Rekonstrukcja rządu. "Koalicjanci to jest małe piwo, znacznie większy bigos jest w PiS"

Wokół zmian w rządzie na razie jest więcej teatru politycznego, niż realnych decyzji. - Koalicjanci to jest małe piwo, znacznie większy bigos jest w PiS w środku. Te resorty do skonsolidowania to są bliscy przyjaciele drogi premiera Mateusza Morawieckiego, czego on nie chce robić - mówi nam jeden z ważnych polityków obecnego gabinetu.

Kolejna osoba z rządu potwierdza nam, że sam pomysł rekonstrukcji wyszedł od Mateusza Morawieckiego. Premier miał zgłosić plan drobnych roszad do prezesa Jarosława Kaczyńskiego. Temat szybko został podchwycony w centrali na Nowogrodzkiej i jest wałkowany politycznie. Prezes zapowiedział już, że na pewno nie będzie zmiany premiera, ale nikt z ministrów nie może być pewny swojej pozycji. Z kolei Ryszard Terlecki swoimi ostrymi wypowiedziami testuje od kilku dni nerwy koalicjantów, a Ziobro i Gowin okopują się na swoich pozycjach i nie zamierzają oddawać swoich resortów. Z tego co słyszymy od jednego z członków rządu, wszyscy w obozie władzy zdają sobie sprawę, że rekonstrukcja nie może zagrozić trwałości Zjednoczonej Prawicy, bo nie po to wygrywa się wybory.

- Koalicjanci to jest małe piwo, znacznie większy bigos jest w PiS w środku. Te resorty do skonsolidowania, o których się mówi, to są bliscy przyjaciele drogi premiera Mateusza Morawieckiego. Przecież on nie chce się ich pozbywać. Zapewniam, że znacznie większa wojna rozgorzała w PiS niż wśród koalicjantów - mówi nam ważna osoba z rządu Mateusza Morawieckiego. Morawiecki, który sam zgłosił chęć technokratycznej rekonstrukcji, teraz będzie musiał najprawdopodobniej odchudzać tzw. "bliskie mu resorty". 

Rekonstrukcja rządu, którzy ministrowie do wymiany?

- Do zmiany dojdzie najprawdopodobniej w ministerstwach cyfryzacji i sportu. Wszyscy wiemy, że utrzymywanie dwóch ministerstw - środowiska i klimatu - też jest bez sensu. Tak samo bez sensu było wydzielenie Ministerstwa Gospodarki i Żeglugi Morskiej. Jest też bardzo mocny nacisk na odejście minister Marleny Maląg, która ma problemy komunikacyjne i za mało się chwali tym, co robi - mówi nam anonimowo ważny członek rządu i polityk Zjednoczonej Prawicy. 

Swoje odejście zapowiedział już minister spraw zagranicznych Jacek Czaputowicz, a w jego miejsce mógłby wejść Krzysztof Szczerski lub Konrad Szymański. Ten drugi ma zaufanie premiera, ale niekoniecznie jest lubiany w partii. 

Media spekulują też od kilku dni, że Łukasz Szumowski rozważa rezygnację z kierowania Ministerstwem Zdrowia. Powodem ma być zmęczenie tym, że media wciąż zajmują się m.in. sprawą przetargów na maseczki. Jeden z naszych informatorów z rządu potwierdza, że Łukasz Szumowski zasygnalizował premierowi mocne zmęczenie i rozważana jest wymiana ministra zdrowia, choć nie jest to jeszcze przesądzone. Premier nie chce za wszelką cenę zmieniać ministra zdrowia w środku pandemii, zwłaszcza że liczba zakażeń znów zaczęła niepokojąco rosnąć. 

Rekonstrukcja rządu. Na koniec może okazać się, że z wielkiej chmury będzie mały deszcz

W tej chwili wszystko wskazuje na to, że do rządu wróci Jarosław Gowin. Szef Porozumienia miałby znów kierować Ministerstwem Nauki i Szkolnictwa Wyższego i zostać wicepremierem. Niewykluczone, że będzie też próba konsolidacji tego resortu z Ministerstwem Edukacji, ale w samym Porozumieniu nikt się do tego nie pali, bo wrzesień w polskiej szkole w związku z pandemią koronawirusa może być kryzysowy. Jeśli Gowin wróci na fotel wicepremiera, wówczas Jadwiga Emilewicz miałaby pozostać na stanowisku minister rozwoju.

W tym tygodniu jeden z ważnych polityków z Nowogrodzkiej mówił nam, że "osłabianie Gowina będzie się odbywać, ale tego nie robi się na zasadzie wywracania łodzi, która płynie. To można robić zakulisowo, de facto werbując jego ludzi, a nie wysyłając go w kosmos, bo to zagroziłoby koalicji". Nikt nie ma wątpliwości, że to samo dotyczy Solidarnej Polski, która ma utrzymać dwa resorty. Nie bez przyczyny po wyborach wyraźnie uaktywnił się zarówno Zbigniew Ziobro, jak i politycy z jego partii. - Widzimy, co wyczynia wiceminister Kowalski, według mnie tutaj prezes powinien zaciągnąć cugle. Kto jest odpowiedzialny za politykę zagraniczną, bo chyba nie Janusz Kowalski - mówi nam anonimowo jeden z polityków Porozumienia.  

Na pewno oficjalnie rząd będzie chciał ogłosić propagandowo wielki sukces w odchudzaniu resortów. Politycy, z którymi rozmawialiśmy, nie pozostawiają złudzeń. - Na koniec może okazać się, że z wielkiej chmury będzie mały deszcz. Mateusz chciał zracjonalizować dużą liczbę ministerstw i powiedział to prezesowi, a skończy się na cięciu lub konsolidacji dosłownie kilku ministerstw lub zmniejszy się znacząco liczba wiceministrów - mówi nam informator z rządu.

Zobacz wideo W rządzie nastąpią zmiany personalne i strukturalne
Więcej o: