Zapytaliśmy kurie, jak zareagowały na agitujących księży. "Nie będę panu takich rzeczy opowiadał"

W kampanię wyborczą przed tegorocznymi wyborami prezydenckimi zaangażowani byli nie tylko politycy, ale również niektórzy księża. Media szeroko opisywały przypadki nie tylko wywieszania banerów przez duchownych, lecz także wskazywania wprost parafianom, na kogo powinni głosować. Teraz, gdy wynik wyborów jest już znany, postanowiliśmy sprawdzić, jakie konsekwencje spotkały duchownych, którzy przeciwstawili się jasnym zaleceniom Episkopatu.

"W kościołach i pomieszczeniach kościelnych nie może być prowadzona żadna agitacja wyborcza, niezależnie od światopoglądu kandydata. Świątynie są miejscami modlitwy, głoszenia Ewangelii i sprawowania liturgii" - podkreślał jeszcze w marcu ówczesny rzecznik Konferencji Episkopatu Polski ks. Paweł Rytel-Andrianik.

Duchowny zaznaczał, że "promocja partii lub kandydatów w wyborach powszechnych nie może odbywać się w kościołach".

"Nikomu nie służyłoby zamienianie ambony kościelnej w mównicę polityczną. Takie działania byłyby sprzeczne z duchem Ewangelii, w której czytamy słowa Jezusa Chrystusa: 'Oddajcie więc Cezarowi to, co należy do Cezara, a Bogu to, co należy do Boga'" - wskazywał ks. Paweł Rytel-Andrianik.

A mimo tak jasnego komunikatu nie zabrakło duchownych, którzy uznali, że Episkopat w tym zakresie jednak się myli. Przedstawiciele kurii dziś w większości niechętnie mówią o tym, jakie konsekwencje spotkały takich księży. Najczęściej sankcje kończyły się po prostu na rozmowie.

"Nie mamy nic nowego do zakomunikowania"

Na początku lipca ks. Jerzy Rozmysłowski z Parafii Nawiedzenia Najświętszej Maryi Panny i św. Mikołaja w Czermnie przekonywał w ogłoszeniach duszpasterskich, że reprezentowana przez prezydenta Andrzeja Dudę droga to wybór "Boga, Kościoła, tolerancji dla mających inny światopogląd" oraz "cywilizacji życia", czyli "ochrony życia człowieka od jego zarania do naturalnej śmierci, ochrony i pomocy chorym i starym".

Z drugiej strony, według księdza Rozmysłowskiego kontrkandydat Andrzeja Dudy Rafał Trzaskowski reprezentuje drogę, która polega na "promowaniu ateizmu, agnostycyzmu, ubóstwianiu człowieka, niszczeniu chrześcijaństwa, szczególnie Kościoła katolickiego, sianiu nienawiści wobec papieża, biskupów, kapłanów, osób wierzących".

Portal Onet.pl informował, że duchowny dostał z kurii polecenie usunięcia tekstu ze strony internetowej parafii. Miała być z nim także przeprowadzona rozmowa. Jak ona wyglądała? Nie wiadomo.

"W sprawie, o której Pan pisze, nie mam nic nowego do zakomunikowania. Kuria nie ma zwyczaju przedstawiać przebieg rozmów ze swoimi petentami" - informuje mnie w e-mailu ks. Edward Poniewierski, rzecznik prasowy Kurii Diecezji Radomskiej. Nie odpisuje, gdy w kolejnej wiadomości proszę jednak o przedstawienie szczegółów kontaktów z proboszczem.

"Nie zamierzam zdradzać treści rozmowy"

Głośną sprawą w lipcu były również słowa wygłoszone przez ks. Bogdana Kudelskiego, proboszcza parafii p.w. Najświętszego Serca Jezusowego w Bobach, który na pogrzebie odwołał się do słów abp. Marka Jędraszewskiego.

- Wystosował taki piękny apel przez internet, żeby ludzie, Polacy, nasi rodacy oddali głos na kandydata, który szanuje boże wartości - mówił ks. Kudelski.

W odpowiedzi na moje pytania rzecznik Archidiecezji Lubelskiej ks. Adam Jaszcz podkreślił, że "kuria zadziałała skutecznie, przypominając, że pogrzeb nie jest właściwym momentem do wyrażania troski o udział w wyborach" i "takie incydenty już się w archidiecezji lubelskiej nie powtórzyły".

"Uroczystości takie jak pogrzeb powinny być wolne od treści niezwiązanych z żałobą, nadzieją paschalną i osobą zmarłego. Nie zmienia to faktu, że Kościół ma obowiązek przypominać, oczywiście we właściwym momencie i we właściwej formie, że wybieranie kandydatów realizujących program sprzeczny z nauczaniem Kościoła obciąża katolika współodpowiedzialnością za ewentualne antyewangeliczne działania z ich strony w przyszłości" - twierdzi rzecznik archidiecezji.

Dla kogoś innego priorytetem może być robienie z tego igrzysk i ukaranie duchownego za jego błąd, niekoniecznie współmiernie do zaistniałej sytuacji. Konsekwencje dyscyplinarne miałyby miejsce wtedy, gdyby duchowny trwał w uporze. Z księdzem proboszczem rozmawiałem osobiście, nie zamierzam zdradzać treści tej rozmowy. Wyjaśnienia księdza kuria uznaje za wystarczające

- dodaje ks. Jaszcz.

O wiele bardziej stanowcza była reakcja Kościoła ws. emerytowanego księdza Józefa Kota, który podczas mszy św. w kaplicy w Węgliskach modlił się o głosy dla Andrzeja Dudy.

- Ksiądz został odsunięty od głoszenia kazań. Przekazaliśmy proboszczowi parafii, by nie dopuszczał księdza do głoszenia - informuje ks. Piotr Steczkowski, kanclerz Kurii Diecezjalnej w Rzeszowie.

"To są nasze wewnętrzne sprawy"

Media informowały również o przypadkach wywieszania banerów na terenach przy kościołach lub plebaniach. W Parchowie ks. Antoni Mazur powiesił materiały promujące Andrzeja Dudę. W rozmowie z "Gazetą Wyborczą" duchowny stwierdził wprost, że "Duda to jego człowiek".

- Mieliśmy tę sprawę dawno załatwioną, było pouczenie. Nie wolno wieszać i koniec - mówi mi ks. prał. dr Ireneusz Smagliński, Rzecznik Biskupa Pelplińskiego.

- Jak to pouczenie wyglądało? - dopytuję.

- Nie będę panu takich rzeczy opowiadał. (...) Pan oczekuje, że będę panu relacjonował, jak to załatwiliśmy. To są nasze wewnętrzne sprawy - zareagował rzecznik. Na pytanie, czy z proboszczem rozmawiał biskup, znów usłyszałem, że to "wewnętrzna sprawa".

- Zasada jest jasna: nie ma agitacji politycznej podczas liturgii i na terenach przykościelnych. To jest wszystko, co na ten temat mogę powiedzieć - zaznaczył ks. Smagliński.

Portal Oko.press informował z kolei o tym, że baner z Andrzejem Dudą pojawił się na płocie przy plebanii w parafii w Korczynie (proboszczem jest tam ks. Edward Sznaj). Kanclerz Archidiecezji Przemyskiej ks. Bartosz Rajnowski stwierdził na początku, że o sprawie nie słyszał, ale obiecał, że zostanie wyjaśniona.

- Dzwoniłem do księdza proboszcza. Dowiedziałem się, że takie plakaty wisiały na ogrodzeniu plebanii i przekazałem księdzu proboszczowi, że jest to niezgodne z naszą linią, którą przyjęliśmy. Nie wchodzimy w bezpośrednią kampanię wyborczą - mówi ks. Bartosz Rajnowski. Dodaje, że proboszcz przyjął uwagę "ze zrozumieniem" i ma się do tych zaleceń w przyszłości stosować.

Przez 1,5 tygodnia bezskutecznie czekałem na odpowiedź od Archidiecezji Warmińskiej ws. baneru na ogrodzeniu kościelnej posesji w Wilkowie. Gdy przypomniałem się telefonicznie, ksiądz rzecznik poinformował, że jest na urlopie i skierował do kancelarii.

W podobnej sprawie dotyczącej parafii w Skalmierzycach nie odpowiedziała mi również Diecezja Kaliska. Rzecznik nie odebrał w środę telefonu.

Zobacz wideo Bartoszewski: Jestem zaniepokojony, że na mszach uprawia się politykę (wypowiedź z października 2019 r.)
Więcej o: