadczenia w badaniu wypadków lotniczych". - Bo prawdziwi specjaliści, których próbował zwerbować, mimo stosowania wobec nich różnych form nacisku, odmówili w niej udziału - wskazywał poseł KO, dodając, że członkowie podkomisji nawet raz nie wybrali się do Smoleńska, żeby obejrzeć wrak samolotu. - Najdalej pojechali do Mińska Mazowieckiego, żeby zobaczyć, jak wygląda tupolew - mówił.

W odpowiedzi na zarzuty przedstawiono prezentację z filmem (nazwano ją sprawozdaniem z prac podkomisji) dotyczącą dotychczasowych prac podkomisji smoleńskiej Macierewicza - nie było w niej jednak nowych wniosków. Ponownie pojawiła się teza o "dwóch wybuchach", do których miało dojść na pokładzie TU-154M. Nie zaprezentowano jednak raportu końcowego, który miałby dać odpowiedź na pytanie, co spowodowało katastrofę w Smoleńsku 10 kwietnia 2010 roku.

Doszło do ostrej wymiany zdań. Najpierw Antoniego Macierewicza wziął w obronę Wojciech Skurkiewicz. -  Pan gardzi osobami, które pracują w komisji i chcą dojść do prawdy - mówił do Laska. Następnie głos zabrał sam Macierewicz, odnosząc się do wypowiedzi Laska słowami:

To jest w tradycji polskiej wystąpienie niebywałe, natomiast w tradycji sowieckiej jest naturalne. Te tradycje przejął pan Maciej Lasek. Przejął także raport pana Millera. Te wyzwiska, które słyszałem przed chwilą z ust Macieja Laska, zostały wypowiedziane pod adresem komisji, którą kieruję. Wypowiedziane przez człowieka, który był wiceprzewodniczącym komisji pana Millera, a który nie pilotował nigdy Tu-154

- mówił wzburzony Macierewicz. 

Następnie stwierdził, że Lasek "fałszował materiał dowodowy", nie podał jednak szczegółów, o jakie konkretnie sytuacje miałoby chodzić.

Oszukiwał naród polski, oszukiwał społeczeństwo. Za wszelką cenę wykreślał słowo "wybuch", zamieniając je tak, żeby polska opinia publiczna nie wiedziała o tym, że eksperci amerykańscy, którzy zostali zaproszeni do współpracy jednoznacznie stwierdzili, że doszło do eksplozji

- wskazywał były szef MON, dodając, że w efekcie śledztwo zostało oddane "w ręce Władimira Władimirowicza Putina". 

Kluzik-Rostkowska o podkomisji smoleńskiej Macierewicza. "To są narzędzia rosyjskie"

W turze pytań do podkomisji smoleńskiej głos zabrała m.in. Joanna Kluzik-Rostkowska z Koalicji Obywatelskiej.  - Ja bym się chciała dowiedzieć, jaką formułę ma ta prezentacja. Czy to jest ten raport, który pan zapowiadał? (...) Ja nie mam nic przeciwko temu, żeby zadawać sobie pytania, co się wydarzyło dziesięć lat temu. Natomiast uważam za skandaliczny sposób pracy podkomisji ds. katastrofy smoleńskiej pana Antoniego Macierewicza - mówiła posłanka.

Wszystkie informacje fałszywe, dotyczące np. tego, że trzy osoby miały przeżyć, zaprzeczenie faktom dotyczącym tego czy samolot się obrócił czy nie, dotyczącym udziału brzozy w tym całym nieszczęśliwym wypadku. Wszystkie informacje, które są nacechowane emocjonalnie bardzo mocno, wszystkie filmy, które państwo pokazywaliście. Chciałam powiedzieć, że wszystkie te narzędzia są bardzo jasno zdefiniowane. Mam nadzieję, że pan minister Antoni Macierewicz, który tak chętnie mówi, co jest polskie a co rosyjskie wie, gdzie te narzędzia są zdefiniowane. One są bardzo dokładnie zdefiniowane w podręcznikach mówiących o dezinformacji i o wojnie informacyjnej. A wojna informacyjna jest rzeczywiście domeną Rosji. To są narzędzia rosyjskie

- wskazywała Kluzik-Rostkowska. Na te słowa ponownie oburzył się Macierewicz:

Czy ja będę mógł odpowiadać natychmiast, czy mamy doprowadzić do kumulacji tego fałszu i ja dopiero będę odpowiadał, panie przewodniczący?!

- mówił. Później do opozycji zwrócił się słowami:

Wszyscy posłowie Platformy, SLD i PSL głosowali przeciwko temu, żeby Polska przejęła badanie tragedii smoleńskiej. (...) Wszyscy oddaliście pamięć, honor, dumę i bezpieczeństwo narodu polskiego w ręce postsowieckie. I teraz śmiecie mówić, że my, którzy poświęciliśmy lata, żeby dojść do prawdy, jesteśmy winni jakiegoś błędu? Jak śmiecie tak mówić?! Tylko Sowieci mieli taką bezczelność w sprawie Katynia, jak wy dzisiaj, oskarżając innych o swoje winy
Więcej o: